„Dokąd idę? Do słońca. To chyba jasne” – 41. rocznica śmierci Edwarda Stachury

stachura_east_news_
źródło: EastNews

24 lipca 1979 roku Sted postanowił umrzeć. Człowiek-nikt, włóczęga, który próbował przekonać świat, że wszystko jest poezją, ale w końcu nie starczyło mu na to sił. Nie był w stanie pojąć, dlaczego na tak pięknym świecie jest jednocześnie tyle okrucieństwa. Usilnie chciał zmienić rzeczywistość. 

Byłem buntownikiem łagodnym, najłagodniejszym z możliwych, ale krańcowym. Poszedłem do końca. Czy za daleko? Chciałem unieść wszystkie nieszczęścia świata ludzi. I zwariowałem. Ale czy od tego? Nie wiem –  E. Stachura, Pogodzić się ze światem

1979 rok to nieprawdopodobnie odległy czas. Niemal każdy miłośnik twórczości, albo raczej nie tyle twórczości, co poglądów na świat Stachury, przeciera oczy ze zdumienia, bo jego teksty nigdy nie zostały nawet muśnięte przez przesuwające się na tarczy zegara wskazówki. Czytelnicy, którzy znają więcej utworów niż tylko jego piosenki odśpiewywane w harcerstwie, codziennie spotykają cudne manowce i czytają mijane za oknem wiersze. Sted to twórca nietuzinkowy, który odcisnął w swojej twórczości całe jestestwo i dzięki temu jest z nami do dziś. Jak to osiągnął? 

Kiedy umrę, w co nie wierzę, więc kiedy umrę, nie ja będę muskał życie, ale życie muśnie mnie, kiedy ktoś żywy o mnie pomyśli. Może ty, który w tej chwili nienarodzony jeszcze, ty, który w tej chwili, już narodzony, pomyślałeś o mnie w tej chwili, kiedy mnie już nie ma  – E. Stachura, Cała jaskrawość 

Zaczęło się od kolegi ze szkolnej ławki, z którego naigrywano się, że pisze wiersze. Sted postanowił ulżyć jego zmartwieniom i… udźwignął poezję na własne barki. I tak zaczął pisać wiersze, które przykuwały uwagę już wtedy, kiedy miał zaledwie 17 lat. Najbardziej dumny był z małego wazoniku: 

W małym wazoniku 
umierające tulipany 
żółte tulipany 
o szyjkach smukłych i wątłych 
jak szyjki chorych dzieci 
Ach dlaczego więdną te tulipany 
W małym wazoniku 
woskowe róże 
czerwone róże 
o płatkach mocnych i giętkich 
jak gumowe piłeczki 
Ach dlaczego nie więdną te róże 
W moim wazoniku. 
W małym wazoniku, E. Stachura  

Stedowi udało się opublikować kilka wierszy w prasie już w 1956 roku. Z biegiem czasu wysoko cenił swoją twórczość i nie pozwalał sobie w kaszę dmuchać. Nie przyjmował krytyki i po prostu robił swoje – skonfliktowany z rodziną i z całym światem – młody buntownik. 

Obok kwitnącego życia literackiego równolegle rozgrywał się dramat Stachury–doskwierała mu bieda już na etapie studiów, a później wcale nie było lepiej. W młodości nie udało mu się rozwinąć na uczelni w kierunku rysunku i malarstwa, do czego niewątpliwie miał talent. Zamiast tego zyskał indeks na romanistyce na KULu.  Nie dostał jednak ani stypendium, ani miejsca w akademiku. Edward stał się włóczęgą- jednego dnia nocował u kolegi,  innego już na ulicy… I tak już pozostało. I to w zasadzie cały przepis na geniusz postaci Steda – życie. 

stachura-74stachura
źródło: granice.pl

Obserwacje Stachury dotyczące ograniczeń nakładanych na człowieka przez kulturę, to temat przewodni jego debiutanckiego zbioru opowiadań Jeden dzień. Stąd już prosta droga do najpopularniejszych dzieł autora, czyli Siekierezady albo zimy leśnych ludziFabula rasy i wreszcie do Wszystko jest poezją. Sted przeszedł od postrzegania poezji jako toksycznego zabójcy jego wszystkich przyjaciół [Nie rozdziobią nas kruki ni wrony()]  do postrzegania poezji jako po prostu – sposobu życia. 

Wszystko jest poezją to nic innego jak manifest Steda, który jest sumą jego doświadczeń i wyobrażeń o literaturze. To zbiór esejów, których po prostu nie sposób zapomnieć. Wszystko przez propozycję spojrzenia na świat przez pryzmat poezji, którą w jego odczuciu ma być ludzkie życie. Od tego momentu teoria życiopisania (termin, który zawdzięczamy Henrykowi Berezie) towarzyszy Stachurze „już do końca dni”.  

Życiopisanie jest poglądem tak prostym, że paradoksalnie można mieć problem z jego zrozumieniem. Tak prostym, że rodzi się pokusa, by drążyć, by szukać niedomówień i dwuznaczności. Na koniec zostanie tylko pytanie:  i to tyle? 

Według Stachury twórczość w formie pisanej to parodia prawdziwej twórczości – życia. Można próbować odwzorować rzeczywistość z piórem i kartką w dłoniach, ale nie będzie to miało nic wspólnego z poezją. Poezja to życie i to nie byle jakie – życie w prawdzie przed samym sobą i światem. Dla Steda rozwijające się społeczeństwo, które popija wodę z automatu, prowadzi życie ćwierćprawdziwe.  

Stachura próbował zuniwersalizować poezję, mówiąc, że jest nią każde życiowe doświadczenie, nawet śmierć. Wiersz o umieraniu będzie dla niego parodią – prawdziwa śmiertelność (poezja) wydarza się na ulicy. Mnożąc w utworze podobne przykłady, pozostawił twardy orzech do zgryzienia badaczom literatury, którzy w swoich interpretacjach tkwią w zawieszeniu między panpoetyzmem a uniwersalizacją.

stachura-studia
źródło: granice.pl

I tak autor Wszystko jest poezją, obnażył się przed czytelnikami z całej swojej wrażliwości. Nie zapomniał nawet udzielić wskazówek, jak można zostać prawdziwym poetą, czyli po prostu – jak żyć. W związku z tym, że rady są równoważne, każda zasługuje na nazwanie ją pierwszą.

1. Nie uchylać się od udziału w sztafecie. Nie uchylać się od udziału w tym biegu rozstawnym (..)

1.  Nie lękać się narażenia na śmieszność. I mówić o sprawach, których się nie rozumie.

1.  Żyć w straszliwym i cudownym napięciu w każdej zawsze i wszędzie sekundzie (…) Żeby śmierci, tej zwyczajnej wariatce, nic nie pozostawić w spadku.

1. Nie dać się pognębić. Co to znaczy, każdy musi wiedzieć sam. Każdy gnębiony musi sam swojego demona czy demony rozszyfrować (…)

1. Pisać listy (więc jednak nie obejdzie się bez pisania). Niekoniecznie pisać teksty zwane wierszami lub też szumnie, o wiele niezbyt szumnie zwane poezją, ale koniecznie pisać teksty zwane listami.

Wszystko jest poezją, E. Stachura

Znajdują się jednak i tacy, którzy wciąż uważają Edwarda Stachurę za Boga. Gdy tylko zaistniał na gruncie polskiej literatury, okrzyknięto go socjologicznym fenomenem, chociaż sam prosił, by nie nazywać go bożyszczem. Chciał tylko przepisywać poezję z przestworzy naganiać sobie poezji podczas spacerów, a stał się idolem nastolatków. Największa popularność przypadła na lata 50., kiedy w Polsce pojawiło się rosnące w siłę zainteresowanie kontrkulturą. Nie zabrakło nawet powtórzenia fali werterycznych samobójców.

Twórczość Steda zasługuje na miano wyjątkowej i ważnej, ale tak naprawdę cel autora idei życiopisania zostałby osiągnięty dopiero wówczas, kiedy zakończyłyby się Stachuriady, a z budynku przy Rębkowskiej w Warszawie zniknąłby świeżonamalowany mural.  

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s