Miesiąc temu, 9 stycznia 2026 roku, Uniwersytet Warszawski miał zaszczyt gościć w swoich progach wybitnego naukowca, laureata nagrody Nobla w dziedzinie chemii 2016 – profesora Bena Feringa, który wygłosił wykład pt. „The Art of Building Small” na ochockim Wydziale Chemii. Aula im. Wojciecha Świętosławskiego, na której odbywało się wydarzenie, przepełniona była studentami, młodymi chemikami i nie tylko, którzy z ogromnym zaciekawieniem słuchali każdego słowa wypowiedzianego z ust profesora. Przed wykładem noblista udzielił także krótkiego wywiadu dla UniwerekTV, w którym odpowiedział na kilka pytań odnośnie swojej pracy (https://youtu.be/lQtkh5h8IPQ?si=TSsoA73accKWHtlh). 

Karolina Polaszek/utv fot.

Ben Feringa urodził się 18 maja 1951 roku w małej niderlandzkiej wiosce na granicy z Niemcami. Ma dziewięcioro rodzeństwa i początkowo chciał zostać farmerem. Chemia szybko stała się jednak jego pasją i wcześniejsze marzenia zeszły na drugi plan. Jako pierwszy z rodziny uczęszczał na uczelnię wyższą – Uniwersytet w Groningen, na którym zdobył swoje wszystkie tytuły naukowe. Po ukończeniu studiów przez kilka lat pracował w firmie Shell, w Amsterdamie i Wielkiej Brytanii, aby następnie wrócić do swoich korzeni, czyli świata akademickiego. W 2016 roku wygrał nagrodę Nobla w dziedzinie chemii za zaprojektowanie i syntezę maszyn molekularnych, która przyniosła mu międzynarodową sławę oraz uznanie. Przełomowego odkrycia dokonał we współpracy z dwoma innymi chemikami: Sir Jamesem Fraserem Stoddartem i Jean-Pierrem Sauvagem. Co ciekawe, jego wygrana została przewidziana kilka lat wcześniej w amerykańskim serialu Simpsonowie, który jest znany z przepowiadania przyszłości. Jest to jedyny taki przypadek w historii. Ale jak to było z tym całym Noblem? Czy Feringa wierzył, że wygra? Nie. Jak stwierdził sam Profesor: „[…] gdy ciągle myślisz o zdobyciu złotego medalu na Igrzyskach Olimpijskich, nie dostaniesz go. To praca jest ważna […]”. Oczywiście, to nie oznacza, że nie można marzyć, wręcz przeciwnie – jest to wskazane. Warto skupić się natomiast na samym odkryciu, a nie ewentualnej nagrodzie. Trzeba także pamiętać, że droga na szczyt nie jest prosta i gładka. Feringa podkreśla, że jeśli ktoś nie jest gotowy na ponoszenie porażek, nie powinien zostać naukowcem. Chemia to dziedzina pełna prób i błędów – ścieżka, na końcu której może czekać złoty medal wręczany przez Komitet Noblowski w Sztokholmie. Feringa nazywa molekuły Mona Lisą nauk ścisłych i z zapałem opowiada o ich przyszłościowym wykorzystaniu. Mogą kompletnie zreformować medycynę, ułatwić skomplikowane operacje i leczenie śmiertelnych chorób. Jak wspomina: „Piękno chemii polega na tym, że mogę zbudować swój własny, molekularny świat”. 

Karolina Polaszek/utv fot.

Naturalne mogłoby wydawać się założenie, że spotkanie zdobywcy tak prestiżowego wyróżnienia będzie onieśmielającym i przytłaczającym doświadczeniem. Jednak pomimo ogromnej wiedzy i doświadczenia profesor Feringa traktuje każdego swojego rozmówcę jak równego sobie. Wojciech Danowski, któremu powierzono zaszczyt przedstawiania naukowca, to były student noblowca, a dziś adiunkt na Wydziale Chemii Uniwersytetu Warszawskiego. Podczas swojej przemowy poza wymienieniem kilku nagród zdobytych przez profesora (były ich aż trzy strony) i opisaniem jego kariery zawodowej, skupił się także na jednym innym, może nawet ważniejszym, aspekcie – jaką osobą jest Ben Feringa? Entuzjastyczną, życzliwą i pełną daru nauczania. Nigdy nie ominął żadnego spotkania grupowego ze studentami, a jego drzwi zawsze stały dla nich otworem. W jednym z wywiadów Feringa sam przyznał, że dyskusja z młodymi dodaje mu energii i motywacji do pracy. Podopieczni profesora często nie tyle uczą się pod jego okiem, co z nim współpracują. Przykładowo, wraz ze studentami wspólnie zaprojektowali molekularny samochód napędzany energią słoneczną – zajęło im to osiem lat. Po pierwszych czterech projekt był gotowy, ale okazało się, że nie działa – zamiast jechać do przodu, pojazd kręcił się w kółko. Nawet z napiętym grafikiem profesor Feringa znalazł czas by przed rozpoczęciem gościnnego wykładu porozmawiać z młodzieżą. „To są moi bohaterowie” – tak mówi o swoich studentach. W podejściu do nauczania naukowiec zdecydowanie przypomina filmowego profesora Johna Keatinga ze Stowarzyszenia Umarłych Poetów (1989). 

„Profesorze Ben, czy Twoje malutkie roboty się w sobie zakochują?” – pytanie zadane przez kilkuletnią dziewczynkę podczas zajęć w szkole podstawowej, realizowanych w ramach Ben Feringa Fund. Fundacja założona przez profesora ma na celu szerzenie wiedzy i nauki wśród młodzieży oraz dzieci. Odpowiedź brzmiała natomiast tak, czemu miałyby się nie zakochiwać? Feringa wielokrotnie podkreślał, zarówno podczas wykładu, jak i rozmowy z UniwerkiemTV, jak ważne jest uwzględnianie oraz łączenie nauk humanistycznych z naukami ścisłymi. Według profesora wspólnym mianownikiem dla tych dwóch tak różnych, a czasami wręcz konkurujących dziedzin jest pomysłowość i kreatywność. Chociaż wiele osób widzi chemię wyłącznie przez pryzmat powtarzalnych schematów, związków liczb oraz pierwiastków, nowe odkrycia w tej, jak i każdej innej dyscyplinie wymagają niekonwencjonalnego myślenia. „Jeśli wszyscy mówią, że musisz wyjść jednymi drzwiami, a ty stwierdzasz, że łatwiej będzie wyjść innymi – zrób to. Możliwe, że właśnie dokonałeś odkrycia”. 

Profesor Ben Feringa to niezwykle inspirujący człowiek i takie też było spotkanie z nim. Sala wykładowa w większości zapełniona była młodymi chemikami, ale nawet osoby postronne, kompletnie niezwiązane z dziedziną, siedziały jak w transie, słuchając z zapartym tchem i chłonąc przekazywaną wiedzę. Naukowiec pokazał, że droga do sukcesu jest często kręta i pełna przeszkód, ale nie można się poddawać. Warto eksperymentować i dokonywać nieoczywistych wyborów, bo jak podkreśla Feringa „[…] przypadkowe odkrycia są najpiękniejsze i moim zdaniem właśnie one zmienią świat”.

Dodaj komentarz

Trendy