Przed moim styczniowym wyjazdem do czeskiej stolicy przejrzałam dziesiątki stron, profili na Instagramie, a nawet sięgnęłam po klasykę — Osobisty przewodnik po Pradze Mariusza Szczygła (swoją drogą bardzo polecam). Łącząc tę teorię z moimi własnymi, turystycznymi błędami, przygotowałam dla Was instrukcję, jak wycisnąć z tego miasta to, co najlepsze. Praga zachwyca bowiem natychmiast, wystarczy jeden spacer nad Wełtawę, by zrozumieć jej fenomen. Jednak jako jeden z najpopularniejszych kierunków w Europie, każdego dnia przyjmuje setki tysięcy spojrzeń. W tym tłumie zwiedzanie łatwo zmienia się w dyscyplinę wytrzymałościową. Praga przyciąga wszystkich naraz, ale nie zawsze potrafi ich pomieścić. Warto zatem wiedzieć, jak nie zginąć w jej objęciach.
Kiedy jechać?
Jeśli naprawdę chcesz zobaczyć Pragę, najlepszym wyborem jest późna wiosna lub wczesna jesień. Znajdziemy wtedy równowagę, miasto będzie żywe, ale nie przytłaczające. Zima bywa podstępna. Na zdjęciach wygląda bajkowo: mosty w lekkiej mgle, dachy oprószone śniegiem, ciepłe światła w oknach kawiarni. W rzeczywistości to czas najtrudniejszy, szczególnie okres okołoświąteczny. Jarmarki są naprawdę cudowne, zwłaszcza ten na Rynku Staromiejskim, ale decydując się go odwiedzić, trzeba liczyć się z ogromnymi tłumami. Praga nie jest miastem szerokich przestrzeni. W grudniu i na początku stycznia potrafi być klaustrofobiczna. Zamiast przyjemnego spaceru eksploracja może szybko zamienić się w ciągłe przepychanie się przez tłumy. Kluczowy jest zatem rytm dnia. Najlepsze momenty na zwiedzanie to poranek i wieczór. Praga przed dziewiątą rano jest niemal intymna. Hradczany są wtedy ciche, mosty nie pełnią jeszcze funkcji korytarzy komunikacyjnych, a miasto wygląda tak, jakby dopiero się budziło. Po dwudziestej pierwszej sytuacja się powtarza. Tłumy odpływają, zostają światła, cienie i cisza. Środek dnia polecam przeczekać w muzeach, kawiarniach lub pasażach — to one w godzinach największego natężenia turystycznego sprawdzają się najlepiej.

Czego nie robić?
Nie traktować miasta jak listy zadań do odhaczenia. Próba zobaczenia wszystkiego kończy się zmęczeniem oraz rozczarowaniem. Im więcej punktów, tym mniej sensu. Praga, jak każde duże miasto wymaga selekcji. Jeśli odpuścisz jedną atrakcję, zyskasz czas, uwagę i przestrzeń na inną, być może ważniejszą.
Jakie atrakcje można sobie darować?
Nie wszystko, co popularne, jest konieczne. Przykładem może być znany z mediów społecznościowych Idiom, czyli znajdująca się w holu Biblioteki miejskiej wieża ułożona z tysięcy książek . Choć instalacja Mateja Kréna robi wrażenie, a dzięki sprytnie umieszczonym lustrom tworzy iluzję nieskończonego, „książkowego tunelu”, dla wielu turystów stała się jedynie tłem do szybkiego TikToka. W efekcie, zamiast obcowania ze sztuką czy literaturą, czekają Was tam barierki i kolejka, w której stać można nawet 40 minut — tylko po to, by przez kilkanaście sekund popatrzeć w dół tunelu. Czy warto tracić niemal godzinę z krótkiego, 3-dniowego wyjazdu na jeden kadr, który i tak ma już co drugi użytkownik Instagrama? Moim zdaniem nie. Praga ma do zaoferowania znacznie więcej ciekawszych miejsc.

Podobnym rozczarowaniem bywa kilkunastominutowe wyczekiwanie w ścisłym tłumie pod zegarem Orloj, by obejrzeć trwające kilkadziesiąt sekund „przedstawienie” figurek apostołów. Sam zegar to perła architektury i warto go zobaczyć, ale ustawianie całego rytmu zwiedzania pod wybicie pełnej godziny często kończy się zawodem. Dostajemy głównie las rąk z telefonami i poczucie, że straciliśmy czas, który Praga pozwala wykorzystać znacznie lepiej. Wystarczy tylko skręcić w mniej oczywistą uliczkę, by poczuć autentyczny klimat miasta.

Gdzie odpocząć od tłumu?
Kiedy poczujesz, że stolica zaczyna Cię przytłaczać, zrób krok w bok z głównego szlaku.
Wyszehrad: to tutaj, na skalistym wzgórzu, czas płynie wolniej. Możesz spacerować wzdłuż obronnych murów, z których roztacza się prawdopodobnie najpiękniejsza panorama Wełtawy, albo odwiedzić Cmentarz Wyszehradzki.


Park Grébovka (Havlíčkovy sady): to tarasowe winnice, neorenesansowa willa i absolutna perełka — Grotta Umela, czyli sztuczna jaskinia, która wygląda jak scenografia z filmu fantasy.


Pasaż Lucerna: to miejsce dla tych, którzy szukają azylu, nie wychodząc z centrum. Lucerna to labirynt korytarzy, w których czeski dystans do historii i władzy widać najlepiej. Nad głowami zwiedzających wisi św. Wacław na odwróconym koniu — antypomnik, który jest manifestem praskiego humoru. W Lucernie znajdziesz jedno z najstarszych kin i atmosferę dawnej, eleganckiej Pragi, która przetrwała wszystkie polityczne zawirowania. To idealny przystanek, by złapać oddech, a także spojrzeć na miasto z lekkim przymrużeniem oka.

Logistyka, czyli Lítačka w telefonie
Dziś papierowe bilety komunikacji miejskiej to relikt. Cała Praga jeździ na aplikacji Lítačka. Pobierasz, kupujesz bilet (bardzo polecam wersję 72-godzinną) i zapominasz o stresie. Tramwaje oraz metro są punktualne, a przemieszczanie się nimi to ciekawa część poznawania miasta. Koniecznie przejedź się tramwajem numer 22, jedzie przepiękną trasą obok Malostranskiej czy Narodni divadlo i zawiezie Cię pod same Hradczany.
Wielki mit trdelníka
Jeśli jest jedna rzecz, którą można w Pradze sobie darować bez cienia żalu, to trdelník. Pachnie obłędnie, wygląda fotogenicznie, kosztuje dużo i… nie ma nic wspólnego z czeską tradycją. To import z Węgier i Rumunii, sprzedawany turystom jako „lokalny klasyk”. Jeśli chcesz zjeść coś naprawdę czeskiego, idź w stronę prostoty: smažený sýr, knedlíki, gulasz. W barze Knedlin zjesz przepyszne knedliki w bardzo dobrych cenach. Praga nie potrzebuje kulinarnych fajerwerków, tu wygrywa prostota.

Pieniądze: jak nie dać się oszukać
Jest jedna ciemna strona Pragi, o której mówi się coraz głośniej: kantory w centrum z kursami, które potrafią być absurdalne. Zasada jest prosta: jeśli widzisz „0% prowizji”, uciekaj. Najbezpieczniej płacić kartą albo Revolutem, Praga jest w pełni bezgotówkowa. Jeśli już musisz mieć gotówkę, wypłacaj ją z bankomatów dużych, lokalnych banków.
Najważniejsza rada
Nie przyjeżdżaj do Pragi z planem maksymalnym. Przyjedź z planem elastycznym. To miasto nagradza uważność. Praga zasługuje na zauważenie, a nie jedynie patrzenie. Jednak aby zauważyć potrzeba czasu i gotowości na to, że czasem najciekawsze rzeczy dzieją się obok głównej trasy.
Udanej podróży i do zobaczenia gdzieś między Mostem Karola a kolejnym talerzem knedlików!





Dodaj komentarz