Wicked w Teatrze Muzycznym ROMA miało swoją prapremierę już jakiś czas temu, bo 5 kwietnia 2025 roku. Jednak zainteresowanie tym musicalem jest nadal równie żywe – za sprawą podobnego czasu premier i produkcji filmów z serii Wicked, jak i również przede wszystkim dzięki wysokiej jakości całego widowiska dostarczanej przez zespół teatralny. To dzięki dużej popularności i ogromnemu sukcesowi przedstawienia udało się wydać ten album muzyczny z piosenkami z musicalu. Jest to duże wydarzenie dla Teatru ROMA, które taką płytę ostatnio wydało 10 lat temu przy okazji musicalu Mamma Mia!.
Odbyła się również oficjalna premiera tego albumu, na samych deskach Teatru Muzycznego ROMA. Oprócz rozmów z twórcami, nie mogło zabraknąć piosenek w aranżacjach koncertowych. Jako pierwsze na scenę weszły Natalia Krakowiak (Elfaba) i Anna Federowicz (Glinda). Wykonały wspólnie piosenkę To coś, co czuję i mimo, że bez scenografii, kostiumów czy charakteryzacji, dostarczyły niesamowity występ. Rola Natalii Krakowiak wywołała niesamowite emocje wśród publiczności – to pokazuje jej kunszt aktorski, że aby oczarować widzów, wcale nie potrzebuje być cała zielona.
Następnie zza obecnego fortepianu wyłonił się Jakub Lubowicz — kierownik muzyczny teatru oraz spektaklu i producent muzyczny płyty. Opowiedział publiczności o swoim najważniejszym zadaniu w całym tym artystycznym przedsięwzięciu, czyli o aranżacji. Po wykonaniu utworu Czarodziej i ja wspólnie z Natalią Krakowiak posiłkując się jedynie jej wokalem i swoim fortepianem, postanowił widzom po prostu pokazać swoją pracę. Zaczął przedstawiać po kolei każdego członka orkiestry Teatru, którzy przez cały czas przedstawień na żywo grają w orkiestronie – znajdującym się pod sceną. Dzięki wyświetleniu ich postaci na ekranie, widzowie mogli w końcu zobaczyć tych tajemniczych bohaterów. Zaraz po ich sympatycznym machaniu dłonią do kamery i instrumentalnej solówce, każdy z muzyków dokładał do utworu swoją warstwę muzyczną. To małe doświadczenie pokazało, jak duże znaczenie ma wystąpienie czy brak danego instrumentu. Każda gitara, perkusja, bas, wiolonczela, trąbka czy saksofon odgrywa ważną rolę w tym spektaklu. Wszystkie razem połączone w harmonii tworzą niesamowity przekaźnik emocji i bogate źródło ekspresji, co kluczowe jest w produkcji takiej jak musical. Przy okazji twórcy udowodnili, że ROMA naprawdę gra muzykę na żywo, w co poniektórzy nie dowierzają.

Następnie na scenę wkroczył Michał Wojnarowski – autor polskiego przekładu, kierownik literacki teatru. Opowiedział o swojej roli, jaką było przetłumaczenie angielskiego oryginału na polski tekst. Powiedział, że czasem było to zdumiewająco trudne zadanie, ponieważ język polski jest bardzo dźwięczny i szeleszczący przez dużą liczbę spółgłosek, co nie jest łatwe do zaśpiewania. W pracy tłumacza kluczowe jest trzymanie się wyznaczonej melodii – nie tylko, żeby było przyjemne dla ucha odbiorcy i treść była dla niego zrozumiała, ale przede wszystkim żeby nie nadużyć licencji. Całość przedstawienia była tworzona pod okiem Stephena Schwartza, czyli autora tekstów i piosenek oryginalnego musicalu Wicked z Broadwayu. Jego słowa aprobaty szczególnie ważne były w przypadku właśnie tłumaczenia. Michał Wojnarowski przedstawił swoją zagwozdkę, która polegała na różnicy w liczbie sylab w dość kluczowym słowie w przypadku tego musicalu między angielskim „green”, a polskim „zielona”. Całe szczęście, Stephen Schwartz był wyrozumiały dla polskich twórców i przymknął oko na te dwie dodatkowe sylaby w melodii. Na scenę weszła długo wyczekiwana obsada aktorska Wicked: Natalia Krakowiak, Anna Federowicz, Marcin Franc (Fijero), Damian Aleksander (Czarodziej), Katarzyna Walczak (Madame Maskudna), Joanna Gorzała (Nessaroza), Karol Jankiewicz (Boq) i Wojciech Dmochowski (Dr Dillamond). Radość publiczności i jej owacje były naturalnie odwzajemnione przez aktorów, którzy cieszyli się, że mogą w takim innym wydaniu spotkać się ze swoimi fanami – już bez kostiumów i charakteryzacji, po prostu jako oni sami. Opowiedzieli o swoich doświadczeniach z planu oraz ze studia nagraniowego. Z historii tych wynikła prosta refleksja, że praca w studiu pozwala na opanowanie utworu do perfekcji, ale zdecydowanie nie oddaje tych samych emocji, które odczuwa się razem ze scenicznym partnerem na żywo i z reakcjami publiczności. Gdy widzowie dostali mikrofony z możliwością zadania pytania, często zadawali je w kontekście filmu Wicked lub oryginalnego musicalu. Aktorzy jednoznacznie stwierdzili, że należy te kreacje aktorskie traktować jako osobne twory. Każdy w swojej postaci stara się oddać jej charakter, naturalnie na podstawie swoich własnych doświadczeń. Dlatego dzięki wyjątkowości każdego ludzkiego życia, osoby znające na pamięć angielskie piosenki z tego musicalu, znajdą nowe wartości wybierając się na spektakl do ROMY. Czy właśnie słuchając najnowszego albumu, który już od 20 lutego dostępny jest w streamingu!





Dodaj komentarz