15 września 2023 roku setki osób, mimo spełnienia kryteriów przyznawania miejsc w akademikach, otrzymało decyzję o odmowie miejsca w domu studenta. Byli to między innymi przyszli studenci, którzy wobec takiej sytuacji, musieli porzucić zamiar studiowania. Z kolei dla osób w trakcie studiów sytuacja wiązała się z nieplanowaną eksmisją i utratą gruntu pod nogami.

Najgorsza jest niepewność
Wielu z nas akademik kojarzy się z obskurnymi pokojami i głośnymi imprezami. Niewątpliwie od zawsze stanowi on pewien element kultury studenckiej. To często także pierwsze samodzielne miejsce zamieszkania po opuszczeniu rodzinnego domu, gdzie buduje się swoją niezależność i samodzielność. Gdy spojrzymy na akademik jak na miejsce zamieszkania, a nawet jak na drugi dom, to łatwiej będzie zrozumieć wagę wydarzeń, które miały miejsce w ciągu kilku ostatnich miesięcy.
Zapytałam Rafała, studenta UW, jak wspomina dzień, w którym dowiedział się, że zabrakło dla niego miejsca w domu studenckim.
Może zabrzmię, jakbym całkowicie przesadzał, ale są w naszym życiu takie chwile, których nie chcemy pamiętać. […]. Od początku byłem przekonywany przez współlokatora i inne osoby, że akademik na pewno dostanę (kwestia dochodu, odległości i dodatkowych punktów), zatem było to dla mnie absolutnym zaskoczeniem. Gdy otworzyłem USOS i wszedłem w zakładkę podania, właśnie schodziłem ze sceny i to, co zobaczyłem zwaliło mnie z nóg. Pełen niepewności i lekkiego strachu musiałem szybko się spakować i wrócić do domu, oznajmiając rodzicom, że nie dostałem akademika. Czekała mnie długa noc – sprawdzanie wiadomości, szukanie alternatywnych dróg rozwiązania problemu, dostarczenie informacji do Rady Akademika, kiedy i jak składałem wniosek oraz dlaczego mogłem nie dostać przydziału. Pisałem także z moim współlokatorem, który wspierał mnie i pomagał znieść ten czas, a także dostawałem istotną pomoc od kolegów i koleżanek z pracy.
Gdy przyjechałem w niedzielę do akademika i spakowałem część rzeczy w kartony, czułem się nieswojo, jakby w cudzym pokoju […]. Była to bardzo stresująca sytuacja, której nie zapomnę nigdy. Szukanie mieszkań, alternatyw do mieszkania, pogodzenie się z rezygnacją z pracy i dodatkowego kierunku, niezliczona ilość wykonanych połączeń w sprawie wynajmu pokoju.
Uczelnia od początku próbowała uspokajać i apelowała o zrozumienie osób, którym odmówiono miejsca w akademiku.
Wielki szacunek należy się Radzie Głównej Akademików, która podjęła najszybszą reakcję tego dnia. Już w piątkowy wieczór, kiedy ja i ok. 300 (lub więcej) innych osób dostało informację o niezakwalifikowaniu się do akademika, rada zaczęła zbierać nasze dane i kontakty do nas. Byli z nami w stałym kontakcie. W poniedziałek ukazał się pierwszy mail od prorektora na temat sytuacji, że jest ona rozwiązywana, nikt nie zostanie wyrzucony i sprawa zostanie wyjaśniona jak najszybciej. Byliśmy zachęcani do wpisywania się na listę rezerwową. Od tego momentu trzeba było czekać. Chwilami komunikaty i zapewnienia nie miały realnego pokrycia w rzeczywistości. Gdy już dochodziło do właściwego terminu rozstrzygnięcia sprawy, zadzwoniłem do BONu. Po opisaniu sytuacji i zadaniu pytania, kiedy można spodziewać się rozwiązania sytuacji, otrzymałem w zamian jedynie: „trzeba jeszcze czekać”, „nic mi o tym nie wiadomo”. Można na tej podstawie wyciągnąć kilka wniosków na temat niektórych instytucji, ale zostawię je dla siebie.
Ważną chwilą było spotkanie online z prorektorem, na którym odniósł się do wszelkich problemów, związanych z akademikami i obiecał, że sprawa zostanie załatwiona do wieczoru, nie pamiętam dokładnie którego dnia. Dostawałem informacje, że część osób, która wcześniej nie dostała akademika już otrzymała swój przydział. Bardzo mnie to martwiło, myślałem, że o mnie zapomniano. W końcu dostałem informację o przydziale do akademika, w którym dotychczas zamieszkiwałem. Oczywiście – musiałem z tej okazji odetchnąć z ulgą i otworzyć szampana.
Nic dziwnego, że sytuacja wywołała tak silne emocje. Bo jak nie być zawiedzionym, gdy coś Ci się należy, ale nie możesz tego mieć? Dla wielu osób miejsce w akademiku jest jedyną szansą na studiowanie w wielkim mieście. Zwłaszcza w obecnych czasach, gdy koszty utrzymania i najmu mieszkania są przerażająco wysokie.
Studenci protestują
Pierwsze grupowe niezadowolenie studenci wyrazili już w trakcie inauguracji roku akademickiego. Warszawskie Koło Młodych Inicjatywy Pracowniczej rozpoczęło 2 października 2023 roku protest pod hasłem „Studia nie tylko dla bogatych”. Strajkujący przedstawiali problem z dostępnością miejsc w akademikach jako wierzchołek góry lodowej problemów socjalnych, z którymi zmagają się osoby studiujące. Uczestnicy domagali się zwiększenia liczby miejsc w akademikach, stołówek przy wszystkich wydziałach UW, wyższych i dostępniejszych stypendiów socjalnych oraz innych form pomocy materialnej, a także uproszczenia procesu przyznawania wsparcia socjalnego.
Trzeba przyznać, że są to bardzo odważne, ale ważne postulaty. W XXI wieku studia, powinny być na każdą kieszeń. W założeniu każdy ma prawo do nauki. Nie ważne czy pochodzisz ze stolicy, czy też z małej miejscowości oddalonej od miasta uniwersyteckiego. W praktyce niestety chęć rozwoju nie zawsze idzie w parze z możliwościami finansowymi. Pogodzenie pracy ze studiami dziennymi często jest zwyczajnie niemożliwe, a wysokie koszty życia stanowią przeszkodę na drodze do upragnionego dyplomu. Wprawdzie mamy możliwość ubiegania się o miejsce w akademiku oraz stypendium, ale jak widać – łatwo można się w tym temacie przeliczyć. Czyżby historia zatoczyła koło i studia znów stały się przywilejem takim, jak z opowieści o czasach młodości, które słyszymy od naszych dziadków?
„Afera akademikowa” zbiegła się w czasie z ogłoszeniem decyzji o otwarciu Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego przez całą dobę. Koło Młodych Inicjatywy Pracowniczej zorganizowało więc Masowe spanie w BUWie. Władze uniwersytetu odmówiły Ci akademika? Spania w BUWie Ci nie odmówią! – tak organizacja promowała wydarzenie na Facebooku. Do happeningu doszło w nocy z 11 na 12 października. Były planszówki, koce, karimaty oraz transparenty. Te ostatnie, bardzo dosadnie oddawały nastroje i żądania osób protestujących. „Uczelnia to nie korporacja”, „Studenci to nie klienci”. To jedne z niewielu haseł, jakie można było przeczytać na tabliczkach.
Zdecydowanie uczelnia powinna być blisko potrzeb studenta. Niestety w przypadku dużych instytucji takich jak UW, nie zawsze jest to proste. Akcje protestacyjne są więc dobrą podstawą do debaty i zwrócenie uwagi na naszą sytuację.
Co będzie dalej?
Ważną inicjatywą był także List otwarty do władz uniwersytetu z postulatami akcji „Studia nie tylko dla bogatych”. 30.10.2023 r. opublikowano odpowiedź uczelni na żądania.
Z oświadczenia opublikowanego na Facebooku Warszawskiego Koło Młodych Inicjatywy Pracowniczej wynika, że uczelnia ma w planach. m.in. budowę dwóch nowych akademików. Na początku przyszłego roku akademickiego otworzy się siódmy Dom studencki, a jeden z obecnych zostanie w przyszłości powiększony o 150 miejsc.
Dla porównania – w roku akademickim 2023/24 UW oferuje łącznie 2352 miejsc w domach Studenta. Zamieszkać w nich mogą studenci oraz doktoranci. Według danych na 2022 rok tworzyli oni wówczas grupę prawie 40 tysięcy osób.
Co ciekawe, podano także informację, że Uniwersytet Warszawski oddał swoje najnowsze akademiki do użytku 53 lata temu. To daje wiele do myślenia w kontekście potrzeby zadbania o sytuację mieszkaniową osób studiujących…





Dodaj komentarz