Rysa na idealnym wizerunku sławnego ojca. Historia Lisy Brennan – Jobs 

„Wiesz kim jestem? Jestem jednym z najważniejszych ludzi, których będziesz znać w życiu” – to były pierwsze słowa, jakie kilkuletnia Lisa Brennan-Jobs usłyszała od swojego ojca Steve’a Jobsa. I mimo tych słów przez lata nie pozwalał na to, by córka mogła się do niego zbliżyć i lepiej go poznać. Nie przyznawał się do niej, publicznie zaprzeczał temu, by była jego dzieckiem. Nawet gdy sąd zlecił wykonanie testu na ojcostwo, który wykazał, że Lisa to jego córka, on dalej się jej wypierał. Od urodzenia była rysą na jego idealnym wizerunku i od urodzenia stale dawał jej powody do tego, by właśnie tak się czuła. Po śmierci ojca poświęciła prawie 10 lat na to, by zebrać swoje wspomnienia i stworzyć z nich książkę, która pokazuje jakim Jobs był człowiekiem. Wiemy przecież, że był geniuszem, który zrewolucjonizował świat technologii. Nie wiedzieliśmy jednak, jaki był w domu. Jego geniusz, który był darem dla świata, okazał się jednocześnie udręką dla jego najbliższych. 

Źródło: https://www.theguardian.com/global/2018/sep/01/daughter-steve-jobs-denied-lisa-brennan-jobs

Steve Jobs nie mylił się, mówiąc, że to on będzie najważniejszą osobą w życiu córki. Od momentu ich pierwszego spotkania Lisa rozpoczęła swoją wieloletnią walkę o uwagę, zainteresowanie i miłość ojca. W swojej książce pt. „Płotka” dokonuje pewnego oczyszczenia poprzez spisanie wszystkich wspomnień związanych z dzieciństwem oraz relacjami z rodzicami. Przeprowadza głęboką i dość szczegółową analizę tego, czego doświadczała, żyjąc w cieniu sławnego ojca i niespełnionej życiowo matki. „Płotka” to dążenie do odnalezienia własnego głosu, którego nie mogła z siebie wydobyć przez lata ścierania się z silnymi i dominującymi charakterami rodziców. I mimo że jej wspomnienia są w większości gorzkie, to każde z nich kończy się konkluzją i przemyśleniem, które w jakiś sposób ma tłumaczyć nawet złe metody wychowawcze stosowane przez jej rodziców.

Pierwsze lata życia spędziła wyłącznie pod opieką matki – Chrisann Brennan, która jako młoda, samotna matka miała trudną życiową sytuację. Po urodzeniu Lisy żyła z zasiłku i pracowała dorywczo jako sprzątaczka lub kelnerka. Na pomoc ze strony Jobsa nie miała co liczyć. Do płacenia alimentów zobowiązał się dopiero po sprawie sądowej. Na początku procesu zaprzeczał, twierdząc, że Lisa nie jest jego dzieckiem. Rozprawa ciągnęła się tygodniami, aż w końcu po wykonaniu testów DNA, które jednoznacznie wskazały, że to właśnie on jest ojcem, zgodził się płacić alimenty. Kwota, jaką wpłacał miesięcznie matce Lisy, wynosiła około 500 dolarów i wyglądała śmiesznie w obliczu tego, że chwilę po rozprawie sądowej jego firma Apple pojawiła się na rynku, dzięki czemu on stał się milionerem. I nawet gdy jego status finansowy pozwalał na zapewnienie córce i byłej partnerce lepszego standardu życia, on nie czuł się do tego zobowiązany. One ledwo wiązały koniec z końcem, a on zmieniał Porsche, za każdym razem, gdy się zarysowało. On mieszkał w olbrzymiej willi, a one w tym czasie przeprowadzały się trzynaście razy, nie mogąc nigdzie zagrzać miejsca z powodu problemów finansowych. 

W swoich wspomnieniach oprócz sylwetki ojca, Lisa opisuje też dość dokładnie swoją mamę, która miała nie mniejszy wpływ na jej życie. Chrisann bardzo starała się zagwarantować córce godziwe życie. Była jednak sfrustrowana tym, jak trudno jest jej cokolwiek osiągnąć. Była niespełnioną artystką, która w pewnym momencie te frustracje zaczęła przelewać na dorastającą córkę. Gdy Lisa wchodziła w okres dojrzewania, napięcie między nimi zaczęło rosnąć. Coraz częściej się kłóciły. Jej matka przestała sobie radzić z emocjami, często wybuchała i wyrzucała córce w kłótni, że to ona jest powodem jej niespełnienia życiowego. Mniej więcej w tym czasie Jobs postanowił, że pojawi się w życiu córki w roli wybawiciela – tak to przynajmniej wyglądało. Do tej pory widywał się z nią sporadycznie, ale gdy dowiedział się o rosnącym konflikcie między nią a matką, zaproponował aby Lisa na jakiś czas wprowadziła się do niego. Obie na to przystały, choć Lisa czuła, że zdradza w ten sposób swoją mamę dla człowieka, który dotąd nie był zainteresowany uczestniczeniem w jej życiu. Tak się jednak stało, Lisa zamieszkała z Jobsem i jego żoną Laurene. 

Czas spędzony w domu ojca miał pozwolić Lisie i jej mamie odpocząć od siebie. Steve postawił jednak jeden twardy warunek, którego jego córka musiała przestrzegać, by móc z nim zamieszkać. Tym warunkiem był sześciomiesięczny zakaz widywania się z matką – „Liso musisz wybrać. Albo ona, albo my”. Faktycznie przez pół roku Lisa widziała się z mamą parę razy i to tylko przypadkiem, gdy wpadły na siebie np. w sklepie. Tak bardzo starała się nie zawieść swojego ojca, nie rozzłościć go i nie stracić w jego oczach, że nawet te przypadkowe spotkania z matką przysparzały jej wyrzutów sumienia. Z czasem warunków pojawiało się coraz więcej, a z racji tego, że od nich zależało, czy Lisa będzie mogła mieszkać u taty, o którego uwagę tak długo zabiegała, zgadzała się na każdy stawiany jej warunek. „Nie jesteś częścią tej rodziny” – to zadanie słyszała z ust ojca za każdym razem, kiedy robiła coś nie po jego myśli. Jednak mimo jej starań i stawania na głowie, aby on ją w końcu w pełni zaakceptował i okazał jej miłość, nigdy nie doczekała się szczerej aprobaty z jego strony. Jej relacja z nim polegała na huśtawce emocjonalnej. W jednej chwili potrafił być ciepłą, czułą i troskliwą osobą, a za moment rzucał jej prosto w twarz nieprzyjemnymi komentarzami krytykującymi np. jej wygląd. Jego reakcje były zawsze nieprzewidywalne. Z jednej strony nie potrafił odnaleźć się w rozmowie na temat uczuć i potrzeb, jakie Lisa miała jako jego dziecko. Nie rozumiał jej pragnienia bliskości emocjonalnej. Raz poprosiła go, by przed pójściem spać zajrzał do jej pokoju powiedzieć „dobranoc”. To był gest, na który nie potrafił i nie chciał się zdobyć. Uznał to za jej dziwną zachciankę. Z drugiej jednak strony bez problemu, wstydu i skrępowania radził sobie w rozmowach o seksie i narkotykach, czyli w tematach, których rodzice przeważnie starają się unikać. 

Lisa czuła się samotnie, mimo że upragnionego ojca miała na wyciągnięcie ręki. W pewnym momencie zaczęła chodzić do psychoterapeuty, który pomagał jej mierzyć się z tymi problemami. Na jedną wizytę poszła wraz z ojcem i jego żoną. Miała nadzieję, że gdy powie o swoich uczuciach w obecności psychologa, oni w końcu zrozumieją, że nie poświęcili jej wystarczająco  dużo uwagi i troski, o którą tak bardzo zabiegała. Kiedy przez łzy oznajmiła, że czuje się samotna i ponownie poprosiła ich o zaglądanie do jej pokoju po to, by wieczorem pożegnać się, Steve odpowiedział wymowną ciszą. Jego żona zaś szczerze przyznała: „My jesteśmy po prostu zimnymi ludźmi”. Nigdy więcej nie wracali już do tego tematu. Innym przykładem na to, jak Jobs nie liczył się z uczuciami córki (a może nie był świadomy, że jego słowa ją faktycznie ranią) była sytuacja, kiedy Lisa spytała go o jego pierwszy komputer. Otóż Jobs swój wynalazek nazwał właśnie „Lisa”. Na pytanie córki, czy komputer został nazwany na jej cześć, odpowiedział: „Sorry mała, nie”. Tłumaczył, że nazwał go tak po jednej ze swoich dziewczyn z młodości. Kolejny raz podcinał skrzydła córce, przypominając jej, jak niewiele znaczy. 

Steve Jobs bezpośrednio mówił wszystko, co myśli na temat swoich bliskich, nie potrafił filtrować swoich uwag, tak by nie krzywdzić swoimi słowami i zachowaniem. Ze wspomnień Lisy wynika, że nie tylko ona musiała się mierzyć z jego trudnym sposobem bycia. W tej samej pułapce znalazła się jego żona Laurene. Lisę dotykało to jednak bardziej. Laurene była żoną, osobą, którą on sam wybrał. Natomiast Lisa sama musiała się wprosić do jego życia, starać się o to, by ją zauważył i zaakceptował. Dlatego każde jego złe słowo utwierdzało ją w przekonaniu, że nigdy w pełni nie sprosta jego wymaganiom. A on, choć niby obojętny na swoją córkę, stawiał jej kolejne warunki. Musiała rezygnować ze wszystkich swoich planów, nawet tych szkolnych, gdy on organizował rodzinny obiad, wyjście do teatru, czy wyjazd na wakacje. Słowo sprzeciwu ze strony córki miażdżył groźbą o wykluczeniu jej z rodziny. 

Przez cały okres dojrzewania Lisa mieszkała właśnie z nim. I mimo tego, że dalej był niedostępny i zdystansowany, bardzo się do niej przywiązał. Jej obecność zaczęła mieć dla niego znaczenie do tego stopnia, że nie był w stanie pogodzić się, gdy wyjechała na studia. Lisa dostała się na Harvard. Ojciec opłacił jej część studiów, ale prawie przez cały okres studiowania nie odzywał się do niej. Nawet gdy wracała do domu w przerwie świątecznej lub w wakacje, unikał jej. Nie spędzał z nią czasu. Prosił jedynie, by zajmowała się swoim młodszym, przyrodnim bratem. Kiedy  rozpoczynała ostatni rok studiów, okazało się, że jej czesne nie zostało uregulowane. Ojciec bez słowa przestał opłacać jej studia. Jako młoda studentka, pracując dorywczo, nie była w stanie sama sfinansować sobie ostatniego roku nauki. Jej matka, choć miała szczere chęci, również nie mogła tego zrobić. Pomocną dłoń wyciągnęli do niej sąsiedzi Jobsa, którzy od lat utrzymywali dobre relacje z Lisą i bardzo ubolewali, widząc jak jest traktowana. Przez pewien czas Lisa nawet u nich mieszkała, bo przez narastający konflikt z ojcem musiała się od niego wyprowadzić. Po latach Jobs oddał swoim sąsiadom całość kosztów, które ci ponieśli, fundując jego córce studia i zapewniając przez jakiś czas dach nad głową.

Ciche dni trwały kilka lat. Steve nie pojawił się na ceremonii zakończenia studiów córki. Po ukończeniu Harvardu Lisa wyprowadziła się do Anglii, gdzie rozpoczęła kolejny stopień studiów. Wtedy ich kontakt się odnowił, zaczęli się spotykać. Ojciec wyjaśnił jej, że kiedy wyprowadziła się na studia, on poczuł się porzucony i chyba po prostu za nią tęsknił, a urwanie kontaktu było jego sposobem na okazanie tej przykrości. Wtedy też Lisa dowiedziała się o chorobie ojca. Mimo że nie czuła się zobowiązana do tego, by towarzyszyć mu w jego postępującej chorobie, to pojawiała się za każdym razem, gdy ją o to prosił. Jeździła z nim do szpitala na operacje i wizyty kontrolne. Ten czas spędzony sam na sam w szpitalu, czy później w jego pokoju, gdy jego stan się bardzo pogorszył, pozwolił jej poznać zupełnie inną twarz ojca, której do tej pory nie miała okazji dostrzec. Przez ostatnie miesiące jego życia Lisa kursowała między swoim domem w Anglii, domem ojca i domem matki, która również w tym czasie ciężko chorowała. Ten okres wspomina jako najbardziej wyczerpujący psychicznie, a jednocześnie najbardziej przełomowy. To właśnie wtedy, odwiedzając umierającego ojca, w końcu usłyszała to, o co całe życie zabiegała. „Jestem ci coś winien, spędzałem z tobą za mało czasu” – powtarzał to jak mantrę za każdym razem, kiedy do niego przychodziła. Przypominało jej to filmowe sceny, kiedy umierający przeprasza za wszystko. To jednak było życie. Ku jej zdziwieniu ojciec złożył jej szczere przeprosiny i okazał żal mówiąc, że gdyby mógł cofnąłby czas i zmienił wszystko w ich relacji. Ta rozmowa przyniosła jej ulgę. Po tylu latach czekania w końcu usłyszała, że jej zabieganie o jego uwagę i miłość było czymś naturalnym i że nie była niczemu winna. Jednocześnie jednak, wspominając w swojej książce jego wyznania, napisała tak: „Nawet teraz do końca w to nie wierzyłam: gdyby jakimś cudem wyzdrowiał, wyobrażałam sobie, że w mgnieniu oka wróciłby do dawnego siebie, zapomniał o tym, co tu się stało, znów traktowałby mnie tak jak dawniej”.

To pojednanie z ojcem na końcu jego życia miało dla niej ogromne znaczenie. Dzięki temu mogła w końcu odetchnąć. W osiągnięciu spokoju i zrozumieniu swojej historii pomogło jej także napisanie książki. Zapis tych wszystkich wspomnień pozwolił jej zamknąć pewien rozdział w życiu i pójść do przodu. Nie było to łatwe zadanie, ponieważ poświęciła na to wiele lat, ale dzięki temu to literackie wspomnienie jej życia u boku Steve’a Jobsa jest skrupulatnym i porażająco dokładnym opisem wszystkich jej doświadczeń wobec wszystkich oblicz jej wyjątkowego ojca. 

Komputer „Lisa” stworzony przez Steve’a Jobsa tak naprawdę był nazwany na cześć jego pierworodnej córki. Kiedy Lisa miała 27 lat, ojciec zaprosił ją na rodzinny rejs jachtem po Morzu Śródziemnym. U wybrzeży południowej Francji Jobs oznajmił, że odwiedzą jego dobrego znajomego. Tym tajemniczym znajomym okazał się Bono, piosenkarz zespołu U2. I to właśnie on zadał mu pytanie, czy komputer „Lisa” wziął się od imienia jego córki. Ku zaskoczeniu całej rodziny, a w szczególności Lisy, tym razem odpowiedział twierdząco. Wspominając ten moment w książce Lisa, napisała tak: „Może sławni ludzie potrzebują towarzystwa innych sławnych ludzi, żeby zdradzić swoje sekrety”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s