Źródło: https://www.imdb.com/title/tt0097165/?ref_=mv_close

Są takie filmy, które zostają z nami na zawsze. Poruszają do głębi i zmieniają nasze postrzeganie świata. Takie jest właśnie Stowarzyszenie umarłych poetów – amerykański dramat, który zna każdy (a raczej powinien) dziś jest już klasykiem. W Polsce miał on premierę 7 października 1990 roku, natomiast na zagranicznych ekranach zadebiutował już rok wcześniej – 2 czerwca 1989 roku. Obecnie film ten można obejrzeć na dwóch platformach streamingowych: Disney+ (w ramach wykupionego pakietu) oraz Prime Video, gdzie można go wypożyczyć film po uprzedniej opłacie w wysokości 9,99 zł. Reżyserem dramatu jest Peter Weir, znany także z takich produkcji jak Truman Show czy Pan i władca: Na krańcu świata. W rolach głównych wystąpili: Robin Williams jako John Keating, Robert Sean Leonard jako Neil Perry, Ethan Hawke jako Todd Anderson, Gale Hansen jako Charles Dalton, Josh Charles jako Knox Overstreet, Dylan Kussman jako Richard Cameron, a także Allelon Ruggiero jako Steven Meeks. Warto dodać, że na podstawie scenariusza stworzonego przez Toma Schulmana, powstała także książka o tym samym tytule autorstwa Nancy H. Kleinbaum.

Źródło: https://www.imdb.com/title/tt0097165/mediaviewer/rm2025631744/

Film opowiada historię grupy przyjaciół, których życie diametralnie się odmienia, gdy w prestiżowej i konserwatywnej szkole pojawia się nowy nauczyciel języka angielskiego – John Keating (Robin Williams). Akademia Weltona to miejsce, w którym wyznaje się cztery zasady: Tradycja, Honor, Dyscyplina i Doskonałość. Odzwierciedlają one bezduszność i rygor rządzący tą elitarną instytucją. Profesor Keating dobrze zna ten system edukacji, ponieważ w młodości sam był uczniem Akademii. Dlatego jego metody nauczania różnią się od tych, do których są przyzwyczajeni obecni studenci. Każda lekcja wnosi do życia chłopców coś nowego, zmienia ich. Keating uczy swoich wychowanków samodzielnego myślenia, a także daje im odwagę do bycia sobą. Rezultatem wpajanych przez nowego nauczyciela wartości jest reaktywacja tajnego klubu – Stowarzyszenia umarłych poetów – w którym jego członkowie pod wpływem czytanej poezji wyzwalają się spod zasad Akademii i zaczynają marzyć. Stanowi to przejaw buntu wobec narzuconego im sposobu życia, a także próbę postępowania według starej zasady Carpe diem.

W dalszej części artykułu, tekst zawiera spoilery z filmu Stowarzyszenie umarłych poetów.

Każdy z bohaterów zmaga się z innymi problemami. Neil jest uwięziony przez oczekiwania swojego ojca, z którym mimo licznych prób nie może się porozumieć. Todd jest skryty w sobie, boi się wyrażania swoich uczuć i myśli. Jest idealnym odzwierciedleniem introwertycznej duszy, która dzięki naukom Keatinga wychodzi ze swojej skorupy i otwiera się na świat. Knox cierpi natomiast z powodu nieodwzajemnionej miłości do dziewczyny, w której zakochał się od pierwszego wejrzenia. Jednak nie poddaje się i walczy o swoje. Lepiej bowiem spróbować i odnieść porażkę, niż żałować braku podjęcia jakichkolwiek działań. Stowarzyszenie umarłych poetów porusza wątki, które mogą dotyczyć każdego z nas, zwłaszcza w okresie młodości oraz dojrzewania. Profesor Keating jest natomiast uosobieniem życiowego przewodnika – uczy chłopców, jak poznawać siebie, jak odnaleźć sens życia i odwagę, by przestać ślepo podążać za narzuconymi zasadami. W filmie najtrudniejsze jest jednak to, że nie każdemu się to udaje. Neil podjął najbardziej drastyczną decyzję. Wybrał śmierć ponad rozmowę. I to porusza właśnie najmocniej. Tak bardzo bał się zwierzyć rodzinie ze swoich prawdziwych uczuć, że wolał milczeć do samego końca. Był tylko niezrozumianym przez rodziców dzieckiem. Marzył o byciu aktorem, a zamiast tego został zmuszony do życia według narzuconych mu z góry zasad. W ostateczności za jedyne rozwiązanie swoich problemów z ojcem uznał śmierć. Jego decyzja jest punktem kulminacyjnym rozgrywanych wydarzeń. Wolność ma więc swoje konsekwencje i nie zawsze oznacza ona zwycięstwo. Warto jednak do niej dążyć „by nie odkryć tuż przed śmiercią, że nie umiałem żyć”.

Stowarzyszenie umarłych poetów to zarazem jedna z najsmutniejszych, jak i najpiękniejszych produkcji amerykańskiego kina – otrzymała ona 8 nagród, w tym Oscara za Najlepszy Scenariusz Oryginalny, oraz 14 nominacji. Dodatkowo rola, jaką odegrał Robin Williams jest uznawana za jedną z najlepszych w jego karierze. Był za nią trzykrotnie nominowany – do Oscara, Złotego Globu i nagrody BAFTA – w kategorii Najlepszy Aktor Pierwszoplanowy. Film ten jest zdecydowanie godny polecenia, a także warty zapamiętania. Jest poruszający, ale także prawdziwy. Zaskakuje swoją aktualnością, mimo że od jego premiery minęło wiele lat. Współczesna młodzież nadal mierzy się z podobnymi problemami – presją społeczną, niezrozumieniem ze strony rodziców czy nieodwzajemnioną miłością. Najważniejsze jest jednak przesłanie filmu — życie jest zbyt krótkie, aby dostosowywać się do oczekiwań innych ludzi. Musimy więc odnaleźć w sobie odwagę, by być autentyczną wersją samych siebie. To my decydujemy, kim jesteśmy i jak chcemy wykorzystać dany nam czas. Dlatego tak ważne są słowa wypowiedziane przez Neila – „Po raz pierwszy w życiu wiem, co chcę robić! I po raz pierwszy to zrobię! Niezależnie od tego, czy ojciec tego chce, czy nie! Carpe diem!”. Ostatecznie nie wszystkim udało się wygrać walkę o wolność i o własne szczęście, lecz nauki profesora nieodwracalnie zmieniły życie bohaterów. Pokazuje to kultowa scena, gdy uczniowie, chcąc oddać hołd swojemu „kapitanowi” (Keating chciał, aby tak się do niego zwracano) stają na ławkach i żegnają go słowami „O Kapitanie! Mój Kapitanie”.

Źródło: https://www.imdb.com/title/tt0097165/mediaviewer/rm2368597761/

„Bez względu na to, co mówią inni, słowa i idee mogą zmienić świat”. Jedna lekcja, jeden nauczyciel, jeden wiersz. Z pozoru błahe i nieistotne sytuacje, mogą mieć decydujący wpływ na nasze życie, a także na nas samych. I tylko od nas zależy, co z tym faktem zrobimy. Carpe diem!

Dodaj komentarz

Trendy