Z polskiego wybiegu w świat

Wiktoria Łempicka to tegoroczna zwyciężczyni prestiżowego konkursu modelingowego „The look of the year”. Pochodząca z Warszawy dwudziestolatka będzie reprezentować Polskę w światowym finale. O tym, jak wygląda praca w modelingu w czasie pandemii i jakie uczucia towarzyszyły jej tuż po wygranej, opowiada w naszej rozmowie.

Aleksandra Kokot: Rozpoczynając nasz wywiad, chciałabym ci serdecznie pogratulować wygranej! „The look of the year” to w końcu jeden z najbardziej prestiżowych modelingowych konkursów. Jakie to uczucie być jego zwyciężczynią?

Wiktoria Łempicka: Dziękuję, również za zaproszenie! Jest mi bardzo miło, że mogę odpowiedzieć na parę twoich pytań. Odnosząc się do pierwszego z nich, rzeczywiście, konkurs „The look of the year” jest uznawany za najbardziej prestiżowy na świecie. Jest organizowany od 30 lat w ponad 50 krajach. Chyba żaden inny konkurs o podobnym charakterze nie ma takiej historii i zasięgu. Wiele światowych modelek, chociażby Cindy Crawford czy Kasia Smutniak związane są z konkursem, dlatego wygrana w tym roku, tym bardziej jest dla mnie wyjątkowym wyróżnieniem i osiągnięciem, zwłaszcza że zgłosiłam się bardzo spontanicznie. 

A.K.: Właśnie, skąd pomysł na wzięcie udziału w konkursie? Co cię do tego skłoniło?

W.Ł.: Wysyłając zgłoszenie do konkursu, nie myślałam o dalszych etapach, a tym bardziej o wygranej. Zrobiłam to bardziej z ciekawości, sprawdzenia samej siebie (czy w ogóle się nadaję do modelingu – red).

A.K.: I jak widać, była to bardzo dobra decyzja! Jak przebiegał casting i jego kolejne etapy, czy towarzyszył ci podczas nich stres?

W.Ł.: Zgłoszenia do konkursu można wysyłać cały czas poprzez formularz zgłoszeniowy na stronie internetowej „The look of the year”. Odbywają się również castingi w różnych miastach, ale w tym roku przez pandemię odbywały się tylko eliminacje online. Odpowiedź na moje zgłoszenie  dostałam po paru miesiącach. Szczerze mówiąc, na jakiś czas zapomniałam o tym, że w ogóle je wysłałam. W każdym razie, kiedy dostałam maila z zaproszeniem do kolejnego etapu – półfinału, który odbył się w czerwcu w Łodzi, nawet nie pamiętałam jakie zdjęcia wysłałam w zgłoszeniu. Jadąc na półfinał, towarzyszył mi mały stres… Wiadomo, też jest on czasami potrzebny i mobilizuje, ale raczej jechałam tam z myślą, że nie nastawiam się na dalszy etap, jakim jest finał, ponieważ miałam świadomość, że jest wielu kandydatów, a miejsc tylko 20… W sumie to 10, bo do finału dostaje się dziesięć dziewczyn i dziesięciu chłopaków. Będąc już na półfinale stresowałam się, czekając na informację, czy zakwalifikowałam się dalej, ponieważ na samą indywidualną prezentację przed jury była dosłownie chwila. Trudno było więc się w tym czasie zdążyć zdenerwować, a przynajmniej nie warto było tracić tego momentu na niepokój. Tak jak wspomniałam przed chwilą, sama prezentacja polegająca na przejściu się przed jury trwała chwilę, dlatego ważne było, żeby się jak najlepiej zaprezentować. Później była jeszcze krótka rozmowa i tyle, dalej czekaliśmy na decyzję. Czekając, wtedy troszkę się stresowałam, ale myślę, że to normalne. Jak się już dowiedziałam, że dostałam się do finału, bardzo się cieszyłam. Na początku trochę w to nie wierzyłam, ale byłam bardzo podekscytowana i zadowolona. 

A.K.: To musiało być niesamowite przeżycie… Cofnijmy się na chwilę kilka lat wstecz – jak to było z modelingiem? Czy to coś, czym od zawsze chciałaś się zajmować, czy zainteresowanie nim przyszło z czasem?

W.Ł.: Od wielu lat chciałam spróbować swoich sił w modelingu, ale nie miałam wtedy chyba dość odwagi i przekonania, czy się do tego nadaję. Pierwszy raz zaczęłam myśleć o modelingu w gimnazjum, kiedy podczas zakupów świątecznych z mamą w jednej z galerii handlowych zagadała mnie właścicielka jednej z agencji modelingowych. Od tamtego momentu miałam wiele takich sytuacji, że zaczepiał mnie ktoś na ulicy z różnych agencji albo tak po prostu, z pytaniami czy robię coś jako modelka albo czy o tym myślałam. Tak jak wcześniej wspomniałam, nie byłam do końca przekonana, czy się nadaję, chociaż bardzo chciałam spróbować. W końcu się na to zdecydowałam. 

A.K.: Jak pewnie wiesz, o zawodzie modelki krąży wiele mitów… A jak to wygląda w rzeczywistości? Czy dotychczas towarzyszyły ci jakiekolwiek wyrzeczenia lub przeszkody?

W.Ł.: To prawda, że o zawodzie modelki krąży bardzo wiele mitów i plotek. Sama przez pewien czas zastanawiałam się nad ich wiarygodnością i nad tym, ile w tym jest prawdy. Teraz myślę, że jest to bardzo indywidualna kwestia – w jaki sposób jak postępuje modelka. W końcu każdy jest inny. Na pewno praca modelki lub modela jest bardzo ciężka i wymagająca. Trzeba mieć świadomość, że pozowanie i chodzenie po wybiegach wcale nie jest tak łatwe, jakby się mogło wydawać. Sama się o tym przekonałam podczas sesji i przygotowywań do gali finałowej. Trzeba też dbać o siebie, w końcu modele pracują swoim ciałem i twarzą. Moim zdaniem ważne jest, żeby prowadzić zdrowy tryb życia. Trzeba pamiętać o potrzebach swojego organizmu, dbaniu o sylwetkę i zdrowie. Nie chodzi tu o jakieś restrykcyjne diety, bo one nie mają sensu – nie wygląda się dobrze, jak człowiek jest chorobliwie wychudzony i bezsilny. Jednak myślę, że najważniejsze jest to, żeby mieć w głowie ułożone swoje wartości i priorytety – trzeba wiedzieć czego się chce i znać swoją wartość. Świat modelingu jest pełen konkurencji. Nic łatwo nie przychodzi, więc trzeba być wytrwałym i dążyć krok po kroku do swojego celu.

A.K.: Mówiąc o trudnościach, warto wspomnieć też o czasie, którego wciąż brakuje. Jak udaje ci się pogodzić pracę ze studiami? 

W.Ł.: Obecnie studiuję dziennie na drugim roku psychologii w biznesie na SWPS w Warszawie. Nie chcę zaniedbać studiów, w tym momencie wszystko inaczej wygląda ze względu na naukę zdalną. Z czasem to pewnie się zmieni, ale mam nadzieję, że uda mi się wszystko połączyć.

A.K.: To prawda, że w dzisiejszych czasach wszyscy zaczęliśmy funkcjonować zupełnie inaczej. Jak teraz, w dobie pandemii, wyglądał finał konkursu?

W.Ł.: Sam finał odbył się niedawno (8 grudnia – red.) w Łodzi. Niestety, ze względu na pandemię, wszystko zostało przełożone w czasie, zazwyczaj finał odbywał się we wrześniu. Tegoroczny finał zorganizowany został bez udziału publiczności, można było go za to oglądać na żywo przez internetową transmisję online. Wszystkie próby, nauka choreografii i wszelkie przygotowania do gali odbywały się w ścisłym reżimie sanitarnym. 

W listopadzie cała 20-stka finalistów miała okazję się poznać podczas oficjalnej sesji zdjęciowej w Warszawie. Jadąc na nią denerwowałam się trochę, bo nie wiedziałam czego się spodziewać, ale szybko przestałam. Atmosfera była całkowicie luźna, ale przy tym czuć było, że wszystko jest zorganizowane w pełni profesjonalnie. Mieliśmy okazję być malowani i czesani przez makijażystów i fryzjerów, którzy są ekspertami w swoim fachu. Same zdjęcia także były wykonywane przez Panią fotograf, która na co dzień robi sesje zdjęciowe profesjonalistom. Było to świetne doświadczenie, tym bardziej, że poznałam innych finalistów, którzy okazali się pozytywnymi i przemiłymi osobami. Po finale cały czas mamy ze sobą kontakt, a w przyszłości myślę, że nie raz czy dwa się spotkamy. W końcu szybko nadeszło zgrupowanie i finał, na który wszyscy czekali. Wszystko odbyło się w Łodzi w przeciągu 5 dni. W czasie zgrupowania mieszkaliśmy w hotelu w Łodzi, mieliśmy tam od rana do nocy przygotowania i próby do gali finałowej. Musieliśmy przygotować siedem pokazów – w tym siedem różnych układów. Jak się wszyscy przekonali, nie było to łatwe. Wręcz przeciwnie, wymagało to od każdego z osobna jak i od całej grupy dużego nakładu pracy. W sumie ćwiczyliśmy od rana do nocy. Mieliśmy szansę współpracować z profesjonalistami, którzy nas wszystkiego nauczyli. Samo nauczenie się układów i poprawnego chodzenia jak modele wymagało od nas, jak i od choreografki, wiele pracy i determinacji. Praca z osobami, które na co dzień pracują w świecie modelingu, była pierwszym i cennym na przyszłość doświadczeniem. Gala była wyjątkowym przeżyciem, ponieważ robiliśmy pokazy dla wielu najbardziej znanych w Polsce projektantów, takich jak: duet Paprocki i Brzozowski, Lidia Kalita, Jarosław Ewert, Natasha Pavluchenko, czy Piotr Popiołek. Mieliśmy styczność z niektórymi z nich podczas przymiarek. Projektanci zasiadali także w jury konkursu.

Sam finał i zgrupowanie były dla mnie niezapomnianym przeżyciem, ze względu na to, ile się nauczyłam, że mogłam sama siebie sprawdzić i poznać tych ludzi. Myślę, że nigdy tego nie zapomnę.

A.K.: Aż ciężko sobie wyobrazić, że tak wiele pracy, skupienia i determinacji stoi za finałowym pokazem… Jaka była twoja pierwsza myśl zaraz po ogłoszeniu wyników? 

W.Ł.: W wygraną przez parę dni nie mogłam uwierzyć, ale jak to do mnie już dotarło, to wiem, że chcę dalej się w tym kierunku rozwijać. Tak naprawdę jest to dla mnie początek w tym świecie.

A.K.: Wspominając o początku twojej drogi w świecie modelingu, chciałabym zapytać o twoje plany z nią związane. Czy masz już jakieś?

W.Ł.: Teraz chcę zacząć chodzić na castingi i starać się o kontrakty za granicą. Sporo różnych ludzi się do mnie odzywa. Chcę wykorzystać te swoje przysłowiowe pięć minut tym bardziej, że praca modelki nie jest na całe życie. W ramach wygranej w konkursie otrzymałam wiele nagród i zaproszeń np. do udziału w sesjach i pokazach projektantów oraz kontrakt modelingowy z agencją. 

A.K.: Przed tobą kolejne wyzwanie, bo wygrana w konkursie wiąże się między innymi z wyjazdem na światowy finał. Jak się z tym czujesz?

W.Ł.: Tak, wraz z początkiem następnego roku czekam na finał światowy. Jeszcze nie jest znana dokładna data i miejsce gali. Razem z Tobiaszem – również laureatem tegorocznej edycji – i Dawidem – zwycięzcą nagrody publiczności – jedziemy reprezentować Polskę w światowym finale. Jestem tym bardzo podekscytowana i czekam aż zostanie ogłoszony termin i dokładne miejsce finału.

A.K.: Będę mocno trzymać za was kciuki! A na sam koniec chciałabym zadać ci ostatnie, myślę jednak, że ważne pytanie. Jak widzisz siebie za dziesięć lat? Chciałabyś podążać w kierunku modelingu, czy myślisz jeszcze o obraniu innej drogi?

W.Ł.:  Myślę, że za dziesięć lat chciałabym mieszkać w jakimś pięknym miejscu na świecie. Wiem, że w przeciągu tych lat wiele może się pozmieniać, ale na pewno chciałabym mieć przy sobie rodzinę i bliskich. Podczas konkursu wszyscy mi bardzo mocno kibicowali, co było ogromnym wsparciem. Jak na razie chciałabym iść w stronę modelingu, który mógłby mi dać szansę na odwiedzenie wielu miejsc na świecie, poznanie różnych ciekawych i inspirujących ludzi oraz doświadczenie nowych wyzwań i prac w modelingu. Mam też świadomość, że praca modelki nie trwa całe życie, jest to zawód ograniczony wiekiem, a raczej młodością i wyglądem, dlatego też nie chciałabym zaniedbać studiów, które gdzieś w przyszłości są dla mnie zabezpieczeniem.

Rozmawiała: Aleksandra Kokot

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s