Matura po zdalnym liceum

“Czułam się oszukana, jakby zabrano mi dwa lata liceum” – pisze Amelia z II Liceum Ogólnokształcącego w Kwidzynie, dla której egzamin dojrzałości był pierwszą od dawna okazją do przekroczenia progu szkoły. Przedstawiciele jej rocznika spędzili prawie połowę liceum zamknięci we własnych pokojach, ucząc się zdalnie. Teraz podchodzą do egzaminów, które zadecydują o ich przyszłości.

Zapytałem kilkunastu tegorocznych maturzystów o ich odczucia związane z maturami. To przecież sytuacja, która stresuje niezależnie od okoliczności. A w tym roku – były wyjątkowo niesprzyjające. Obyło się bez uświęconych tradycją dystrakcji – czyli osiemnastek i studniówek, po których ma się wspomnienia na lata. Nie było wspólnego przesiadywania w miejskich bibliotekach, kolektywne przeżywanie ograniczyło się do zbiorowego dzielenia się emocjami na discordzie i messengerze. Tylko uczeń, komputer i próbne arkusze maturalne. Do tego, jak sobie radzą abiturienci, jeszcze wrócimy. Wypada wcześniej zwrócić uwagę na podstawowy problem związany ze zdalną nauką.

Doktor Marta Znajmiecka z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Łódzkiego w rozmowie z PAP wylicza cały katalog długotrwałych skutków nauki w izolacji. Zwraca uwagę na nasilenie się występowania różnych lęków i pewnego upośledzenia kompetencji społecznych. Zdaniem ekspertki, część młodych ludzi  może mieć poważne problemy z interakcją z rówieśnikami w realu. Twierdzenie, że funkcje szkoły nie ograniczają się tylko do tych związanych z edukacją, jest oczywiście twierdzeniem trywialnym, ale warto przypomnieć, że szkoła – i to szkoła stacjonarna – jest płaszczyzną na której wydarzają się cenne sytuacje wychowawcze (np. uczymy się w niej rozwiązywania konfliktów), oraz kształtuje się postawy i przekonania. W procesie nauczania, według doktor Znajmieckiej, na równi z przyswajaniem wiedzy, istotne jest zaspokajanie potrzeby przynależności do grupy oraz po prostu kontaktu z drugim człowiekiem.

Większość maturzystów, do których udało mi się dotrzeć, wspomina pojawienie się w szkole po tak długiej przerwie jako co prawda miłe, ale trochę dziwne doświadczenie. Niektórzy zwracają uwagę na poczucie zagrożenia, wynikające z tego, że w takiej sytuacji istnieje prawdopodobieństwo zarażenia się koronawirusem i trafienia na kwarantannę. Według części było to jednak dość smutne przeżycie; uświadomiło bowiem ile ich przez te kilkanaście miesięcy ominęło – że nie mieli ani studniówki ani uroczystego zakończenia roku. 

Tegorocznych absolwentów szkół średnich bardziej od tych kwestii interesują z pewnością wyniki. To one zaważą o ich dalszej drodze, a zależą od efektywności zdalnego nauczania. Zapytani przeze mnie licealiści w zdecydowanej większości utrzymują, że zmieniona forma kształcenia będzie miała wpływ na ich rezultat. Co ciekawe, choć panuje powszechne przekonanie co do nieskuteczności nauki w takiej formie (w przestrzeni publicznej nie brakuje przecież nawet postulatów o powtórzenie całego roku szkolnego), wśród moich respondentów zdania są podzielone.

Karol, maturzysta z warszawskiej Królówki, rozszerza na maturze angielski, matematykę oraz informatykę. Uważa, że dzięki formule nauki zdalnej ma większe szanse – nie musiał tracić długich godzin na siedzenie na lekcjach, mógł w całości poświęcić się przedmiotom, które go interesowały. Uczył się dużo, o swój wynik jest całkowicie spokojny. Podobnego zdania jest Zosia, która w trakcie pandemii zdecydowała o rezygnacji z jednego ze stołecznych liceów na rzecz domowego nauczania. Także utrzymuje, że w ten sposób mogła skupić się na wybranych przez siebie obszarach. Dodatkowo – podczas nauki zdalnej kontakt z nauczycielami był mniej stresujący. Może dzięki mniejszej presji z ich strony Zosi uda się dostać na wymarzoną technologię chemiczną?

Te same argumenty są jednak odbierane bardzo różnie. Inni wskazują na przykład, że trudniej się było zmotywować i zmobilizować do pracy, że zarówno nauczyciele jak i uczniowie sobie częściowo odpuścili. Tomek z XVII LO im. Jana Zamoyskiego dodaje, że choć o wynik swojej matury jest spokojny, to jego zdaniem nauka w domu była zdecydowania mniej owocna – trudniej się było skoncentrować. Mikołaj, który zamierza złożyć papiery na informatykę albo cyberbezpieczeństwo, również uważa, że o wiele trudniej było zmotywować się do nauki. Z drugiej jednak strony nie tracił czasu na dojazdy – mógł w tym czasie siedzieć nad książkami.

Jest jeszcze jedna kwestia, która jest nie bez znaczenia w kontekście tegorocznych matur – to zmiana w wymaganiach. W tym roku nie tylko sam zakres kształcenia był istotny, ale także tzw. “wymagania egzaminacyjne”. W praktyce polegało to na tym, że nauczyciele przygotowywali uczniów z podstawy programowej, ale na podstawie przygotowanych wytycznych, ukierunkowanych na te zagadnienia, o których wiadomo było, że znajdą się w arkuszach. Na stronie Ministerstwa Edukacji i Nauki czytamy ponadto, że zniesiony został obowiązek zdawania rozszerzeń, przystąpienie do matury ustnej także odbywa się fakultatywnie, na poprawkach nie będzie takiej możliwości wcale. 


Za wcześnie jeszcze na jednoznaczną ocenę. Nie wiadomo, w jakim stopniu formuła nauki zdalnej wpłynie na wyniki, zwłaszcza biorąc pod uwagę inne aspekty egzaminu dojrzałości, które w tym roku wyglądają inaczej. Tak czy inaczej, matury powoli się kończą. Zaraz po nich, świeżo upieczonych absolwentów czekają najdłuższe wakacje w życiu. Miejmy nadzieję, że chociaż te uda im się spędzić w wymarzony sposób. Po tym wszystkim – naprawdę im się należy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s