Co się stanie, kiedy nagle stracisz pracę? O sztuce „TOP DOGS” w reż. Wojciecha Malajkata

fot. Adrianna Smudzińska

Studenci IV roku kierunku aktorskiego Warszawskiej Akademii Teatralnej zapraszają na swój dyplomowy spektakl w reżyserii prof. dr. hab. Wojciecha Malajkata.

Spektakl jest adaptacją dramatu Ursa Widmera. Opowiada historię osób, które zostały zwolnione z kierowniczych stanowisk w dużych przedsiębiorstwach. Akcja rozgrywa się w miejscu będącym połączeniem grupy terapeutycznej z biurem pośrednictwa pracy. Bohaterowie muszą zmierzyć się z bezlitosnymi prawami rynku, ze stratą reputacji oraz wszystkiego, na co pracowali przez większość życia.

Co zrobić, kiedy ludzka psychika doprowadzona jest do granic: niezrozumienia, wytrzymałości i samotności? Czy jest szansa na to, by założyć czystą kartę i spróbować zacząć wszystko od nowa? Bohaterowie spotykają się na terapii grupowej, która zmusi ich do wypowiedzenia myśli, do których sami nie chcieli się wcześniej przyznać.

fot. Adrianna Smudzińska

Kilka słów o pracy nad sztuką, o jej przesłaniu, a także o kreowaniu poszczególnych postaci opowiedzieli aktorzy: Kamila Najduk, Maciej Żmijewski oraz reżyser – prof. dr. hab. Wojciech Malajkat.

Emilia Kleszczewska: Spektakl opowiada o dramacie ludzi, których życie z dnia na dzień zmienia się o 180 stopni. Czy było to trudne zadanie aktorskie?

Kamila Najduk: Osobiście było to dla mnie niezwykle ciekawe, ale i wymagające zadanie… z resztą myślę, że dla każdego z nas. Temat jest trudny, tak samo, jak zagłębienie się w samą psychikę naszych postaci. Uważam, że temat jest o tyle dla nas trudny, gdyż jesteśmy młodymi ludźmi, którzy nie mają jeszcze rodziny na utrzymaniu ani stałej pracy. Musieliśmy zatem mocno pobudzić naszą wyobraźnię, zrobić w głowie research, starać sobie wyobrazić, jak w takiej sytuacji mogą czuć się nasi bohaterzy. Samą pracę nad spektaklem zaczęliśmy z reżyserem od wspólnego czytania artykułów o depresji, terapii, a także o etapach żałoby. Wspólnie dzieliliśmy się naszymi trudnymi doświadczeniami. Myślę, że warto też wspomnieć o wizualnej pracy nad postaciami. Nie bez powodu ścięłam włosy. Zrobiłam to, by poczynić krok ku głębszemu utożsamieniu się z moją postacią. Koledzy także zmienili swoje fryzury, by pokazać się w innej odsłonie.

A z czym dokładnie zmaga się twoja bohaterka?

Kamila Najduk: Moja bohaterka jest terapeutką, pomagającą innym ludziom podnosić się z życiowych problemów. Wydawać by się zatem mogło, że jej zdrowie psychiczne nie jest w żaden sposób zachwiane. Prawda jednak okazuje się być zupełnie inna- dowiadujemy się, że ona także nie zdołała podnieść się jeszcze z życiowej tragedii. Musi walczyć sama ze sobą, złudnie żyć przekonaniem, że wszystko w jej życiu jest na odpowiednim miejscu. Nagle zderza się z brutalną rzeczywistością i zaczyna sobie zdawać sprawę z tego, że nie jest jeszcze do końca wyleczona i wypchnięta z depresji.

To trochę pokazuje widzowi, że tak na prawdę nigdy nie możemy być pewni tego, co w środku przeżywa inny człowiek?

Kamila Najduk: Dokładnie tak. To było fascynujące z perspektywy gry aktorskiej. Pod przykrywką osoby szczęśliwej, wolnej od traumy i załamania życiowego, musiałam zakryć smutną prawdę o bolesnej rzeczywistości. W bohaterce głęboko tkwi pęknięcie, które z czasem wychodzi na jaw. W pewnym momencie postać wchodzi w zupełnie inną emocjonalność, której widz wcześniej by się nie spodziewał.

fot. Adrianna Smudzińska

Co bohaterzy sztuki chcą przekazać widzom ?

Maciej Żmijewski: Myślę, że widz po obejrzeniu spektaklu na pewno refleksyjnie podejdzie do tego, jakimi wartościami powinien kierować się w życiu. Nieustannie tkwi w nas pokusa, by budować swoje życie na złudnych wartościach, które wcześniej czy później mogą bardzo łatwo runąć. To w skutkach doprowadza człowieka do prawdziwej, osobistej tragedii. Problemem, który poruszamy w sztuce jest zatem ogólnie utrata czegoś fundamentalnego. Tu, na deskach teatru nasze postacie podejmą się próby ponownego odnalezienia sensu życia i pogodzenia się ze stratą.

Jak wyglądała wasza praca nad sztuką? Na co szczególnie zwróciliście uwagę?

Maciej Żmijewski: Z profesorem Wojciechem Malajkatem umówiliśmy się, że ma to być laboratorium. W tym zadaniu liczyło się to, aby na deski teatru wnieść jak najwięcej siebie. Zależy nam na tym, by nie grać kogoś, kto stracił pracę, a raczej świadomie i realnie być osobą z takim problemem życiowym. To ma być prawdziwe. Nie ukrywam, że jest to trudne laboratorium. Na szczęście te cztery lata w Akademii Teatralnej nauczyły nas grania i posługiwania się różnymi emocjami, a to zadanie nie należy do najłatwiejszych… tym bardziej, że nasz spektakl nie opiewa w wybitną scenografię. Jesteśmy tutaj tylko my – postacie o wielobarwnych emocjach.

Jaki przekaz niesie za sobą sztuka?

Prof. Wojciech Malajkat: Ten incydent ma pokazać rozmiar cierpienia, kiedy spotykamy się ze skrajną niesprawiedliwością w postaci zwolnienia z pracy. Czasy są teraz trudne, a wyrzucenie z pracy towarzyszy nam właściwie permanentnie. Temat jest zatem bardzo aktualny. Chcemy, aby ludzie oglądający, ci, którzy stracili pracę, spotkali się w tym cierpieniu z moimi studentami.

Czy można powiedzieć, że jest to dla widowni pewnego rodzaju katharsis i oczyszczenie?

Prof. Wojciech Malajkat: Tak, tym bardziej że temat jest w pewnym sensie cywilizacyjny, bardzo aktualny, trudny i niezwykle bolesny. Pada tutaj przejmujące zdanie „Za każdą pracą, za każdym zadaniem stoi człowiek”. Wierzę, że to, co stworzyli moi studenci, skłoni widownię do głębszej refleksji.


Na scenie mamy tylko i wyłącznie samych aktorów. Brak tu miejsca na „fajerwerki”, nie ma scen tańczonych i śpiewanych, które zazwyczaj przykuwają ciekawość widza. Sama scenografia także pozostaje bardzo prosta. Czy spektakl jest zatem przeznaczony dla uczniów, którzy posiadają już większe umiejętności aktorskie i mają za sobą dłuższe doświadczenie w akademii teatralnej?

Prof. Wojciech Malajkat: Nie ukrywam, że jest to duże wyzwanie dla aktora. Przyznam, że moi studenci pracowali bardzo ciężko na ten efekt. Tak naprawdę musieli poruszać się po obszarze, którego nie znają i muszą go sobie wyobrazić. Nikt z nich nigdy nie stracił pracy (nie życzymy im tego oczywiście). Aktorzy muszą sobie wyobrazić rodzaj żałoby, tym bardziej że są na początku drogi. Oni tutaj chcą latać, a ja im każę sobie wyobrażać, że ktoś im podciął skrzydła. W teatrze dotykamy różnych przestrzeni i różnych emocji- tym razem zajęliśmy się akurat takim tematem. Mam nadzieję, że wiele osób utożsami się z postaciami tej sztuki. Myślę, że dla części będzie to także pewnego rodzaju terapia.

fot. Adrianna Smudzińska
fot. Adrianna Smudzińska
fot. Adrianna Smudzińska

Więcej informacji na temat spektaklu znajdziecie na stronie: http://tcn.at.edu.pl/spektakl/top-dogs/. Serdecznie zachęcamy do śledzenia repertuaru na bieżąco.

Emilia Kleszczewska

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s