Rosalind Franklin, niedoceniana przez lata, odegrała kluczową rolę w jednym z największych odkryć XX wieku – odkryciu struktury DNA. Jakie przeszkody musiała pokonać, zanim wykonała słynne zdjęcie 51, i dlaczego jej osiągnięcia przez dekady przypisywano jedynie męskim badaczom?

Rosalind Franklin | National Portrait Gallery | sygn. NPGx 76928 |

W XX wieku nastąpił intensywny rozwój genetyki. Naukowcy z całego świata konkurowali, by odkryć jak najwięcej na temat cząsteczek odpowiedzialnych za utrzymanie organizmów przy życiu – genów. Jednymi z takich uczonych byli Rosalind Elise Franklin, James Dewey Watson oraz Francis Harry Crick.

Rosalind Elise Franklin była biofizyczką żydowskiego pochodzenia. Urodziła się w Londynie w 1920 roku. Pochodziła z wpływowej rodziny – jej ojciec był wykładowcą na Working Men’s College, gdzie uczył o elektryczności i magnetyzmie, a jej wujem był Herbert Samuel, pierwszy minister spraw wewnętrznych żydowskiego pochodzenia.

Po ukończeniu liceum rozpoczęła naukę w Newnham College w Cambridge, gdzie studiowała chemię. Niestety, podczas studiów spotykały ją nieprzyjemności ze strony niektórych wykładowców, którzy sprzeciwiali się równouprawnieniu kobiet w dostępie do nauki. Jednym z nich był Ronald Norrish, późniejszy laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii. Franklin, nie przejmując się trudnościami, ukończyła studia i po uzyskaniu licencjatu rozpoczęła pracę w brytyjskim Stowarzyszeniu Badań nad Wykorzystywaniem Węgla (BCURA). Na podstawie badań wykonanych w BCURA napisała i obroniła doktorat. Następnie przeniosła się do Narodowego Centrum Naukowo-Technicznego w Paryżu, gdzie zajmowała się krystalografią rentgenowską. Po czterech latach wróciła do Anglii i rozpoczęła pracę w King’s College (KCL).

W tym czasie trwały już intensywne badania nad strukturą DNA. Naukowcy z całego świata krok po kroku rozwiązywali zagadkę związaną z kwasami nukleinowymi, jednak nadal nie znano odpowiedzi na podstawowe pytanie – jaką strukturę ma DNA?

Dyrektor Działu Badań Biofizycznych w KCL, Sir John Randall, zaproponował Franklin, aby rozpoczęła badania nad DNA. W tym samym czasie na uniwersytecie trwały już podobne badania prowadzone przez Maurice’a Wilkinsa, co wywołało między nimi konflikt. Wilkins, podobnie jak Norrish, nie był zwolennikiem dopuszczania kobiet do świata nauki, traktując Franklin jedynie jako swoją asystentkę.

James Watson wspominał, że: „Niemal od chwili pojawienia się jej w laboratorium oboje działali sobie na nerwy. Konflikt był tak poważny, że wymagał radykalnych rozwiązań – odejścia Rosy z laboratorium bądź przywołania jej do porządku.”

Gdy Franklin, wraz z doktorantem Raymondem Goslingiem, odkryli formy A-DNA i B-DNA, Randall zdecydował się rozdzielić naukowców, by rozluźnić atmosferę. Franklin i Gosling kontynuowali badania nad A-DNA, a Wilkins rozpoczął współpracę z Watsonem i Crickiem nad B-DNA.

Już pod koniec 1951 roku Franklin, podczas seminariów, twierdziła, że DNA ma strukturę helisy z zewnętrznym szkieletem cukrowo-fosforanowym. Niestety, źródła podają różne wersje. Część twierdzi, że Watson uczestniczył aktywnie w tych dyskusjach, inne, że podchodził do tez Franklin z pogardą, upierając się przy swoich, dziś już błędnych, wynikach.

Niecały rok później Franklin dokonała przełomowego odkrycia – wykonała słynne zdjęcie 51, które dokładnie przedstawiało strukturę DNA. Próbowała samodzielnie opracować dane na jego podstawie.

Franklin uważała, że A-DNA jest podstawową jednostką genetyczną, a B-DNA powstaje w wyniku wprowadzenia formy A do odpowiedniego rozpuszczalnika. Ostatecznie okazało się, że to forma B występuje w komórkach. Możliwe, że zapatrzenie Franklin w formę A wynikało z jej wykluczenia ze środowiska naukowego. Inne źródła sugerują, że nie zapraszano jej na spotkania, a współpraca była ograniczona.

W 1953 roku Watson, odwiedzając KCL, otrzymał od Wilkinsa zdjęcie 51, przekazane mu przez Goslinga. Wokół tego wydarzenia narosło wiele mitów, z których najbardziej skrajna twierdzi, że zdjęcie zostało ukradzione Franklin. Wydaje się jednak, że nie było to aż tak dramatyczne.

Po wizycie Watsona, Max Perutz przekazał mu nieformalne raporty z badań, w tym te dotyczące wyników Franklin. Badaczka nie wiedziała o tym. W tym samym roku zaprosiła Cricka na spotkanie, gdzie mogła przedstawić wyniki tych badań. Crick później przyznał, że raport Franklin był kluczowy dla potwierdzenia struktury DNA.

W 1953 roku w czasopiśmie „Nature” ukazały się trzy artykuły dotyczące struktury DNA: autorstwa Watsona i Cricka, Wilkinsa oraz Franklin i Goslinga. Watson i Crick w swoim artykule przyznali, że byli „stymulowani znajomością niepublikowanych wyników Franklin i Wilkinsa”. Dopiero w 1954 roku przyznali, że bez informacji Franklin odkrycie struktury DNA mogłoby być niemożliwe.

Mimo to Franklin nie była traktowana na równi z Watsonem, Crickiem i Wilkinsem. Artykuł Joan Bruce, który wyróżniał Franklin, niestety nie przebił się w świecie nauki. Postać Franklin była stopniowo wymazywana z historii odkrycia DNA.

W 1953 roku Franklin porzuciła badania nad DNA i przeniosła się do Birkbeck College, gdzie zajmowała się wirusem mozaiki tytoniu. Kilka lat później zachorowała na raka jajnika, prawdopodobnie z powodu częstej ekspozycji na promieniowanie. Zmarła w 1958 roku, w wieku 37 lat.

Cztery lata po jej śmierci, w 1962 roku, Watson, Crick i Wilkins otrzymali Nagrodę Nobla. Franklin nie mogła zostać uhonorowana, ponieważ nagrody nie przyznaje się pośmiertnie. W przemówieniu Watson całkowicie pominął wkład Franklin.

Jednak jej wkład nie został całkowicie zapomniany. Aaron Klug, chemik i biofizyk, który współpracował z Franklin, opublikował w 1968 roku w „Nature” artykuł „Rosalind Franklin and the Discovery of the Structure of DNA”, w którym opisał jej zasługi. Podczas odbioru swojej Nagrody Nobla w 1982 roku wspomniał o wykluczeniu Franklin ze środowiska naukowego.

Dziś Rosalind Franklin jest postrzegana jako „,wronged heroine” – niesłusznie pokrzywdzona bohaterka. Stała się symbolem feminizmu w nauce, a jej historia budzi kontrowersje do dziś. To ona powiedziała: „Jaka jest korzyść z wykonywania tej całej pracy, jeśli nie czerpiemy z niej radości?”

Źródła:

Dodaj komentarz

Trendy