Osiedle z czerwonej cegły

W 1944 roku, po wybuchu Powstania Warszawskiego, z ust Adolfa Hitlera padł rozkaz zrównania miasta z ziemią. Pomimo powojennej odbudowy, stolica, jaką znamy, znacznie różni się od tej sprzed 1939 roku. Część budynków i obiektów, będących świadkami tragicznej historii Warszawy, dziś niszczeje na naszych oczach. O istnieniu niektórych nawet nie wiemy. Są jednak takie, które uczymy się doceniać – nawet jeśli trwa to wiele lat.

Kolonia Wawelberga przy ulicy Górczewskiej na Woli to najstarsze istniejące osiedle mieszkaniowe w Warszawie. Jej powstanie, pod nazwą „osiedle Towarzystwa Tanich Mieszkań imienia Hipolita i Ludwiki Wawelbergów”, zainicjował i ufundował w 1898 roku Hipolit Wawelberg – filantrop, Polak żydowskiego pochodzenia. Osiedle powstało z myślą o robotnikach. Mieszkań im nie podarowano, lecz udostępniono za najniższe ceny rynkowe. Wawelberg, swoimi pomysłami, wyprzedził ówczesną rzeczywistość. Społeczność była wielokulturowa – w zespole trzech kamienic mieszkali Żydzi i chrześcijanie różnych wyznań. Na osiedlu utworzono m.in. szkoły damską i męską, gabinet lekarski, pralnię, łaźnię, a nawet miejsce pomocy dla matek wychowujących dzieci. Z rozmaitych udogodnień mieszkańcy korzystali za darmo lub uiszczając niewielkie opłaty. Osiedle było wyjątkowe nie tylko pod kątem społecznym. Architekt – Edward Goldberg – przyłożył do projektu ogromną wagę. Kamienice wybudowano od siebie w takich odstępach, by każde mieszkanie miało dostęp do światła dziennego – tę funkcję dodatkowo wzmacniały duże, szerokie okna. Sklepienia umocniono stropami Kleina, które nadawały całej konstrukcji solidności. Ponadto, planując wnętrza, przewidziano przypadającą na osobę ilość powietrza – stąd sufity sięgające nawet czterech metrów. Na osiedlu z początku XX wieku mieszkańcy mieli dostęp do instalacji eklektycznej, gazowej, a także bieżącej wody i kanalizacji. Powstały zsypy, zaś śmieci segregowano. O podobnych warunkach w tym okresie wielu robotników mogło jedynie pomarzyć.

Nie brać jeńców

Kolonia Wawelberga doczekała czasów wyjątkowo niespokojnych i okrutnych. Podczas Powstania Warszawskiego, niemieccy naziści, wykonując wiernie rozkaz Führera, dopuścili się licznych zbrodni wojennych na ludności cywilnej. Jedną z najbardziej tragicznych była Rzeź Woli, której apogeum przypadło na 5 sierpnia. Niemcy nie oszczędzili również mieszkańców Kolonii. Wypędzili ich z domów i często „zwyczajnie” mordowali na ulicy. Zginęli wszyscy, prócz walczących w jednostkach powstańczych. Jedną ze szczęśliwie ocalałych była także Wanda Lurie, którą wraz z trójką dzieci, a czwartym w drodze, wypędzono z domu. Dzieci zginęły na jej oczach, ona sama została ciężko ranna w głowę. Dwa dni leżała pod stosem ciał, a gdy znalazła siły, by się z niego wydostać, wpadła z powrotem w ręce Niemców, którzy przepędzili ją do kościoła św. Wojciecha na rogu ulic Wolskiej i Sokołowskiej. Stamtąd trafiła do obozu przejściowego w Pruszkowie, gdzie urodziła syna – Mścisława. Od 2005 roku jej imię nosi skwer sąsiadujący z Kolonią od strony ulicy Wawelberga. W okolicy, przy ulicy Działdowskiej, naziści spalili ciała sześciuset Polaków. Podpalono także kamienice, które nie zawaliły się i stoją do dziś dzięki wspomnianym wcześniej stropom.

Jak feniks z popiołów

Po wojnie w Kolonii Wawelberga żyli głównie urzędnicy państwowi, część mieszkań miała charakter komunalny. Przez wiele lat nie przywiązywano dużej wagi do wartości historycznej tego miejsca. W latach dwutysięcznych wyburzono ceglany budynek socjalny. Osiedle zaczęło się zmieniać. Podczas prac remontowych, starą, dziewiętnastowieczną nawierzchnię zastąpiono kostką brukową, a zielone podwórko przekształcono w parking.

Dziś Kolonię Wawelberga docenia coraz więcej osób – w tym urzędników dzielnicy i miasta –  a wartość historyczną osiedla chroni fakt jego obecności w ewidencji zabytków. Na jej terenie prężnie działa Stowarzyszenie Mieszkańców i Przyjaciół Kolonii Wawelberga, które od 2015 roku organizuje tu Święto Kolonii Wawelberga – od 2019 funkcjonujące pod nazwą Festiwal Hipolita i Ludwiki Wawelbergów. „Idea, która przyświecała Hipolitowi Wawelbergowi, to idea zgodnego współistnienia ludzi różniących się pochodzeniem, wyznaniem i statusem społecznym. Gorąco pragnął i mocno wierzył, że wspólne zamieszkanie »pod jednym dachem« zlikwiduje antagonizmy rasowe i wyznaniowe oraz zatrze różnice społeczne. Naszym celem jest propagowanie historii osiedla, propagowanie programu społecznego, który towarzyszył jej powstaniu oraz wprowadzanie go w realiach naszych czasów” – czytamy na Facebooku stowarzyszenia.

wybrane źródła:

Kolonia Wawelberga cz.1

Kolonia Wawelberga cz.2

Kolonia Wawelberga – historia osiedla na Woli

https://ipn.gov.pl/pl/aktualnosci/55879,Maciej-Zuczkowski-Rzez-Woli.html?fbclid=IwAR30KOJXODSkLRQdcmR28sMqIrCOnJHfApF5hwwaHHT6GCpuRWqMQV_Z5rQ

Joanna Leśnicka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s