„Warszawa solidarna z Ukrainą”. Na ulicach trwają manifestacje

Zaczęła się walka… o niepodległość, godność człowieka i przyszłość Ukrainy. Na ulicach Warszawy tysiące osób mówi stanowcze „NIE” wojnie, przemocy i ludzkiej krzywdzie.

24 lutego około godziny 4 rano czasu polskiego Putin wydał decyzję o rozpoczęciu ataku zbrojnego na Ukrainę. W całej Polsce od rana trwały manifestacje. Również w Warszawie odbyła się demonstracja „Warszawa solidarną z Ukrainą”. Jeszcze tego samego dnia kilka tysięcy osób zgromadziło się przy al. Szucha 7. Także Samorząd UW pod hasłem ” Studenci i Studentki Solidarni z Ukrainą ” wspierał wszystkich Ukraińców, w szczególności tych uczących się na Uniwersytecie Warszawskim.

fot. Justyna Grochowska

Pytamy uczestników manifestu o uczucia, reakcje i obawy, jakie towarzyszyły im w pierwszych godzinach rosyjskiej inwazji na Ukrainę.


Wśród studentów wypowiada się Oleksii, obywatel Ukrainy, studiujący na Uniwersytecie Warszawskim. Jak mówi, pierwszą reakcją było przerażenie oraz załamanie. Do samego końca nikt nie wierzył, że wojna stanie się faktem. Zatrważająca jest nieobliczalność Putina, którą potwierdził rano, wydając rozkaz zbrojnego ataku na Ukrainę. W tej sytuacji pierwsza myśl skierowana jest w kierunku najbliższej rodziny i przyjaciół przebywających w ojczyźnie- czy są bezpieczni, czy nic im się nie stało. „Są przerażeni- od samego rana słychać wystrzały i wybuchy. W ciągu dnia prowadzony był atak w okolicach Kijowa, który następnie został skierowany na znajdujące się nieopodal lotnisko. Te wszystkie wydarzenia budują atmosferę strachu, poczucia bezradności i obaw o życie najbliższych oraz własne. Mimo wszystko staramy się zachować spokój. Jestem dzisiaj tutaj, by wyrazić swoje wsparcie dla moich rodaków, którzy pozostali na Ukrainie. Wierzę, że nasza armia jest w stanie odbić atak agresora” – mówił Oleksii.


Na twarzach manifestujących malowały się różne emocje. Od strachu, przez złość, aż po łzy i rozpacz. „Ciągnący się od lat konflikt między Rosją a Ukrainą zdaje się nie mieć końca”- od takich słów zaczęła wypowiedź jedna z rozmówczyń. Ukrainka przeprowadziła się do Polski w 2014 r. podczas aneksji Krymu. „Dzisiaj nad ranem, kiedy dowiedziałam się o tym, co wydarzyło się w Kijowie nie mogłam już spać spokojnie. Od godziny 4 dzwoniłam do znajomych, pytając ich o to, czy decydują się uciekać. Wiele osób nie wyobraża sobie opuszczenia kraju. Zwłaszcza starsi ludzie chcą zostać, ponieważ na Ukrainie mają swój cały życiowy dobytek. Oczywiście są również osoby, które zdecydowały się na powrót na Ukrainę, by zasilić wojsko. Apelujemy do osób starszych, schorowanych, matek i dzieci, aby jak najszybciej opuściły granice kraju. Tam nie jest bezpiecznie… i przez długi czas nie będzie.”

Cały świat nagle stanął w miejscu. Wszyscy zadają sobie pytanie, jakie są dalsze plany Putina? Czy szykuje daleko idącą inwazję?
„Mamy nadzieje, że to się nie wydarzy. Mamy jednak świadomość, że inwazja nie zakończy się tak szybko. Wiemy na pewno, że Putin nie zdoła złamać ducha Ukrainy. Jesteśmy silnym narodem, który będzie walczyć do końca. Nie damy satysfakcji Putinowi” – podsumowuje jedna z uczestniczek demonstracji.

Red.: Emilia Kleszczewska

1 Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s