Justyna Suchecka-Jadczak o pomocy psychologicznej w szkołach i swojej najnowszej książce

W „Nie powiem ci, że będzie dobrze” przeczytamy historię nastolatków, którzy doświadczają kryzysów zdrowia psychicznego. To pierwszy nie-poradnik, który z taką empatią i profesjonalizmem opowiada o problemach dzieci i młodzieży oraz przełamuje tabu leczenia psychiatrycznego.

Justyna Suchecka / fot. Wojtek Biały / materiały promocyjne wydawnictwa W.A.B.

Maria Lipińska, Uniwerek,TV: Książka rozpoczyna się od opisu tego, w jaki sposób sama przechodziłaś przez depresję. Dlaczego właśnie w taki sposób zdecydowałaś się rozpocząć „Nie powiem ci, że będzie dobrze”?

Justyna Suchecka, TVN24: Przede wszystkim chciałam się skupić na tytułowej frazie i pokazać, że ja tak naprawdę sama nie wiem, co zrobić, żeby innym było dobrze. Co ciekawe, kiedy w lutym zaczęłam czytać książkę Katarzyny Czajki-Kominiarczuk „Mam nadzieję”, to zdałam sobie sprawę, że napisałyśmy prawie taki sam początek książki. Było to dla mnie spore zaskoczenie, bo nigdy się ze sobą nie spotkałyśmy ani nie rozmawiałyśmy, a miałyśmy bardzo podobne refleksje. Wtedy zdałam sobie sprawę, że muszę trochę zmienić to, co sama już napisałam i odpowiedzieć na pytanie, dlaczego moja książka powstała w takiej formie.

Jaka była odpowiedź na to pytanie?

Chciałam pokazać, że wiele osób podobnie jak ja przeszło przez kryzys zdrowia psychicznego między innymi dlatego, że miało niewielką wiedzę w tym temacie i nikt im nie powiedział, co mogą zrobić w takiej sytuacji. Sama nie wiedziałam, że jak nie śpię osiem miesięcy, to powinno mnie zaniepokoić. Przecież w tym czasie chodziłam na imprezy i spotykałam się ze znajomymi, świetnie pracowałam, a po prostu nocami chodziłam na długie spacery. Z zewnątrz mogło się wydawać, że wszystko u mnie dobrze. Jednak to były właśnie objawy załamania.

Kiedy zasiadłam do pisania, to samo opowiedzenie czytelnikom tego, że przeszłam przez stany depresyjne i załamanie nie było dla mnie trudne, ani nie wymagało ode mnie odwagi, ponieważ już zamknęłam tamten okres w moim życiu. Ułożyłam to sobie w głowie i dzisiaj podchodzę do tego na spokojnie. Umiem do tego wracać i dzielić się z innymi swoimi doświadczeniami.

Czy pandemia zmieniła sposób mówienia o zdrowiu psychicznym?

Pandemia zmusiła nas do tego, żeby o tym rozmawiać. Zarówno dziennikarze, ale też nauczyciele, dyrektorzy czy rodzice dostrzegają ten problem i coraz więcej mówią o sposobach radzenia sobie z kryzysami. Dla mnie przełomowym momentem było, to kiedy minister Machałek przyznała, że w szkołach jest problem z samopoczuciem uczniów. Wcześniej było nie do pomyślenia, żeby ktoś z ministerstwa przyznał, że dzieci i młodzież też mają depresję.

Co ważne, zmieniła się także retoryka wokół tego tematu jak i na pograniczu zdrowia psychicznego, czyli na przykład w dyskusjach pojawił się język inkluzywny i tolerancyjny. Wczoraj byłam na konferencji dyrektorów szkół, której głównym tematem było zdrowie psychiczne. Na wydarzeniu było kilkaset osób, co również pokazuje skalę problemu w szkołach i tego, jak potrzebne są szkolenia w tym zakresie. Istotną częścią tej konferencji było to, że prelegentkami były bohaterki mojej książki – dwie nastolatki z organizacji Spójrz na siebie oraz Nastoletniego Azylu. To było bardzo ważne, ponieważ one mając po dwadzieścia kilka lat, są łącznikiem między uczniami a nauczycielami i mogą przekazywać im wiedzę o ciałopozytywności, anoreksji, samookaleczaniu i  chorobach psychicznych.

Justyna Suchecka / fot. Wojtek Biały / materiały promocyjne wydawnictwa W.A.B.

Czyli zmiana w systemie edukacji powinna zacząć się od innego postrzegania tego problemu przez nauczycieli?

Według mnie zmiana zaczyna się od dołu. Nie wierzę w wielkie reformy systemu edukacji, ponieważ w swoim życiu przerobiłam ich już kilka i niestety rzadko osiągają one pożądane efekty. Była minister edukacji – Katarzyna Hall powtarzała zawsze w rozmowach z dziennikarzami, że polskie szkoły powinny działać tak, jak te w Finlandii. Tylko, że w Finlandii wszystkich nauczycieli można zamknąć na dużej sali gimnastycznej i zrobić im szkolenie w jeden dzień. Natomiast w Polsce jest 600 tys. nauczycieli i to trwa znacznie dłużej. Nie wystarczy wprowadzić nowych przepisów i zostawić szkoły same sobie, aby zaczęły je wprowadzać we własnym zakresie. Tak naprawdę zmiana nie powinna zaczynać od tego, że wychodzi minister z nowymi przepisami, ale od tego, że sami zaczynamy działać, bo widzimy ogromną potrzebę zmian. Wystarczy szczera i empatyczna rozmowa w bezpiecznej przestrzeni z uczniem, żeby dać mu szansę na podzielenie się obawami czy problemami wyniesionymi z domu.

W książce znajdziemy wywiad z pedagożką Lucyną Kicińską. Niestety nie we wszystkich szkołach uczniowie mogą liczyć na tak duże wsparcie. Jaka powinna być rola psychologa i pedagoga w dbaniu o zdrowie psychiczne?

Przede wszystkim powinniśmy przestać myśleć, że to pedagog jest jedyną osobą w szkole, na której ciąży obowiązek wspierania i pomagania uczniom. On powinien być dostępny, na kolejnym etapie pomocy uczniom. Obecnie prawie każdy nauczyciel jest wychowawcą, ze względu na to, że mamy ogromne braki kadrowe. To przecież oni znają najlepiej swoją klasę i obserwują zmiany, które zachodzą w zachowaniu uczniów.

Jednym z najpilniejszych zadań, które stoi przed systemem edukacji jest znalezienie czasu na to, żeby być pierwszą linią pomocy i wiedzieć, gdzie można pokierować ucznia z problemem zdrowia psychicznego. Tłumaczę nauczycielom, że przecież to oni będą oskarżeni o błąd zaniechania – brak interwencji, w momencie tragedii. Musimy pamiętać, że to oni sami wybrali pracę z dziećmi i młodzieżą i wiedzieli, z jaką odpowiedzialnością będzie się to wiązać.

Jednym ze sporych problemów na drodze do poprawy zdrowia psychicznego w szkołach będzie niedobór psychologów i psychiatrów.

Tak, obecnie dostępność do tych specjalistów to istna katastrofa. Ostatnio moja koleżanka z Warszawy opowiadała mi, że musi ze swoim dzieckiem jeździć do psychiatry do Łodzi, bo tam znalazła najszybszy termin wizyty. To przypomina mi kryzys, który był z dostępnością pielęgniarek. Ten problem od wielu lat narastał i po prostu kolejne rządy go ignorowały. 

Justyna Suchecka / materiały promocyjne wydawnictwa W.A.B.

Podczas pisania książki nie bałaś się tego, że wrzucisz wszystkie zaburzenia psychiczne do jednego worka?

Najbardziej bałam się tego, że mogę zrobić komuś krzywdę, dlatego też książka była konsultowana i sprawdzana przez wiele osób, które znają się na tym temacie i podpowiadali, co należy zmienić. Czułam, że podczas rozmów z moimi bohaterami o ich trudnych przeżyciach ciąży na mnie odpowiedzialność.

Poza tym pomysł na książkę z czasem bardzo ewaluował. W pierwszej wersji projektu każdy rozdział miał opowiadać tylko o konkretnych zaburzeniach z perspektywy chorych, a eksperci mieli być dla nich jedynie komentarzem teoretycznym. Zrezygnowałam z tego, ponieważ według mnie stworzyłabym bardzo ograniczony katalog zaburzeń, a przecież to nie jest takie oczywiste, ponieważ choroby psychiczne u każdego mogą objawiać się w inny sposób. Moja książka przede wszystkim opowiada o zdrowiu psychicznym i o tym, co możemy zrobić, żeby czuć się lepiej, nie o chorowaniu. Zależało mi o tym, żeby historie moich bohaterów nie były tylko pełne dramatyzmu i tragedii, ale dawały jakąś lekcje dla czytelnika i poszerzały jego wiedzę w danym temacie.

Dlaczego zdecydowałaś się, żeby umieścić wywiad z bramkarzem Lecha Poznań?

To jest jeden z tych rozdziałów, które nie wprost opowiadają o zaburzeniach. Chciałam umieścić tę rozmowę, ponieważ zdałam sobie sprawę, jak niewielu facetów mówi o zdrowiu psychicznym. Bardzo zależało mi na tym, żeby w książce kierowanej do młodych ludzi znalazł się ten wywiad. Filip opowiada o tym, jak przechodzi przez porażki w sporcie i nie boi się tego, że czasami płacze w szatni.

Czy „Nie powiem ci, że będzie dobrze” ma szanse stać się bestsellerem jak „Young Power”?

Myślę, że niektórzy będą mieli obawy przed taką tematyką i nie kupią tej książki. Swoją drogą, to „Young Power” znacznie przerosła wszelkie oczekiwania moje i wydawcy i jej druk był wiele razy niedoszacowany. Z perspektywy czasu, napisałabym ją już trochę inaczej, ponieważ mam poczucie, że zabrakło kilku niuansów. Mam już pomysły na kolejną książkę, ale nie będę go zdradzać, bo jeszcze wiele może się zmienić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s