Boże Narodzenie w krainie kangurów

Każdego roku meteorolodzy śpieszą z odpowiedzią na niezwykle ważne pytanie– czy święta w tym roku będą białe? W tym roku już wiemy – nie będą, a kolędy, świąteczne piosenki i filmy usilnie przypominają nam o niegdyś mroźnych zimach. A ja, krocząc w tym deszczu, zastanawiam się, jak to jest obchodzić Boże Narodzenie w pełnym słońcu. Zdałam sobie sprawę, jak mało wiemy o świątecznych zwyczajach Australijczyków. O ile część z nich przybyła razem z angielskimi i irlandzkimi kolonizatorami, całkiem sporo jednak wykształciło się na przestrzeni dwóch wieków.

Wigilia. Tysiące osób gromadzi się w Sidney Myer Music Bowl w Melbourne, każdy ma w ręku zapaloną świecę, co tworzy magiczny nastrój. Na scenie pojawiają się znani wokaliści, rozpoczynając wielkie kolędowanie. Podobne wydarzenia organizowane są w innych miastach, w kościołach, a także w Nowej Zelandii. W Melbourne cała ta tradycja ma jednak swoje korzenie. Spiker radiowy Norman Banks w 1938 roku zorganizował pierwsze Carols by Candlelight, chcąc uchronić ludzi przed samotnym spędzaniem tego wieczoru samotnie.

4871075475_f38c62612b_b
Fot. DocklandsTony/Flickr

O ile masowe śpiewanie kolęd może przypominać katolicką tradycję zwaną Pasterką, to ta kolejna zarezerwowana jest wyłącznie dla takich miejsc jak kraina kangurów. W końcu, czy jest lepszy sposób na spędzenie upału niż wypad na plażę? Wielu Australijczyków zabawia się tam w drugi dzień świąt, robiąc tam grilla, budując bałwany z piasku, a także przebierając się za Świętych Mikołajów.

4245020643_c28834aba2_o
Fot. Studio Sarah Lou/Flickr

A propos Świętego Mikołaja… zdaje się, że w każdym miejscu, gdzie świętuje się narodziny Jezusa, istnieje jakieś wyobrażenie tego dobrodzieja. W Australii dzieci zostawiają na zewnątrz marchewki dla reniferów, a dla Mikołaja kawałek ciasta i zimne piwo bezalkoholowe (w końcu prowadzi sanie). Gdy renifery za bardzo się zmęczą, Święty do tej niezwykle ważnej pracy angażuje kangury! Wszystko, by zdążyć podrzucić każdemu grzecznemu dziecku podarunek.

Australijczycy obchodzą ten wyjątkowy czas aż dwa razy w roku. Okazuje się, że nie tylko my mamy problem z naszym klimatem. Australijczycy, pod wpływem przenikania się kultur, także ulegli pokusie białych świąt. Dlatego też w lipcu, gdy na półkuli południowej panuje zima, całkiem spora rzesza osób symbolicznie obchodzi Boże Narodzenie. Muszę jednak wspomnieć, że australijska zima do najmroźniejszych nie należy, dlatego nie wszędzie i nie zawsze miejscowe dzieci mogą ulepić porządnego bałwana.

Wracając do naszej deszczowej rzeczywistości, zastanawiam się, czy Australijczykom w tym roku nie jest lepiej w te święta, ale po chwili przypominam sobie o pożarach, które trawią tamtejsze busze, spłonęło już pięć milionów hektarów. Nietrudno więc sobie wyobrazić, że w obliczu tej tragedii, tegoroczne świętowanie w Australii będzie o wiele mniej huczne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s