Malowanie ciała emocjami

Mówi się, że serce każdego z nas nosi jakiś tatuaż. Niektórzy jednak mają tychże tatuażów wiele, a co więcej posiadają je nie tylko na sercu, ale także na skórze. Bowiem prawdziwa sztuka nie toleruje żadnych granic.

Autorka zdjęć: Paulina Jedlińska

Serce – symbol znany właściwie każdemu, którego widok mimowolnie wywołuje uśmiech na twarzy. Księżyc ­– jednym kojarzy się z niepokojem, a innych uspokaja i przywołuje wspomnienia z wyjątkowych wieczorów. Znak nieskończoności – symbol, który każdy potrafi interpretować inaczej, mimo jego ściśle matematycznych korzeni. Czaszka – motyw nieustannie przypominający nam o przemijaniu ludzkiego życia, choć także zachęcający do podążania za słynną sentencją Horacego „carpe diem”. Pióro – dla niektórych symbol wolności i nowego życia, a w oczach innych znak artyzmu i wrodzonego daru. Wbrew pozorom nie jest to lista motywów na maturę z języka polskiego, a przykłady najbardziej popularnych tatuaży. Oczywiście w rzeczywistości jest ich o wiele więcej i bywają znacznie bardziej unikatowe. W końcu tatuaż tatuażowi nie równy – jedni wolą symboliczny znak na nadgarstku, a inni pokaźny rysunek na plecach lub całym ramieniu. Jednak niezależnie od wielkości czy skali złożoności tatuażu, wciąż jest on czymś wyjątkowym dla jego posiadacza. Tych, według statystyk z 2019 roku, jest w Polsce już ponad siedem milionów i liczba ta systematycznie wzrasta, co zresztą łatwo dostrzec nawet podczas codziennego spaceru ulicami zatłoczonego miasta (no może niekoniecznie zimą…). W krajach Zachodnich statystyka ta przeciętnie wynosi kilkanaście procent, choć liczby te potrafią się znacząco różnić w zależności od przedziału wiekowego czy wykształcenia. Niby nie jest to nic odkrywczego, w końcu każdy ma prawo wytatuować sobie, co tylko chce, nawet jeśli nam niekoniecznie musi się dany wzór podobać. Jednak ten „rysunek na skórze” jest znacznie bardziej ciekawym i złożonym tematem, niż pozornie mogłoby się wydawać.

Ola to młoda tatuażystka pochodząca z Lęborka. Obecnie posiada na swoim ciele 17 tatuaży, choć planuje ich w najbliższym czasie znacznie więcej. Pomysłów zdecydowanie nie brakuje. Podczas studiów zdała sobie sprawę, że to właśnie szeroko pojęta sztuka sprawia, że czuje się naprawdę szczęśliwa. Jej talent do rysowania i malowania szybko dostrzegli znajomi, którzy poprosili Olę, aby zaprojektowała dla nich kilka wzorów tatuaży. Oczywiście się zgodziła. W końcu spróbować na pewno nie zaszkodzi. Jednak niespodziewany romans z nową formą sztuki nie zakończył się na kilku wzorach dla znajomych. Ola szybko zdała sobie sprawę, że to właśnie w tatuażach spełnia się najbardziej i dała się porwać ich urokowi. Zaczęła projektować wzory dla samej siebie, coraz bardziej kreatywne i zaawansowane. W końcu sztuka tym się różni od rzemieślnictwa, że polega na odkrywaniu nowych rzeczy, a nie powtarzaniu tych samych. Na pierwszy tatuaż zdecydowała się przy okazji otwarcia „Sztormu”, nowego studia tatuażu w Gdańsku. Z salonu wyszła nie tylko ze świeżym księżycem zdobiącym jej skórę, ale także z talonem ze zniżką na kolejna wizytę. A student przecież żadnej promocji nie przepuści. Wkrótce więc ponownie przekroczyła próg studia „Sztorm”, lecz tym razem przyszła z własnoręcznie zaprojektowanym wzorem – leniwcem owiniętym wokół szkolnego ołówka. Przy drugiej wizycie stres naturalnie był już znacznie mniejszy, więc Ola zaczęła z czystej ciekawości przyglądać się samemu procesowi tatuowania. Dostrzegła szansę na wykorzystanie w praktyce swojej artystycznej pasji i talentu do rysowania. W kolejnych miesiącach zaczęła stopniowo poznawać sztukę tatuowania – czytając o niej, oglądając filmy instruktażowe czy rozmawiając z innymi tatuażystami. Okazało się, że teoria dotycząca tatuażów jest znacznie obszerniejsza, niż mogłoby się wydawać, ale z każdym miesiącem nauki stawała się coraz bardziej ciekawa. Potem przyszła jednak pora na praktykę, czyli ćwiczenie wykonywania tatuażów na sztucznych skórach. „Ucząc się przez ponad pół roku teorii tatuażu cały czas zadawałam sobie wiele pytań, na które odpowiedzi znalazłam dopiero wykonując tatuaże w praktyce. Obecnie zajmuję się tatuażami już od ponad dwóch lat i myślę, że zostanę w tej branży do końca życia. Zdałam sobie sprawę, że tylko w studiu tatuażu czuję się naprawdę szczęśliwa” – opowiada Ola.

Autorka zdjęć: Paulina Jedlińska

Według oficjalnej definicji tatuaże to „forma modyfikacji ciała polegająca na wprowadzeniu tuszu do skóry właściwiej, aby zmienić pigment skóry”. I choć opis ten jest jak najbardziej zgodny z rzeczywistością, to absolutnie nie oddaje artystycznego oraz społecznego kontekstu tatuażów. Tymczasem tatuaże to dla wielu osób forma zbliżona do rysowania (od tego zresztą trzeba zacząć tworząc wzór tatuażu) czy malowania, różniąca się jedynie sposobem wykonania. „Dla mnie tatuowanie to sztuka. Także tworzy się pewnego rodzaju ‘obraz’, zmienia się jedynie ‘płótno’, na którym nasze dzieło powstaje” – mówi Ola, po czym dodaje: „w obecnych czasach tatuaże stały się kolejnym ważnym elementem, który może służyć do wyrażania siebie i swoich zainteresowań. Poza tym tatuaże są piękną i unikalną ozdobą ciała”. Artystyczną rolę tatuażów widać także w ich historii oraz etymologii samego słowa. „Tatuaż” pochodzi bowiem od polinezyjskiego (informacja dla tych, którzy nie zwyciężyli szkolnej olimpiady z geografii – Polinezja to zbiorcza nazwa kilkunastu wysp położonych w środkowej części Oceanu Spokojnego) słowa „tatau”, które oznacza właśnie „malowidło”, a więc bezpośrednio sztukę. Jak łatwo się domyśleć, pierwotnie tatuaże były związane z różnymi rytualnymi obrzędami, a szczególnie popularne były wśród plemiennych wojowników. Trudno jednoznacznie stwierdzić, kiedy tatuaże stały powszechne w Europie czy Azji, jednak na pewno znane były już w starożytności, o czym świadczy znajdujący się w biblijnej Księdze Kapłańskiej zakaz tatuowania ciała. Także Celtowie oraz Trakowie tatuowali samych siebie, natomiast Rzymianie czy Dakowie oznaczali tatuażami skazańców. Przez wieki zarówno w Europie, jak i w Ameryce czy Azji tatuaże kojarzyły się z przestępcami (w Azji często świadczyły o klasyfikacji w hierarchii mafii) oraz subkulturą więzienną, przez co stały się pewnego rodzaju tematem tabu, który dopiero w ostatnich latach zaczął powoli się rozmywać. „Mam nadzieję, że negatywne tabu związane z tatuażami będzie w najbliższym czasie zanikać. Klienci opowiadają mi, że to dziadkowie najbardziej negatywnie reagują na ich pomysł zrobienia tatuażu, natomiast młodsze pokolenie, czyli ich rodzice, wyrażają swoje niezadowolenie znacznie rzadziej. Mam wrażenie, że tatuaże stają się coraz bardziej ‘normalne’ i ich widok na ulicy jest już powszechnym zjawiskiem” – opowiada Ola. I rzeczywiście tak się dzieje, choć nie da się ukryć, że wciąż znaczna część pracodawców czy starszych osób stereotypowo łączy posiadanie tatuaży z nielegalną działalnością i nieuczciwymi zamiarami.

Z czasem także sam proces tatuowania zaczął obrastać w wiele mitów i powszechnych społecznych opinii niewiadomego źródła. Przede wszystkim często wizyta w studiu tatuaży kojarzy się z bólem i omdleniami, co dla niektórych stanowi główną obawę przed wykonaniem tatuażu na swoim ciele. Choć rzeczywiście nikt nie może obiecać, że proces tatuowania będzie bezbolesny, to tatuażyści powtarzają, że skala bólu w powszechnej opinii jest często wyolbrzymiana i stanowi raczej psychiczną barierę. „Ewentualny ból podczas tatuowania zależy od wielu czynników, jak miejsce na ciele, na którym wykonuje się tatuaż, jego rodzaju czy wreszcie wrażliwości danego człowieka. Są oczywiście miejsca, w których ból może być bardziej odczuwalny, np. nadgarstek, żebra lub stopy. Dużo zależy także od wielkości tatuowanego wzoru i jego złożoności.  Proces tatuowania zawsze będzie w jakimś stopniu odczuwalny, ale absolutnie nie jest to ból nie do wytrzymania, jak często się o nim mówi” – opowiada Ola, śmiejąc się, że jest to najczęstsze pytanie, jakie słyszy z ust klientów.

Autorka zdjęć: Paulina Jedlińska

Kolejna powszechna obawa, związana z tatuażami, dotyczy stanów zapalnych oraz blizn, które zostają po źle wykonanych tatuażach lub kiedy w salonie podczas tatuowania nie zachowano należnej higieny. Rzeczywiście czasem tatuaż może być potencjalnym zagrożeniem, ponieważ jest to pewnego rodzaju ingerencja obcego ciała w naszą strukturę skóry i trzeba uważać na wszelkiego rodzaju powikłania po tatuowaniu. Porada jest dość oczywista – wybierać profesjonalne i sterylne studia tatuażu, nawet jeśli może się to wiązać z wyższą ceną. Warto także upewnić się, czy nie ma się alergii na tusz oraz poczytać opinie o salonie tatuażu, jeśli udajemy się do niego pierwszy raz. Czasem trzeba także liczyć się z krótkotrwałą opuchlizną czy lekkim krwawieniem w miejscu wykonania tatuażu, jednak w znacznej większości przypadków, jeśli dopilnowano zasad higieny, szansa powikłania jest właściwie minimalna. Ponadto tatuażyści zazwyczaj na koniec wręczają karteczkę z instrukcjami, jak dbać o świeży tatuaż w pierwszych godzinach po jego wykonaniu. „Praca tatuażysty to jedynie połowa sukcesu, druga połowa to dbanie o tatuaż przez jego właściciela. Nie można go zbytnio wysuszyć, co dzieje się, kiedy ktoś notorycznie zapomina o smarowaniu tatuażu maścią, ale nie należy też przesadzać z pielęgnacją np. smarując tatuaż co kilka minut. Szczególnie przez pierwsze dni trzeba uważać na świeży tatuaż, aby go nie obić, nie przebywać w zakurzonych miejscach oraz chronić tatuaż przed nadmiarem słońca” – uzupełnia Ola.

Warto mieć także świadomość, że tatuażysta niekoniecznie wykona każdy wzór, jaki tylko ktoś sobie zamarzy i znajdzie w Internecie. Nie tyle z braku umiejętności, co z posiadania odmiennego stylu od tego przedstawionego mu na rysunku, a w konsekwencji z troski o jakość tegoż tatuażu i satysfakcji klienta. O odmienności upodobań tatuażystów mówi także Ola: „wiele osób myśli, że tatuator wytatuuje wszystko, bo jest tatuatorem.  Ale prawda jest taka, że każdy pracuje w określonym stylu. Jeśli ktoś wysyła mi np. wzór tatuażu stworzonego w realistycznej tonacji, to zawsze odmawiam, tłumacząc że tatuuję tylko w moim graficznym stylu”.

Autorka zdjęć: Paulina Jedlińska

Zawód tatuażysty cechuje się jeszcze jedną unikalną cechą – jako że wiele tatuażów wiąże się z ważną dla kogoś historią lub stanowi symbol czegoś istotnego w życiu, to salony tatuażu często są wręcz kopalniami anegdot. Właściwie każdy nowy klient to wyjątkowo historia, a kilkugodzinny proces tatuowania to czas na jej wysłuchanie. „Szczególnie zapadł mi w pamięć wykonywany przeze mnie tatuaż małego słonika, który łączył się jedną linią z dwoma serduszkami. Był wyjątkowy, ponieważ umieściłam wytatuowanie tego wzoru na licytacji na rzecz ciężko chorej dziewczyny w moim mieście. Dla pani, która go wylicytowała był to pierwszy tatuaż w życiu i wykonałam go z ogromną satysfakcją. Z kolei dość niedawno miałam innego ciekawego klienta – tatuowałam mu owady i pajęczaki o bardzo dziwnych łacińskich nazwach, które brzmiały dla mnie jak zaklęcia. Klient opowiadał mi podczas tatuowania o swoim nietypowym hobby, jakim są właśnie te stworzenia” – wspomina Ola.

Oczywiście tatuaże nie każdemu muszą się podobać, a przede wszystkim nie każdy musi chcieć je posiadać na własnym ciele. Trudno jednak odmówić im pewnej formy artyzmu i unikalnego charakteru. Warto też pamiętać o jeszcze jednej rzeczy, nawet jeśli pozornie może to brzmieć banalnie, – tatuaż powinien być czymś kilkukrotnie przemyślanym i osoba udająca się do salonu powinna być w pełni na niego zdecydowana. Ponadto jeśli chcemy, aby nasz tatuaż był unikalny i dopracowany, to warto choć trochę zaufać tatuażyście i dać mu dopracować nasz wzór w jego stylu, aby stał się naprawdę wyjątkowy. Jeżeli ktoś mimo wszystko obawia się bólu podczas tatuowania, to warto zacząć od małego wzoru, aby przekonać się, jak wygląda cały proces i dopiero potem zdecydować się na większe dzieło. „Pozwólcie sobie doradzić w kwestii wzoru i spojrzeć na projekt okiem artysty. Wtedy pokochacie wasz tatuaż.  Jeśli się wahacie – przemyślcie to. Nikt was nie zmusza a tatuażyści nie uciekną. To wasz wybór” – podsumowuje Ola. Tatuaże są bowiem jak nasza przeszłość – są ważną częścią naszej tożsamości, ale trudno się ich pozbyć. Brzmi jak sentencja na tatuaż, prawda?

Fanpage Oli na Facebooku:  https://www.facebook.com/AleksandraKreftbluepoke/

Prace Oli na Instagramie: moontejko

Internetowy sklep Oli: https://bluepoke.shopshood.com/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s