Memizm właściwy

Światowej klasy aktor jedzący kanapkę na ławce, nosacz sundajski, Mario Balotelli, mężczyzna z reklamy dezodorantu – ten zbiór pozornie niemający wspólnych przestaje być bezsensownym jeśli nazwiemy każdą z nich tytułem „memu”. Czym jednak tak naprawdę są memy, jaką pełnią funkcję i dlaczego są aż tak popularne?

Teoria wielkiego sukcesu

Internet rządzi się swoimi prawami, dlatego też jednoznaczna definicja memu internetowego jest praktycznie niemożliwa do wyprowadzenia. Przyjmuje się powszechnie, że mem to dowolny fragment informacji rozpowszechniany i powielany na masową skalę przy użyciu wszelkich dostępnych środków w sieci. Mogą one obierać formę materiału filmowego, jak na przykład popularne w 2008 roku „Siema Heniu”, klasycznego obrazka z dwuczęściowym tekstem, a nawet pojedynczych fraz.

Pojęcie memu znajduje swoje źródło na długo przed erą Internetu i w pierwotnym rozumieniu odnosi się do teorii dotyczącej ewolucji kulturowej (memetyka), gdzie pełni rolę jednostki podstawowej. Na potrzeby sieci, termin mem został przyjęty głównie za sprawą jednej cechy wspólnej z pierwotnym „memem” – zaraźliwości. Dlatego też memy można rozumieć jako bliżej nieokreśloną informację, która w zastraszającym tempie nabiera popularności i trafia do szerokiego grona odbiorców.

Czas w Internecie płynie znacznie szybciej. Stwierdzenie to jest odpowiedzią na pytanie dlaczego memy tak szybko zyskują i tracą popularność. Jeśli mężczyzna dosalający mięso w specyficzny sposób dzisiaj wywołał na Twojej twarzy uśmiech, to niestety już jutro może on zostać wyparty przez robota przeprowadzającego operację pozbawienia pojedynczego winogrona skórki. Podobnie wyglądało to w przypadku memów „z samego początku Internetu” mowa tu o legendarnych obrazkach typu „Forever Alone”, „Trollface” czy „Me Gusta”. Dzisiaj zdają się już nie bawić tak jak w swoich złotych czasach, kiedy to trafiały nawet na kubki czy t-shirty.

Szczęście w nieszczęściu

Jedynym celem memu jest wywołanie emocji i zdobywanie coraz większej popularności. Uczucia wywoływane przez obrazki z Internetu na pierwszy rzut oka mogą wydawać się proste i bezwartościowe, jednak internauci dają przykłady na to, że nie zawsze to co robią mieści się w granicach smaku. Wyśmiewanie zmarłych, katastrof naturalnych, czołowych polityków, kalectwa, nieuleczalnych chorób – to tak naprawdę jedynie mały wycinek długiej listy. Nie powinno śmiać się z niektórych tematów, jednak śmiech sprawia, że przestają one przyjmować formę tabu. Memy pokazują informacje w możliwie najprostszy sposób, rozkładają ją na pierwiastki zrozumiałe dla mas – oczywiście głównym celem tego jest wspólne żartowanie, jednak niesie to za sobą wiele skutków.

Dlatego też ogromną popularność zdobywają obrazki wyśmiewające bieżące wydarzenia w państwie. Stają się one swego rodzaju pamfletem dwudziestego pierwszego wieku, przy czym są na tyle obiektywne, że nie dotyczą one jednego podmiotu, a właściwie dotykają każdego. Zdjęcia z podpisami sprawiają, że skomplikowane jak dotąd tematy trafiają praktycznie do każdego.

Właściwość tę wykorzystują nawet wykładowcy, którzy aby uprzyjemnić studentom naukową drogę przez mękę, co jakiś czas obok kolejnych slajdów wyświetlają na ekranie tematycznego mema.

Memizm właściwy

Jaki jest zatem przepis na dobrego mema? Internet niestety nie toleruje braku śmieszności, dlatego też łatwo spotkać się w nim z krytyką czy też niekonstruktywnym hejtem. Z dobrym memem przede wszystkim łatwo się utożsamić. Najbardziej śmieszą sytuacje z którymi spotykamy się na co dzień, a jednak przekonani jesteśmy o tym, że jako jedyni przeżywamy je w ten konkretny wyśmiany przez mema sposób. Przykładem tego może być seria „Ten uczuć kiedy” zdobywająca ogromną popularność na przestrzeni ostatnich dwóch lat.

Ogromną popularność zyskują także komentarze odnoszące się do aktualnych trendów czy problemów z jakimi mierzy się w danym momencie grupa docelowa. Dlatego też latem roku 2016 cały świat skumulował swój humor w grze PokemonGO, a już jesienią tego samego roku nikt o tym nie pamiętał. Tłumaczy to w bezpośredni sposób kwestię żywotności memów. Jest ona niezwykle ograniczona z racji na to, że ciężko zatrzymać uwagę całego Internetu na jednym temacie przez dłuższy czas. W zasadzie jest to po prostu niemożliwe z racji na ilość informacji, jaka przepływa przez sieć. Poza tym internautom wyjątkowo przypadła do gustu forma komunikacji jaką są memy, a co za tym idzie prześcigają się w ich kreowaniu. Duża konkurencja na rynku uniemożliwia przejęcie jednemu żartowi pełnego monopolu.

Wyjątkiem od tej zasady zdają się być memy pełniące funkcję szablonów, jak na przykład fragment piosenki Drake’a „Hotline bling”, który właściwie od momentu premiery singla wykorzystywany jest jako wyraz preferencji internautów w konkretnych tematach. Podobnie wygląda to w przypadku memów-postaci, które wykorzystuje się do tworzenia kolejnych obrazków w innych sceneriach, tak jak w przypadku osławionego na długi czas „pieseła” (ang. Doge).

Obdarzone przez naturę przyjazną aparycją psy rasy shiba inu, dzięki jednemu pochodzącemu z Japonii przedstawicielowi swojego gatunku od roku 2013 stały się niesamowicie popularnymi zwierzakami domowymi. Kolorowa czcionka comic sans, charakterystyczne konstrukcje gramatyczne i przede wszystkim wyrażenie „wow” przyczyniły się do masowych adopcji psów ze schronisk (nie tylko tych pochodzących z Japonii), a nawet do powstania osobnej kryptowaluty o osobliwej nazwie Dogecoin.

Przedstawiciel rasy shiba inu

Chodzi o pieniądze

Właściwie nie istnieje już chyba zjawisko na którym ktoś prędzej czy później nie zechciałby zarobić. Tendencja ta nie ominęła fenomenu memów. Przypinki, plakaty, ubrania, zabawki to tylko szczyt góry lodowej, ponieważ prawdziwie mocne zastosowanie forma memu odnalazła w marketingu.

Pierwszym poważnym przykładem, który pokazał reklamowy potencjał memu była seria reklam firmy Old Spice z udziałem Isaiaha Mustafy, byłego zawodnika National Football League. Fraza „Czy Twój mężczyzna wygląda tak jak ja?”  oraz sam pomysł na karykaturalne przedstawienie męskości w materiale reklamowym zostały bardzo ciepło przyjęte przez widzów, ale co najważniejsze przez użytkowników sieci. Nie dość, że spot sam w sobie okazał się być ogromnym sukcesem (co wyraźnie potwierdzały statystyki sprzedaży), to na dodatek internauci przechwycili jego fragmenty i przerobili je na obrazki, które wzmocniły kampanię marketingową w zasadzie zerowym kosztem dla firmy. Marka z czasem sama ewoluowała do rangi memu i w tym momencie jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych w swojej branży.

Przypadek kosmetycznego giganta zwrócił uwagę wielu PR-owców i uświadomił ich w potędze drzemiącej w memach. Obecnie korporacje często wykorzystują formę memu jako wsparcie dla właściwej kampanii, albo za jej pomocą kreują markę w social mediach. Próby te nie zawsze przynoszą pozytywny efekt z racji na to, że „syntetyczny” mem stworzony czysto w celach zarobkowych jest wyjątkowo trudny do skonstruowania. Brak odpowiedniej znajomości realiów sieci i nastrojów w niej panujących może doprowadzić do tego, że usługa czy produkt zamiast odnieść viralowy sukces stanie się obiektem żartów o negatywnym wydźwięku.

Przekonała się o tym w bardzo bolesny sposób jedna z polskich firm produkujących napoje energetyczne. W swojej serii grafik na każdy dzień będących wówczas podstawą promocji spółki w serwisie Instagram, firma umieściła kontrowersyjne odniesienie do polskiej historii. Sprawa była szeroko omawiana zarówno w starych, jak i nowych mediach – za każdym razem w potępiającym świetle. Ostatecznie firma zmuszona była opublikować przeprosiny, jednak obecnie dalej podawana jest jako sztandarowy przykład niszczącej siły nieodpowiedniego wykorzystania internetu.

Kontrowersje

Z racji na otwarte środowisko w jakim kształtują się memy nierzadko przekraczają one granicę dobrego smaku. Najczęściej jednak kontrowersje nie dotyczą materiału źródłowego, a jedynie jego przeróbek o czym boleśnie przekonał się twórca postaci Pepe the Frog. Sympatyczna żaba zdobywała popularność w wielu subkulturach, jednak jedna z nich okazała się na tyle toksyczna i nieetyczna, że sam autor memu wydał oficjalne oświadczenie potępiające takie wykorzystanie wykreowanego przez niego memu, w którym stwierdził:

„To kompletnie szalone, że Pepe został wykorzystany jako symbol nienawiści […] Pepe jest wszystkim, czym chcemy żeby był, a ja mówię, że Pepe to miłość.”.

Artysta uznał przy tym równocześnie postać za martwą, co oczywiście nie przeszkodziło internautom w dalszym wykorzystywaniu jej wizerunku.

Powstały na początku stycznia mem o nazwie „Salt Bae” w pewnym momencie również stał się kontrowersyjny, tym razem jednak za sprawą samej postaci kucharza wcielającego się w rolę sypiącego solą Latynosa.

Nusret Gökçe, bo właśnie tak nazywa się mężczyzna, który stał się fenomenem świata kuchni prowadził własną restaurację w Istambule. Miał on szansę gościć w niej pewnego razu prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro, czym Gökçe podzielił się ze światem w Internecie. Udostępniona informacja stała się obiektem ogromnej fali nienawiści skierowanej w kucharza, ponieważ ponad 30% Wenezuelczyków głoduje, za co poniekąd odpowiedzialny jest właśnie prezydent Maduro. Jawne poparcie „Salt Bae” dla polityki prezydenta okazało się początkiem końca jego memicznej kariery.

Z każdym rokiem memy zdobywają coraz większą popularność jako forma komunikacji, mówi się nawet o nieświadomym powrocie ludzkości do porozumiewania się za pomocą obrazków. Hipoteza ta dotyczy jednak na tyle świeżego tematu, że nie jesteśmy w stanie jednoznacznie tego stwierdzić. Pewne jest natomiast to, że memy to nowa historia, która tworzy się na naszych oczach.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s