Gorszy od komarów

Podobno największa liczba zgonów spowodowana kontaktem ze zwierzęciem wbrew pozorom wcale nie ma związku z rekinami ludojadami czy lwami. Największe żniwa wśród ludzi zbierają komary. To niepodważalny dowód na to, że rozmiar nie ma znaczenia. Podobnie wygląda sytuacja, jeśli chodzi o dyskomfort odczuwany w nowopoznanym towarzystwie. Najbardziej przeszkadza nam to, co w teorii powinno być niezauważalne i naturalne.

A na co to komu?

Small talk – bo to o nim mowa – to zupełnie niezobowiązująca wymiana zdań przeprowadzana najczęściej między osobami, które niekoniecznie dobrze się znają. Powstaje najczęściej w celu zagłuszenia niezręcznej ciszy, zapełnienia czasu (na przykład w oczekiwaniu na autobus) albo żeby dowiedzieć się, czy dalsze spędzanie czasu z daną osobą będzie sprawiało nam przyjemność. 

Każdy z nas prawdopodobnie spotkał się już z tym typem rozmowy, jednak ogromna większość nie czuje się zbyt pewnie, kiedy musi brać w nim udział, a jeszcze częściej uznaje go po prostu za niezręczny. Niezależnie jednak od tego, jak go odbieramy, najczęściej musimy się z nim mierzyć, co wbrew pozorom nie jest sztuką prostą do opanowania. 

W odróżnieniu od pełnowymiarowej konwersacji, w trakcie niezobowiązującej pogawędki biorący udział muszą pokazać szerszą erudycję z racji przymusu przeskakiwania z tematu na temat, który na dodatek powinien być na tyle łagodny i apolityczny, żeby obcy nie poczuł się w pewnym momencie urażony.

Stereotypem jest fakt, że tylko i wyłącznie introwertycy traktują small talk jako zło konieczne. Brak jednoznacznych granic tematów oraz niewłaściwie zadawane pytania mogą doprowadzić do statusu „przegranej” nawet najbardziej energicznej jednostki. Poza tym jednorazowa porażka i wypowiedziane po raz piąty „No to fajnie” może odcisnąć trwały ślad na psychice każdego, nawet najbardziej wykształconego i obytego w towarzystwie gentlemana czy damy. Jak zatem przygotować się do tego dokuczliwego i pełnego niewygody starcia? 

Jak? Gdzie? Kiedy?

Określenie konkretnych sytuacji, w których wymagane jest przeprowadzenie pogawędki mija się z celem. Najprościej wyjść z założenia, że jeśli nie jesteś pewien czy warto do kogoś zagadać, to najczęściej warto. Zdanie się na instynkt wielu zwierzętom wychodzi na dobre, a skoro człowiek również do zwierząt należy, to nie ma powodów dla których powinien z niego rezygnować. 

Samo rozpoczęcie konwersacji również nie powinno stanowić problemu ze względu na naturalne źródło small talku, czyli sytuacje życia codziennego: ktoś przedstawił sobie rozmówców, wobec czego zmuszeni są oni do wypowiadania kolejnych zdań, dawno niewidziana osoba właśnie się z nami przywitała i nie jesteśmy w stanie uciec wzrokiem i udawać, że jej nie widzimy, albo sami jesteśmy na tyle odważni i przedstawiamy się zupełnie obcej personie. 

Prawdziwą zagwozdką okazuje się być moment w którym nie wypada już dalej ciągnąć rozmowy, albo jak nie dopuścić, do tego żeby wszystkie tematy wyczerpały się już na początkowych stadiach. 

Trzymaj się planu

Pytania dla których jedyną możliwą odpowiedzią jest pojedyncze słowo są na samym szczycie listy  o nazwie „Mordercy konwersacji”. Jeśli spotkasz się z przymusem odpowiedzi na takowe, zrób to i jak najszybciej postaraj się przejść do innego tematu, pomocne mogą okazać się w tym wypadku tak zwane pytania pomostowe.

Znaczenie pytań pomostowych najprościej określić na przykładzie egzaminów ustnych. Dzień przed egzaminem student zapoznał się jedynie z częścią materiału, ale za to zrobił to wzorcowo. Kiedy egzaminator zadał pytanie na temat, o którym biedny żak miał minimalne pojęcie, ten oględnie na nie odpowiedział i zaczął podkreślać w danym zdarzeniu nieocenioną rolę tych składowych o których wiedział wszystko, bo to właśnie na nich skupił swoją uwagę dzień wcześniej.

Jeśli czujesz się obeznany w danym temacie na tyle, by móc uargumentować swoje zdanie w konstruktywny sposób, to nic nie stoi na przeszkodzie byś po prostu spytał rozmówcę o jego opinię na ten temat. W wypadku braku reakcji z drugiej strony, sam możesz wyartykułować to, co i tak przekazałbyś w postaci swojej racji. Najważniejszym jest, żeby podejmowany temat był skrajnie inkluzywny, dlatego też nie warto zagłębiać się w poglądy polityczne do momentu w którym nie jesteśmy pewni tego czy rozmówca je podziela.

Dużo prościej wybrnąć z kłopotliwego small talku jeśli druga strona wykazuje chęci współpracy, wtedy często wystarczy być dobrym partnerem do rozmowy i pozwolić rozmówcy wypowiedzieć się na temat, o którym sam może dużo powiedzieć. Oczywiście może zdarzyć się, że sami nie będziemy mieli zielonego pojęcia o czym tak naprawdę mowa, wtedy niewiedzę można maskować przytaknięciami w strategicznych momentach i obruszeniem w tych bardziej emocjonujących. 

Gra na kodach

W grach komputerowych często znajdują się ukryte furtki, których użycie może okazać się znacznym uproszczeniem na kolejnych etapach. Nie inaczej wygląda to w kwestii small talku, podstawową różnicą jest fakt, że w rozmowie sami je tworzymy.

Przygotowanie do small talku może z początku wyglądać na nieintuicyjne i skomplikowane. W założeniu, że chcemy nabierać w tej sztuce cały czas nowych doświadczeń jest w dużej mierze prawdą, jednak jeśli jesteśmy zmuszeni przeprowadzać go raz na jakiś czas, to można się na niego trochę uodpornić. 

Przede wszystkim warto przygotować sobie anegdotę, od której zaczniemy dialog. Pozwoli to pozostałym jego członkom trochę poznać Ciebie i Twój humor, a dodatkowo choć trochę ich ośmieli. 

Znalezienie w sobie odwagi i przyznanie się do tego, że small talk nie jest naszą mocną stroną może okazać się naprawdę przemyślanym zagraniem. Tak jak wcześniej wspominałem, ogromna część społeczeństwa uważa small talk za niezręczny, więc naprawdę nietrudno trafić na partnera, który będzie myślał w podobny sposób. Dalsza rozmowa będzie łatwiejsza do przeprowadzenia jeśli liczba podobieństw między stronami będzie rosła. Dlatego też ważna jest obserwacja i zauważanie cech wspólnych (bez znaczenia czy jest to styl ubierania, kolor włosów czy blizna na dłoni).

W zasadzie jedynym ograniczającym nas czynnikiem jest wyobraźnia, już samo myślenie o przygotowaniach do small talku sprawia, że w jakimś stopniu staje się on dla nas bardziej dostępny. Poza tym skoro wszyscy mają z nim tak ogromny problem, to może wcale nie warto się nim tak przejmować?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s