Cała nadzieja w miłości

Wielu z nas zna uczucia towarzyszące zauroczeniu. Uniesienia związane z zakochaniem stanowią stan nieporównywalny do żadnego innego zjawiska. Na widok ukochanej osoby nasze serce zaczyna bić szybciej. Świat staje się kolorowy. Chodzimy z głową w chmurach. Myśląc o swoim obiekcie westchnień, odnosimy wrażenie, że nie da się nas powstrzymać. Jesteśmy nieustraszeni! Szczerze zadowoleni z życia!  Zdaje się, że wreszcie wszystko znajduje się na swoim miejscu. Codzienność przypomina sielankowe, słodkie święto zakochanych.

Fot.: Zuzanna Podobas/Uniwerek.TV

W pewnym momencie w głowie zauroczonej osoby może pojawić się jednak lęk, że miłość zniknie. Z czego to wynika? Współcześnie rzadko prowadzi się dyskusje o spełnionej miłości. Nie mówi się o szczęśliwych miłosnych przypadkach – jesteśmy przesiąknięci smutnymi cytatami, piosenkami o złamanym sercu. Jedną z pierwszych lektur należących do klasyki literatury, z którymi mamy styczność w szkole, jest tragedia Romeo i Julia. Dramat stanowi doskonały przykład historii miłosnej, której radosny finał jest po prostu niemożliwy. Słyszymy, że szczęście w miłości jest praktycznie nieosiągalne, a aby być szczęśliwym w miłości trzeba być geniuszem (jak powiedział Balzac). Gdy w dyskusji publicznej pojawia się wzmianka o walentynkach, większość jej uczestników przewraca oczami i z ironicznym uśmiechem szydzi z ludzi wyznających to święto. W krew wszedł nam cynizm i brak wiary w to, że prawdziwa miłość nas spotka. Wątpimy też w jej istnienie. Może jednak warto spróbować ją dostrzec? Spróbować w nią uwierzyć?

Uwierzmy w miłość!

Lekturą, która może nam w tym pomóc jest książka All About Love. Tę publikację napisała Bell Hooks – amerykańska poetka, feministka, działaczka głosząca konieczność dostrzeżenia różnorodności naszego społeczeństwa oraz walki o prawa uciskanych grup społecznych. Pisarka stworzyła dzieło będące wyjątkowo osobistym, teoretycznym szkicem o miłości. Podjęła próbę przekonania nas do jej afirmacji. Do dostrzeżenia uczucia w naszej codzienności. Mówienie o miłości nie jest łatwym zadaniem – co podkreśliła sama Bell Hooks. Wyznaje, że za każdym razem, gdy próbowała pisać miłosne liryki, jej starania szły na marne. Wiersze przybierały postać banalnych frazesów. Jej eseje o miłości są jednak w pewien sposób rewolucyjne – być może ze względu na szerokie spojrzenie na to zjawisko, ugryzienie go z innej strony. Dzięki jej chęci opisania swoich prywatnych miłosnych doświadczeń, zawodów czy nadziei, przedstawiła miłość w jej prawdziwej, złożonej, pięknej postaci. Pomimo tego, że Bell Hooks w książce opisuje swój ból związany z miłosną stratą, autorka podkreśla także, że udało jej się odzyskać wiarę w jej prawdziwość – dzięki czemu książka jest wyjątkowo inspirująca i stanowi ciepłe, dojrzałe zapewnieniem, że miłość faktycznie istnieje.

Fot.: Zuzanna Podobas/Uniwerek.TV

Bądź uważny – miłość jest wszędzie

Bell Hooks uważa, że kochając wyzwalamy swoje serca. Gdy nie trzymamy swoich uczuć na wodzy i próbujemy zaufać miłości – pozwalamy sobie na swobodę, która przynosi nam ulgę. Przecież kontrolowanie swoich emocji może być niezwykle bolesne i frustrujące! Takie zaufanie nie jest oczywiście łatwe. Wyzwolenie się z bólu i strachu przed miłością stanowi długi proces. Hooks twierdzi jednak, że jest to podróż, w którą warto wyruszyć. Na pierwszych stronach książki, poetka zdradza, że doskonale wie, co oznacza opłakiwanie utraconej miłości. Po zerwaniu z długoletnim partnerem nie sądziła, że miłość kiedykolwiek jeszcze będzie jej dotyczyć. Podczas codziennej drogi do pracy, jej uwagę zwróciło jednak pewne graffiti. Napis namalowany na murze głosił: pomimo przeciwności losu, poszukiwanie miłości będzie wciąż kontynuowane[1]. Czytała owe graffiti codziennie. Z dnia na dzień powoli pozwalała sobie, aby miłość gościła w jej myślach. Z biegiem czasu coraz intensywniej zastanawiała się nad miłością. To niepozorne zdanie skierowało jej myśli na inne tory – zmieniło jej życie do tego stopnia, że w pewnym momencie udało jej wyzwolić się z bólu. Okazuje się więc, że coś tak prozaicznego jak napis na ścianie budynku może pozwolić nam otworzyć swój umysł oraz serce na snucie miłosnych refleksji. Spróbujmy te wnioski przenieść do swojego życia. Być może, w momencie zwątpienia, nas też spotka sytuacja, która pozornie jest kompletną błahostką, jednak przywróci nam nadzieję na miłość. Może ujrzymy na chodniku napis Kocham cię Oliwia? Może przypadkowo wejdziemy w rolę świadka miłosnego wyznania dwóch nastolatków? Może dostrzeżemy dwójkę starszych ludzi trzymających się za ręce? A może po prostu zauważymy w autobusie, że ktoś czyta poezje Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej? Te „przypadki” mogą oznaczać, że coś próbuje podszepnąć nam słówko o miłości. Przypomnieć o jej istnieniu. Uświadomić nam, że jeszcze kiedyś może nas spotkać. Takie sytuacje mogą nam także pomóc docenić miłość, którą już mamy w swoim życiu. Obserwujmy więc i słuchajmy. Miejmy oczy szeroko otwarte.

Dlaczego o miłości jest tak cicho?

O miłości jest łatwo zapomnieć. We współczesnym świecie z mainstreamu odeszły listy miłosne, brakuje egzaltowanych wierszy, brakuje rzucania wszystkiego w imieniu uczucia. Nie pobieramy się we wczesnej młodości. Wprawdzie wydaje się, że o miłości mówi się bezustannie. Znajdziemy ją w tekstach praktycznie każdej piosenki popowych wykonawców. Wszyscy śpiewamy o zawodach miłosnych, o złamanych sercach, o miłościach jednostronnych. Stosunkowo mało mówi się jednak o codziennej miłości. Czy o tej szczęśliwej. Wisława Szymborska, to milczenie komentuje w wierszu Miłość szczęśliwa. Podkreśla, że naturalnym odruchem jest brak wiary w szczęśliwą miłość, gdy nigdy jej się nie doświadczyło.  Twierdzi, że z góry narzucony jest nam pogląd, że wiara w miłość jest irracjonalna.  Jednak czy nie chcemy czytać o miłości? Nie chcemy jej widzieć czy jej doświadczyć? Nawet jeśli nie mówimy o tym jawnie – jestem pewna, że w głębi duszy wielu z pragnie się zakochać. Czemu nie przyznamy się do tego? Być może konieczne jest zerwanie z milczeniem na temat miłości. Wielu z nas wie przecież, jak piękne mogą być rozmowy z przyjaciółmi. Obserwujemy niuanse ich zachowania i zdajemy sobie sprawę, że ich kochamy. Znamy także ciepłe uczucie towarzyszące lekturze, słuchaniu muzyki, grze na instrumencie. Wiemy również, jak dobrze czujemy się, gdy nieznajoma osoba na ulicy obdarzy nas uśmiechem. Życie nagle staje się wtedy promienne! Przecież wszystkie te zjawiska są przejawami miłości. Jej duch wciąż nas otacza. Pomimo tego, że doświadczamy jej na każdym kroku, zdaje się, że miłość znika z życia kulturalnego. Nie pozwólmy na to! Zwróćmy swoją uwagę ku Bell Hooks, która dostrzega jak miłość wpływa na wiele aspektów naszego życia. Przenika zdrowo funkcjonujące grupy społeczne. Łączy się ze strefą duchowości. Słowo miłość nie reprezentuje przecież jedynie miłości romantycznej. Może oznaczać oczywiście również miłość do samego siebie. Tak jak powiedział RuPaul – dopóki nie pokochasz siebie, jak masz pokochać kogoś innego?[2]. Warto spróbować zwrócić się ku tak zwanemu self-love – aby móc żyć ze sobą w harmonii.

Nie bójmy się mówić o miłości!

Być może warto więc walczyć z krytyką dyskusji o miłości. Według Bell Hook współcześnie ludzi wierzących w miłość uważa się za słabych romantyków. Podkreśla, że w naszej rzeczywistości brakuje naukowych rozpraw o miłości – która według niej oraz ludzi żyjących w dawno minionych wiekach – jest najważniejszym fundamencie życia. Nie każdy zgodzi się z Bell Hooks. Nie ulega jednak wątpliwości, że pisarka wypowiada na głos myśli, które wielu z nas z zapałem skrywa. Do których wielu z nas boi się przyznać. All about love  pozwala nam uświadomić sobie, że należy dać sobie czas na przeżycie bólu po złamanym sercu. Miłość otacza każdego z nas – nawet jeśli jest to inna forma miłości od tej romantycznej. Hooks uspokaja, że nie trzeba bać się mówienia o miłości oraz, że trzeba być dla siebie wyrozumiałym. Kochajmy więc miłość, jednocześnie nie idealizując jej. Wierzmy, że istnieje. Nie szydźmy z niej. Nie krytykujmy tych, którzy chcą ją manifestować poprzez kupienie ukochanej osobie misia czy bukietu kwiatów. Warto pochylić się nad tą książką i oddać się miłosnym refleksjom – zwłaszcza w okolicach tak trudnego dla wielu święta zakochanych.


[1] W oryginale: The search for love continues even in the face of great odds (tłum. moje)

[2] W oryginale: If u can’t love yourself, how in the hell you gonna love somebody else?! (tłum. moje)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s