Psychologia Świąt

Nadszedł ten czas w roku, gdy ludzie „dostają świra”, godzinami chaotycznie biegają po galeriach handlowych, gotują jak dla całej armii, targają do domu drzewa i wieszają na nich wszelkiego rodzaju błyskotki. Ta tradycja jest znakiem nadchodzących Świąt i muszę się przyznać, że sama jestem jedną z tych opętanych przygotowaniami osób.

Autor: Izabela Stróżniak

Psychologia Świąt Bożego Narodzenia ma wiele aspektów. Można skupić się na obsesji kupowania prezentów, presji związanej z przygotowaniem idealnego świątecznego przyjęcia czy rodzinnych konfliktach, które w czasie Świąt często narastają zamiast być łagodzone.

Zapewne nikogo nie zdziwi to, że ludzie osądzają innych cały czas i na podstawie czegokolwiek. W czasie Świąt oceniane będą twoje zdolności kulinarne, ilość poświęconej pracy i czasu na przygotowania – w dobrym tonie jest spać maksimum trzy godziny, resztę doby poświęcając się dla dobra narodu.

Czujne oko sąsiada zarejestruje nie tylko ilość wnoszonych toreb, karpi i wielkość przytachanej choinki, ale przede wszystkim ilość oraz jakość dekoracji świątecznych na twoim domu.

Odkąd pamiętam, w moim rodzinnym domu roiło się od kolorowych lampek (zwanych u nas leluniami – sami przyznacie, że łatwiej i szybciej jest powiedzieć „lelunie”, niż żmudnie tłumaczyć „świąteczne dekoracje świetlne uwzględniające zarówno ledowe łańcuchy i girlandy, jak również świecące renifery i inne takie”). Jakie jest psychologiczne znaczenie takich dekoracji? Ogromne. Oczywiście, pomagają budować świąteczny nastrój i wprowadzają tę odrobinę magii bożonarodzeniowej, za którą tęskni twoje wewnętrzne dziecko, ale również katalizują w nas pozytywne uczucia do otoczenia.

W 1989 roku przeprowadzono badanie (Werner, Peterson-Lewis & Brown 1989) sprawdzające wpływ świątecznych dekoracji na postrzeganie innych ludzi. Uczestnikom badania pokazano zdjęcia domów. Część z nich była przystrojona świątecznie, a część nie.  Przeprowadzający badanie poprosili o ocenę, czy mieszkająca w danym domu rodzina jest sympatyczna i towarzyska. Należy wspomnieć, że z rodzinami z fotografowanych domów badacze przeprowadzili wcześniej ankiety, aby przypisać ich do kategorii sympatyczni/towarzyscy lub niesympatyczni/nietowarzyscy.

Podczas, gdy wszystkie rodziny z domów udekorowanych były określane jako sympatyczne, rodziny z domów nieudekorowanych zostały zaskakująco trafnie ocenione jako towarzyskie lub nie. Rodziny dzieliły się na cztery kategorie, z domami udekorowanymi – sympatyczne lub nie oraz z domami nieudekorowanymi – sympatyczne lub nie. Ludzie przyglądając się zdjęciom, bazując na przedmiotach dookoła domu potrafili wywnioskować, czy rodzina jest bardziej zaangażowana w życie towarzyskie czy mniej. Natomiast świąteczne dekoracje stanowiły pewnego rodzaju zasłonę dymną (lub świetlną) rozpraszając ludzi „magią świąt”. 

Odchodząc na chwilę od tematu świąt, uważam, że to niesamowite, jak wiele mówi o nas nasze otoczenie i wystarczy zdjęcie naszej posesji, aby wiele się o nas dowiedzieć. Anna Render wraz z innymi psychologami oraz Samuel D. Gosling przeprowadzili podobne badania, tym razem niezwiązane ze świętami, które pokazały, że nasze sypialnie czy biurka również reprezentują wiele cech naszej osobowości. Zainteresowanym polecam poczytać o tym zjawisku, szczególnie seria badań S. D. Goslinga jest bardzo ciekawa.

Zmieniając lekko temat, pozostając jednak przy Świętach, chciałabym skupić się teraz na mózgu i tym, co się z nim dzieje w czasie Świąt Bożego Narodzenia. W 2015 w grupa duńskich naukowców prowadziła badanie, którego celem była lokalizacja „ducha Świąt” w naszym mózgu.

Badanie (oryginalny tytuł – Evidence of a Christmas spirit network in the brain: functional MRI study) polegało na skanowaniu aktywności mózgu podczas wyświetlania badanym zdjęć codziennie spotykanych rzeczy, takich jak ulice, a następnie obrazów o tematyce bożonarodzeniowej. Używali przy tym fMRI (funkcjonalnego obrazowania metodą rezonansu magnetycznego), techniki stosowanej do wyciągania wniosków na temat aktywności mózgu opierając się o zmiany w przepływie krwi. Badanie zostało przeprowadzone jako ślepa próba, to znaczy (jak potwierdzą wszyscy obecni studenci psychologii), że pozbyto się możliwego efektu oczekiwania, gdyż ankiety określające personalne odczucia badanych co do świąt zostały przeprowadzone dopiero po wykonaniu skanów. Badani zostali wtedy podzieleni na dwie kategorie, tych, których ze świętami łączą pozytywne uczucia oraz tych, którzy mają do nich stosunek ambiwalentny.

Skany badanych z kategorii pierwszej pokazały znaczny wzrost przepływu krwi w wielu obszarach mózgu. Regiony te obejmowały obszary zaangażowane w przetwarzanie danych sensorycznych i kontrolowanie ruchów dobrowolnych, zmiany w aktywności tych struktur mózgowych są łączone z duchowością, a także przetwarzaniem emocji i empatią. Temu świątecznemu badaniu można wiele zarzucić, łącznie ze słabą reprezentatywnością próbki, ale jest ono kolejnym krokiem w kierunku lepszego zrozumienia działania naszego mózgu i tego jak reagujemy na otaczający nas świat. Zainteresowanym polecam zagłębić się w historię tego badania, które sami autorzy opisali bardzo humorystycznie i z przymrużeniem oka. 

Odchodząc już od mózgu i przechodząc bardziej do kultury, chciałabym się pochylić nad świątecznymi tradycjami, również (a może nawet głównie) nad tymi, które można by zmienić. Tradycje to w wielu rodzinach pewnego rodzaju świętość, na przykład w mojej rodzinie od zawsze je się smażonego karpia, mimo że tak naprawdę nikt go nie lubi. Tradycja (której na szczęście moja rodzina mi oszczędziła), gdy wujek,dziadek lub tata przebiera się za Świętego Mikołaja zazwyczaj kończy się płaczem dzieci, które się go zwyczajnie boją. To tylko przykłady wielu rzeczy, z których może powinniśmy zrezygnować, a jednak tego nie robimy.

Myślę, że odpowiedź na pytanie, dlaczego nie umiemy odpuścić niektórych tradycji jest dość złożona, ale i logiczna. Po pierwsze ludzie z natury nie lubią tracić rzeczy, a jeśli jakaś tradycja towarzyszyła ci przez całe dzieciństwo może się wydawać, że odchodząc od niej odchodzimy również od naszego dzieciństwa i wspomnień. Tradycji uczymy się również od bliskich, więc czasem wolimy zjeść mocno średniego makowca z przepisu ukochanej babci, za którą tęsknimy, tylko po to, żeby znów poczuć jej bliskość. Również schematy i stałość leżą w naszej naturze, co nie ułatwia wprowadzania zmian w nasze życie. Schematy to bardzo dogłębnie przebadany temat w psychologii, ponieważ jest to podstawa naszego funkcjonowania w społeczeństwie, pomagają one nam w szybszym rozumieniu i reagowaniu na świat. Czasami jednak zamieniają się w pewnego rodzaju pułapkę i nas ograniczają. Temat tradycji i schematów w życiu, tak jak cały świat, nie jest czarno-biały i sami musimy zdecydować co dla nas i naszych bliskich będzie najlepsze. Pamiętajmy, że tradycje są bardzo ważne i nasz kształtują, ale w relacjach rodzinnych najważniejsza jest komunikacja, a tradycje nie są sztywno ustalone i zawsze możemy je zmieniać lub tworzyć nowe.

Wesołych Świąt!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s