We wtorek, 31 marca 2026 roku, na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego miało miejsce wyjątkowe spotkanie z Agnieszką Holland, jedną z najwybitniejszych polskich reżyserek, scenarzystką i byłą prezydentką Europejskiej Akademii Filmowej. Wydarzenie zostało zorganizowane przez Koło Naukowe „Horyzonty” i przyciągnęło liczne grono osób zainteresowanych kinem, mediami i współczesnymi wyzwaniami kultury.

Kino jako wyraz czujności
Spotkanie rozpoczęło się od nawiązania do „kina moralnego niepokoju”, którego Agnieszka Holland była jedną z kluczowych postaci. Reżyserka zaznaczyła, że choć termin ten narodził się w realiach lat 70., to sam stan „niepokoju” jest dla twórcy postawą permanentną. Według niej kino nie powinno być jedynie produktem rynkowym, ale narzędziem zadawania trudnych pytań i drażnienia sumień, co w dzisiejszych, niespokojnych czasach nabiera nowego znaczenia.
Harvard i pułapka „białej cenzury”
Reżyserka zwróciła uwagę, że choć dziś formalna cenzura polityczna w świecie zachodnim nie istnieje, twórcy nadal napotykają poważne ograniczenia. Wspomniała o zjawisku „białej cenzury” – rodzaju auto-cenzury wynikającej ze strachu przed reakcją opinii publicznej lub utratą finansowania. Jako przykład podała swój niedawny wykład na Uniwersytecie Harvarda, gdzie sugerowano jej unikanie kontrowersyjnych tematów, by nie urazić darczyńców uczelni.
Ograniczenia mają też charakter ekonomiczny. Holland zauważyła, że współczesne platformy streamingowe i wielcy producenci często unikają projektów ryzykownych, stawiając na treści bezpieczne. W efekcie kino traci swoją drapieżność, omijając tematy politycznie drażliwe w obawie przed utratą części widowni.

Empatia jako pomost w spolaryzowanym świecie
Istotnym wątkiem rozmowy była rola języka w dzisiejszym społeczeństwie. Reżyserka podkreśliła, że choć ludzie często używają tych samych słów, nadają im zupełnie różne znaczenia, co pogłębia podziały. W tym kontekście sztuka – film czy literatura – może pełnić funkcję pomostu, odwołując się do empatii zamiast do strachu czy nienawiści. Holland zadeklarowała swoją niechęć do upraszczania rzeczywistości i redukowania ludzi do jednego wymiaru, np. ich poglądów czy pochodzenia.
Zapytana o sposób radzenia sobie z nadmiarem globalnych kryzysów, odpowiedziała bez patosu: kluczowe są ciekawość świata i dystans. Porównała swoją postawę do pracy chirurga – zaangażowanego w operację, ale jednocześnie opanowanego i skupionego. Zaznaczyła, że nadmierna emocjonalność może prowadzić do wypalenia lub wycofania się z rzeczywistości.
Nowa siła kobiet w polskim kinie
Podczas spotkania poruszono również temat zmian w branży filmowej na przestrzeni ostatnich lat. Agnieszka Holland z optymizmem odniosła się do rosnącej liczby reżyserek w Polsce. Zauważyła, że twórczynie zyskały ogromne poczucie własnej wartości i pewność siebie, której brakowało poprzednim pokoleniom. „Jeszcze kilkanaście lat temu widziałam, że odbierając nagrody, reżyserki wychodziły na scenę niemal przepraszając, że żyją. Dziś to się zmieniło, one znają swoją siłę” – podkreśliła.
Pytana o warsztat pracy, Holland przyznała, że proces tworzenia filmu zaczyna się od głębokiego przyswojenia tekstu. Proces pracy nad scenariuszem opisała jako moment,w którym projekt staje się częścią jej samej do tego stopnia, że zaciera się granica między jej własnymi pomysłami a pierwotnym tekstem autora.

Praga – miejsce najpiękniejsze na świecie
Na zakończenie spotkania nie zabrakło wątków osobistych. Agnieszka Holland, która studiowała w praskiej FAMU, opowiedziała o swojej miłości do stolicy Czech. Reżyserka podkreśliła, że Praga to dla niej miasto o wielu twarzach, od turystycznego centrum po robotnicze dzielnice, z których każda ma swój unikalny charakter.
Spotkanie było nie tylko rozmową o kinie, ale także refleksją nad współczesnością i rolą twórcy. Pokazało, że dialog między światem filmu a środowiskiem akademickim pozostaje kluczowym elementem współczesnej debaty o wolności i odpowiedzialności.





Dodaj komentarz