Pandemiczny kryzys uniwersytecki

Eksperci ostrzegają, że niewykluczona jest czwarta fala koronawirusa w Polsce. Choć przybywa zaszczepionych, to do osiągnięcia odporności zbiorowej jeszcze wiele brakuje, a obluzowane obostrzenia mogą zwiastować ponowny wzrost liczby zachorowań. Mimo że od niedawna znowu można spotykać się w lokalach gastronomicznych i instytucjach kultury, to uczelnie pozostają zamknięte. Jak ostatnie kilkanaście miesięcy wspominają studenci? Dla wielu z nich lockdown okazał się zbawienny, głównie dzięki zdalnemu nauczaniu.

Studia zagraniczne… z domu

Według danych Fundacji Edukacyjnej „Perspektywy” w czasie pandemii w Polsce liczba zagranicznych studentów zwiększyła się o ponad 4 tysiące osób, jednak większość z nich nigdy nie przekroczyła murów swoich nowych uczelni. Nie wiadomo też, czy po zniesieniu trybu zdalnego studiowania, przyjadą do kraju, żeby kontynuować edukację.

Przed pandemią byłoby to niemożliwe. Teraz studiuję i w Polsce, i w Rosji, ale w Rosji nie ma studiów zaocznych. Natomiast mieszkać w Rosji i co dwa-trzy tygodnie przyjeżdżać do Polski na zjazdy studiów zaocznych to bardzo kosztowne i męczące. Gdyby nie pandemia, to musiałabym wybierać kraj, w którym będę studiować. – Maria, studentka filologii polskiej na UW i komparatystyki w Rosji.

Sytuacja ta dotyczy także Polaków, którzy zdecydowali się podjąć studia na prestiżowych zagranicznych uczelniach, wykorzystując zdalne zajęcia. Co ciekawe, nie brakuje też osób, które podjęły zdalne studia w innym regionie niż ich miejsce zamieszkania. 

Funkcjonowanie uczelni w czasie lockdownu i ich mobilność to ogromny problem, z którego echem trzeba będzie mierzyć się przez najbliższe kilka lat. Pojawia się także ryzyko, że większość uczelni straci interesantów, z powodu rozszerzenia oferty nauczania zdalnego w innych placówkach. Część studentów już teraz nie wyobraża sobie powrotu do tradycyjnej formy nauki.

Dzięki studiom online i możliwości większego zaangażowania się w pisanie prac, czytanie artykułów naukowych i książek (na co nie miałam aż tak wiele czasu wcześniej przez konieczność siedzenia w sali z całą grupą) biorę udział w wielu ciekawych i dodatkowych inicjatywach na moim kierunku, rozpoczęłam dwie prace, adoptowałam szczeniaka i wzięłam udział w kilku kilkutygodniowych warsztatach poza UW. W dodatku, za zeszły, prawie cały rok zdalny otrzymałam stypendium rektora. Kiedyś, nie miałabym czasu na to wszystko, ale teraz da się to połączyć. I w końcu najważniejszy powód – sto razy mniej się wszystkim stresuje! Brak wcześniejszego nieustannego biegu na studia, do pracy i z powrotem na studia, spowodował, że jestem dużo spokojniejszą i dużo lepiej zorganizowaną osobą. Nie zgadzam się też z osądem, że wszyscy krytykują ten tryb i jest on „udawaniem studiów”, a nie prawdziwym studiowaniem. Bardzo wiele zależy od podejścia i jeśli ktoś oczekuje wtłoczenia wiedzy do głowy, to nic dziwnego, że teraz narzeka. Wiem, że jest dużo więcej osób (znam je osobiście!), które uwielbiają studia zdalne i czują, że dzięki nim mają więcej czasu na rozwój, przede wszystkim intelektualny. – Natalia, studentka Filologii polskiej.

“Mam problemy z internetem

Zdalne studiowanie zrodziło także wiele wątpliwości co do skuteczności przekazywanej wiedzy. Większość prowadzących zajęcia skarży się, że prowadzi monolog, ponieważ studenci nie tylko nie zabierają głosu, ale też nie włączają kamerek. Na 20-osobową grupę, przy dobrych wiatrach, w zajęciach faktycznie uczestniczy połowa osób. 

Głównie problem polega na tym, że jak siedzi się w domu, to rozprasza wszystko dookoła. Można na wyłączonej kamerze składać ubrania, robić sobie jedzenie, golić się, grać na kompie, a nawet jeździłem sobie na działkę, słuchając zajęć – i w efekcie dużo mniej wyłapuję ze słuchu niż normalnie.- Michał, student Politologii.

Zastrzeżenia budzą też przeprowadzane egzaminy, które zazwyczaj kończą się grupową pracą studentów na czacie. Nie są rzadkością także wyklejanki na ścianach w postaci ściągawek, w trakcie egzaminów ustnych, a nawet… zdalnej obrony. Tymczasem jedyne działania władz uniwersyteckich to niezbyt udane próby pozyskania wiedzy przez profesorów, na temat dzielenia się pytaniami z egzaminów. Podszywanie się pod „nowego studenta” piszącego maile i posty na grupie, tylko rozbawiło studentów.

Obniża się też sprawiedliwość oceniania jako taka, bo możliwości ściągania są wręcz bezczelnie łatwe. Większość wykładowców jest tego świadoma i ucieka zaliczeniami w niewidziane od dawna ustne, które strasznie stresują. Nietrudno dostać dobre oceny, a dla mnie, który do tej pory raczej miał w miarę łatwo ze stypendium, oznacza znacznie cięższą walkę o nie. – Michał, student Politologii.

Jakość studiowania pozostawia wiele do życzenia. Są jednak i tacy, których na zajęciach w ogóle nie ma – wykorzystują ten czas na obowiązki służbowe. Studia zaoczne odeszły do lamusa, bo przecież nikt nie chce dodatkowo płacić za te same, zdalne wykłady z jedyną różnicą – zajętych weekendów.

Gdyby nie pandemia być może, w ogóle nie znalazłabym pracy. Uważam, że nie robię nic złego – zajęcia na uczelni są godzinowo porozkładane tak, że nie idzie nic sobie zaplanować, a już na pewno nie pracy w zawodzie. Być może przeniosę się na studia zaoczne, kiedy to wszystko się skończy. Ale przynajmniej mam zapewniony jakiś “start” – Weronika, studentka Dziennikarstwa.

Brak motywacji i monotonia

Głosy w środowisku akademickim są podzielone. Nie brakuje studentów, którzy wyczekują momentu powrotu do nauki w trybie stacjonarnym, bo inna forma zwyczajnie mija się dla nich z celem. Dlatego rezygnują.

Zrezygnowałem ze studiów, ponieważ okazały się dla mnie całkowicie nieefektywne. Nie potrafię się skupić, spędzając 8 godzin na pustym patrzeniu w monitor. Planuje zacząć studia od nowa, kiedy wszystko wróci do normy. – Dominik, były student psychologii.

Studenci są spragnieni nie tylko kontaktu z wykładowcami, ale też uczelnianego etosu, rozumianego jako spotkania z rówieśnikami i tradycje, takie jak na przykład Juwenalia. Spotkania organizacyjne online z rektorem czy transmisja z koncertu w studenckich Hybrydach, nie są w stanie oddać nastrojów prawdziwego studenckiego życia.

Pandemia okazała się także zabójcza dla relacji rówieśniczych wśród studentów. Większość opuściła akademiki lub wypowiedziała umowy najmu i wyjechała do swoich domów. W ten sposób migrujący studenci zostali odseparowani od swoich znajomych, a także, jak stwierdzają sami – odcięci od „świata” i również od zarobków. Zamknięte kina i restauracje zamroziły studenckie portfele na wiele miesięcy. Teraz, kiedy gospodarka powoli się otwiera, przyjeżdżać już nie ma po co, bo i nie ma gdzie mieszkać. Z pewnością nie tak wyobrażali sobie „nowy etap w życiu” pierwszoroczni studenci. Nie mieli jeszcze okazji poznać rówieśników, a widzą się tylko podczas zajęć na kamerkach.

Brakuje tego bezpośredniego kontaktu, czyste pisanie bez przekazu niewerbalnego wyzwala agresywne emocje między studentami podczas dyskusji akademickich. – Michał, student Politologii.

Uczelnie epicentrum zaburzeń psychicznych

Z tych powodów studenci mają coraz większe problemy nie tylko z nauką, ale także  z psychiką. Jak wynika z raportu „Zdrowie psychiczne na polskich uczelniach”, przygotowanego przez Rzecznika Praw Pacjenta, dolegliwości studentów to nie tylko depresja czy nerwice, ale też zaburzenia odżywania, nadwaga, otyłość i związane z tym kompleksy.

Do tego dochodzi kwestia zmęczenia, problemów z koncentracją oraz poczuciem braku perspektyw i rozwoju. Studiowanie online to także dla wielu osób gwarantowane problemy z kręgosłupem, czy wzrokiem.

Pracuję przy komputerze 8 godzin dziennie. Jeśli do tego dochodzą jeszcze zdalne zajęcia, bywa, że spędzam całe dnie przed ekranem komputera. To naprawdę męczące. I ciężko wyciągnąć coś z tych zajęć. Wstyd się przyznać, ale w trakcie wykładów zazwyczaj po prostu śpię ze zmęczenia – Kamil, student Lingwistyki stosowanej. 

Co ciekawe, wiele osób ma nadzieję, że zdalne nauczanie, przez które musiały przejść uczelnie, wpłynie pozytywnie na udogodnienia w systemie nauczania studentów.

Myślę, że zdalne narzędzia powinny pozostać, ale tylko w niewielu kwestiach – tam, gdzie fizyczna obecność nie jest niezbędna. Do jakichś przedmiotów sierot, gdzie tylko jedne są w planie dnia i tłuczenie się na tylko jedne zajęcia nie ma sensu. – Michał, student Politologii.

Wnioski ze zdalnego nauczania i efekty kilkunastu miesięcy nauki poza murami uczelni będą widoczne już niebawem, kiedy studenci znowu usiądą w salach uniwersyteckich. Wszystko wskazuje na to, że najbardziej niecierpliwi mają przed sobą ostatnią zdalną sesję egzaminacyjną. A ci bardziej pozytywnie nastawieni do nauki zdalnej, staną przed poważnymi wyborami i decyzjami, takimi jak praca zawodowa, studia zaoczne lub rezygnacja z kierunku –  i oby do tego ostatniego kroku dojść nie musiało.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s