Po trzyletniej przerwie 14 listopada ukazał się szósty studyjny album EVERYONE’S A STAR australijskiego zespołu 5 Seconds of Summer. Zaledwie trzy dni później na kanały streamingowe została wypuszczona deluxe wersja krążka – „EVERYONE’S A STAR (Fully Evolved), na której znajdują się 4 dodatkowe utwory, które jak dotąd były dostępne ekskluzywnie na indywidualnych wersjach fizycznych płyt chłopaków. Co tak bardzo intrygującego skrywa ostatnie nagranie boysbandu?

Zespół po raz kolejny skutecznie odparł plotki o przerwie i potencjalnym rozpadzie, zaskakując nas nowymi brzmieniami. Mimo prosperujących solo karier i rosnących w ilość członków rodzin Luke’a i Michaela, chłopaki pokazali, że jednak w grupie tkwi siła. Tym razem pop-rock zamienił się w zdecydowanie mocniejsze dźwięki, zahaczając o muzykę alternatywną/niezależną z dokładką rockowych nut. Jest to muzyka jakiej dotąd nie słyszeliśmy od 5SOS!
Singlami promującymi płytę były „NOT OK”, „Boyband” and „Telephone Busy”. Pierwsze nuty „NOT OK” pokazały nam, że zespół idzie w troszkę innym kierunku niż dotąd – wkracza na bardziej dojrzałe emocjonalne terytorium. 5SOS zrywają ze swoją poprzednią etykietką i ukazują swoją ciemniejszą stronę – najnowszy album symbolizuje ich pewnego rodzaju odrodzenie.
I wanna dip my toe into the fire / Where did the good boy go? Killed by desire
Słowa utworu wskazują, że dojrzalsza strona nie jest zawsze tą lepszą. Piosenka opowiada, że jesteśmy sumą naszych błędów i sukcesów, a „mroczniejsze” i bardziej skomplikowane elementy naszej osobowości są wynikiem drogi, jaką przeszliśmy – w tym przypadku „negatywne” części powstały przez, lub dzięki ścieżce kariery, jaką obrali wokaliści. Nowy etap przygody 5 Seconds of Summer może również wynikać z nowej wytwórni – EVERYONE’S A STAR to pierwszy płyta w ich wydaniu, która wyszła spod wytwórni Republic Records.
„Boyband” jest z kolei formą sprzeciwu wobec publiczności. Klasyczne określenie boysbandu zakłada grupę pop złożoną z młodych chłopaków, których muzyka ma docierać przede wszystkim do nastoletniej społeczności. Takie określenie jest kojarzone z infantylnymi tekstami, identycznymi strojami scenicznymi i ogólną słabą jakością muzyki. Skojarzenie grupy 5 Seconds of Summer z typowym boysbandem wynika z ich początkami, jako grupa muzyczna, gdy popularność zdobywały zespoły, takie jak One Direction czy Little Mix (brytyjski girlsband), a termin ten był niezwykle głośny. Chociaż zespół delikatnie odbiegał gatunkiem muzycznym, gdyż ich przewodnim brzmieniem był punk pop, nie ominęły ich porównania. Tekst “Boyband” wiele razy nawiązuje do toksyczności, jaka panuje w branży muzycznej.
Make that monkey dance / Let me see you clap your hands, it’s your favourite (Boyband)
Wers ten opisuje, jak złudnie ludzie postrzegają artystów. Zespół porównuje się do zabawkowej małpki z talerzami, która wywołuje hałas i stanowi źródło rozrywki. Równie dobrze możemy to porównać do małp w cyrku, których „tańce” wywołują euforię wśród dzieci i dorosłych a one same są traktowane jak przedmiot uwięziony w klatce, stworzony do podziwiania przez innych. W wielu przypadkach wytwórnie muzyczne tak postrzegają swoich „podopiecznych” – nie zważają na ich uczucia czy potrzeby; jedynie zależy im na efektach ich pracy, która przekształca się w zysk. Luke, Ashton i Calum, autorzy tekstów tej piosenki, piszą o momencie bycia na szczycie – ich plakatach w pokojach nastolatek, szczytach przebojów, częstych występach w telewizji i byciu najczęstszym tematem rozmów (które zazwyczaj nie pochwalają ich stylu muzyki).
Boyband mimo, dosyć negatywnego wydźwięku, kojarzy się chłopakom z przejęciem narracji i odzyskaniem władzy. Termin ten był używany przeciwko zespołowi – by celowo im ubliżyć i umniejszyć ich osiągnięciom. Muzyka była dla nich niezwykle ważna, dlatego też te komentarze były dotkliwe. Ashton [Irwin] w wywiadzie z Seanem Brownem powiedział, że patrząc na to z biegiem czasu i z dojrzalszym oraz mądrzejszym światopoglądem nadają temu słowu nowego znaczenia. Obecnie utożsamiają je z dużo większą wartością – prawdziwym sukcesem i poczuciem własności, dlatego też piosenka ta jest kwintesencją całej płyty i jej najważniejszym elementem.
„Everyone’s A Star” to tytułowy utwór, otwierający album. Wprowadza nas do uniwersum płyty i idealnie oddaje jej charakter. Przedstawia perspektywę osoby, która znajduje się na szczycie oraz opisuje jej pragnienia – potrzebę wyróżnienia na tle innych, wyjątkowości oraz autentycznej więzi. Życie opisanego artysty nie odbiega od stereotypowej wizji piosenkarza rocka. Liryczny storytelling zapowiada nam namiastkę historii, która jest zawarta w kompletnym rekordzie oraz zachęca słuchacza do zagłębienia się w niego.
W niektórych utworach przebijają się indywidualne style muzyczne członków zespołu. Oprócz kariery jako zespół, Luke, Ashton, Michael i Calum realizują swoje projekty solowe. „I’m Scared I’ll Never Sleep Again” nawiązuje w większej części do twórczości Luke’a Hemmingsa. Zarówno tekst oraz produkcja muzyczna przypomina album „boy” i „When Facings Things We Turn Away From” głównego wokalisty zespołu, którymi jestem ogromną entuzjastką. W moim osobistym rankingu jest to piosenka, która wysunęła się na prowadzenie – niezaprzeczalnie dzięki wolniejszemu rytmowi i przejawiającym się charakterowi pisania Luke’a i Caluma. Cechy piosenki przypominają balladę z elementami muzyki alternatywnej, co ją wyróżnia na tle całej płyty.
Piosenka, która od pierwszego przesłuchania wpadła mi w ucho jest „Wishful Dreaming” z deluxe wersji płyty. To dzięki zaskakującej produkcji. Linia melodyczna na początku utworu delikatnie przypomina intro do „Best Friends” a w późniejszych sekundach możemy wyłapać fragment podobny do „Me, Myself & I”. Oba te utwory pochodzą z poprzedniego albumu zespołu – 5SOS5. Stare melodie w połączeniu z nowymi brzmieniami wywołują we mnie poczucie nostalgii i przywołują szczęśliwe wspomnienia, dzięki czemu odczuwam euforię za każdym razem, gdy słucham tego wydania.
Pomimo chwytliwych melodii i świetnych tekstów, płyta posiada również, tzw. skipy, czyli piosenki, które zwyczajnie pomijam. Jedną z nich jest „Ghost” – nowoczesna ballada napisana przez Luke’a i jego żonę, Sierrę Deaton. Wspólna twórczość tej dwójki nie przypadła mi do gustu, tak samo jak i „Older” z poprzedniego albumu. Znaczenie utworu pozostało do indywidualnej interpretacji, gdyż główny wokalista wyznał, że nie planuje odsłonić jego prawdziwego znaczenia. Z mojego punktu widzenia, opowiada o wewnętrznej walce bohatera, którą poniekąd dzieli z drugą, prawdopodobnie, połówką. Lirycznie piosenka nie wypada źle, aczkolwiek smętna melodia i brak zróżnicowania muzycznego nie przekonują mnie do niej. „I’ll Find You”, ostatni bonusowy track, również nie zapadł mi szczególnie w pamięć. Kolejny wolny utwór, który na tle pozostałych znika. Jego zbyt spokojny charakter nie oddaje energii całego dzieła, by stanowić jego odpowiednie domknięcie.
Singlem, który mi najbardziej przypadł do gustu przy pierwszym przesłuchaniu był „Telephone Busy” ze względu na chwytliwą melodię. Pozostałe promujące album utwory stanowiły element muzyki, który pasował mi do zespołu i ich wizerunku, aczkolwiek nie przemawiały do mnie i mojego gustu muzycznego. Jednak po wyjściu całego krążka zagłębiłam się w teksty oraz wsłuchałam uważniej w linie melodyczne i muszę przyznać, że ten album, mimo specyficznego brzmienia, stanowi większą część mojej historii przesłuchań. Po pewnym czasie dałam mu drugą szansę i przekonał mnie do siebie. Uważam, że mimo odmienności jest on jednym z lepszych albumów jakie wyszły w ostatnim czasie oraz zdecydowanie jest niezwykle ważnym etapem w karierze 5 Seconds of Summer, dlatego też każdy fan zespołu, czy muzyki w stylu rock/punk pop powinien go przesłuchać i spojrzeć na utwory z perspektywy Luke’a, Ashtona, Caluma i Michaela.





Dodaj komentarz