Na przestrzeni grudnia i stycznia często można trafić w przestrzeni medialnej na podsumowania roku. Przeróżne aplikacje śladem Spotify Wrapped zaczęły umożliwiać swoim użytkownikom zobaczenie spersonalizowanych rocznych statystyk. Do tego stopnia, że w aplikacji Lidl Plus można nawet sprawdzić, jakie produkty kupowało się najczęściej przeciągu roku (w moim przypadku to bułka poznańska XXL). Firmy i koncerny zauważają zainteresowanie swoich klientów taką innowacją. One na tym zarabiają, a ich klienci mają co udostępnić na relacji na Instagramie. Każdy jest zadowolony.

To, co najczęściej kupowaliśmy, czego najczęściej słuchaliśmy, co najczęściej czytaliśmy to genialne ciekawostki. W przypadku zakupów, możemy zastanowić się, czy jesteśmy dumni z posiadania w topce produktów, takich jak alkohol czy słodycze i ewentualnie zmienić swoje nawyki żywieniowe. Natomiast w strefie kulturalnej, możemy powspominać najlepsze lektury i piosenki, a zarazem sprawdzić, ile czasu poświęciliśmy książce czy krążkom muzycznym lub podcastom i ocenić czy nas te liczby satysfakcjonują.

A czy nie lepsze byłoby zobaczenie, ile czasu spędziliśmy z naszymi przyjaciółmi? Z rodziną? Ile razy się uśmiechnęliśmy, a ile razy płakaliśmy? To jest coś, nad czym sami musimy się zastanowić i nikt oprócz nas samych nam tych danych nie podsunie pod nos. A zdecydowanie warto.

O wiele łatwiej jest w przypadku prowadzenia własnego dziennika lub pamiętnika. Można poświęcić swój wolny wieczór na lekturę, która przypomni nam cały miniony rok (warto przygotować sobie popcorn na najbardziej dramatyczne momenty). Całe szczęście, że nieustannie w zasięgu ręki mamy swój telefon – w zasadzie w dzisiejszym świecie, można go nazwać współczesnym pamiętnikiem na żywo. Mamy w nim przecież galerię pełną zapisanych miłych chwil, memów które nas rozbawiły, zrzutów ekranu z istotnych konwersacji czy ślicznych zachodów słońca. Te wszystkie zdjęcia nie powinny być pustym zajmowaczem pamięci telefonu, a żywymi wspomnieniami, o których nie zapomnimy.

Poza tym, dobrą strategią jest również sprawdzenie notatnika i dyktafonu. Mogą się tam kryć prawdziwe smaczki takie jak: niedokończone wiadomości, listy (nie tylko zakupów), nasze przeżywane ówcześnie emocje i mętliki w głowie. W końcu zapisaliśmy je z jakiegoś kluczowego powodu – może to echo przeszłości, które podzieli się z nami radą od siebie.

fot. Antonina Pierzchała

Dobrze, już wiemy jak podsumować miniony rok. A po co właściwie to robić? Żeby pamiętać. Wszystko to, co przeżywamy, wpływa na nas jako ludzi. W tych wszystkich wspomnieniach pozostawiamy cząstkę siebie, a równocześnie zyskujemy coś nowego, co możemy zabrać ze sobą na dłużej. Przemyślmy, czy jesteśmy zadowoleni z tego, jak potoczył się 2025 rok. Jeśli nie jesteśmy, zastanówmy się, czym było to spowodowane, czy przyczyna jest zależna od nas i czy potencjalnie możemy ją zmienić w nowym roku. Jeśli minione 12 miesięcy dobrze wspominamy, analogicznie zastanówmy się czemu i komu to zawdzięczamy. Może warto podziękować osobom, które towarzyszyły nam w tej drodze, bo gdyby nie oni, ten rok byłby zupełnie inny.

Jeśli szukanie pozytywów minionego roku sprawia trudność, ułatwić je może stworzenie kategorii i urządzenie swojej własnej Gali Roku. Takie Oscary, którym jedynym Jury jesteś ty sam, a kategorie to film, książka, najlepsze spotkanie, sukces roku, wydarzenie roku, tekst roku, najśmieszniejsza rzecz roku. To tylko przykłady, bo jedynym ograniczeniem jest wasza wyobraźnia i kategorii może być dużo więcej.

Dopiero gdy podsumujemy w ten sposób poprzedni rok, możemy pomyśleć nad postanowieniami noworocznymi. Te cele mają dopiero sens, kiedy są dopasowane do danej osoby. Dlatego, gdy już wiemy to, czego nam brakowało w 2025 roku – będziemy wiedzieć, czego potrzebujemy w 2026 roku. To wcale nie musi być ta siłownia, a małe sukcesy, z których zeszłoroczny ty by się ucieszył i byłby z Ciebie bardzo dumny.

Dodaj komentarz

Trendy