Día de Muertos, czyli Dzień Zmarłych w Meksyku

Kolorowe czaszki, ulice usłane kwiatami, dźwięki muzyki i ludzie przebrani za kościotrupy – tak właśnie wygląda Święto Zmarłych w Meksyku. Pozornie mogłoby się wydawać, że Meksykanie bagatelizują problem śmierci, nie traktując zmarłych z należytym szacunkiem. Ale to nieprawda. Może jednak znaleźli złoty środek między życiem a śmiercią…

Grunt to optymizm

W Polsce dla wielu ludzi Dzień Zmarłych bywa bardzo trudny.Wspominają oni wtedy swoich bliskich, odwiedzają cmentarze, by się pomodlić nad grobami i zapalić znicze. Ten dzień sięga swoją tradycją już VIII wieku n.e. i wywodzi się z Rzymu. Całkowicie inne nastawienie do Dia de los Muertos, czyli naszego odpowiednika Święta Zmarłych, mają Meksykanie. Dla nich jest to czas radości i biesiadowania z rodziną. Tradycja ta trwa od 3000 lat, a miała swój początek jeszcze za czasów Azteków.

Día de Muertos przypada na wigilię 1 listopada, kiedy duchy dzieci przybywają na ziemię, a dopiero 2 listopada czci się pamięć dorosłych. W ciągu tych dwóch dni dusze zmarłych spotykają się ze swoimi bliskimi, by się bawić. Najhuczniej świętuje się je w Meksyku i państwach Ameryki Środkowej. Co ciekawe, wcześniej kolonizatorzy próbowali narzucić tam swoje chrześcijańskie tradycje, ale udało im się jedynie przesunąć święto z sierpnia na listopad. Nadal więc jest to czas pełen optymizmu, pozbawiony grozy i smutku. Rodzina zmarłego skupia się na pozytywnych aspektach jego życia. Podobnie jak w polskiej kulturze – o zmarłych nie można mówić źle.

Festiwal kolorowych czaszek

Parady z okazji tego święta są organizowane w wielu miejscach jeszcze w październiku. Przez kilka dni świętuje się bardzo radośnie, a od 1 listopada nastaje czas refleksji. Zanim rodziny pójdą ucztować na cmentarz, to przebierają się w różne kostiumy związane ze światem zmarłych i uczestniczą w kolorowych, nieco kiczowatych festiwalach. Służy to oswojeniu się ze śmiercią. W niektórych domach ustawia się nawet figurki Santa Muerte, czyli Świętej Śmierci.

Natomiast na ulicach można spotkać ludzi o pomalowanych twarzach, przedstawiających czaszki bądź duchy. Kościotrupy ubrane w długie suknie, szale boa i kapelusze- sombrero nawiązują do la Catriny. To elegancka kobieta przystrojona kwiatami, która stała się symbolem śmierci dzięki artystom José Guadalupe Posadzie i Diego Riverze. Popularne również są rimas – rymowanki, czterowersowe satyry, gdzie Śmierć wyśmiewa cechy ludzi obecnie żyjących, najczęściej polityków. Sama Śmierć staje się karykaturą danej osoby i żartuje z niej zza grobu.

Uczta na cmentarzu

Meksykanie w swoje tradycji mają zakorzenione stawianie ołtarzy dla zmarłych we własnych domach, jeżeli nie mogą pójść na cmentarz lub mieszkają w innym kraju. W ten sposób ich upamiętniają. Ołtarz przystraja się kwiatami, najczęściej pomarańczowymi aksamitkami, które swoim zapachem mają przywoływać duchy. W centralnym miejscu ustawia się fotografie nieżyjących bliskich. Krzyż ma wskazywać cztery strony świata, tak aby dusza wiedziała w jakim kierunku powinna podążać. Kadzidełka, jedzenie, napoje, papierowe wycinanki i czaszki z cukru również znajdą miejsce przy tradycyjnym siedmiopoziomowym ołtarzyku. Stopnie symbolizują ilość poziomów, jakie musi przejść dusza, by uzyskać zbawienie.

Groby ozdabia się podobnie do ołtarzyków. Wokół bram cmentarza rozstawiane są stragany z okolicznościowymi rozmaitościami. W domach gotuje się ulubione jedzenie zmarłego. Na groby dzieci przynosi się zabawki – a dusze dorosłych mogą liczyć na butelki z tequilą i cygara. W ten sposób można spędzić noc nad grobem i powspominać nieboszczyka. Bardzo popularny jest również słodki Pan de Muerto- w dosłownym tłumaczeniu: chleb zmarłych, którego wierzch zdobią piszczele i czaszka. W smaku przypomina naszą chałkę.

Danse macabre

Día de Muertos jest nie tylko barwnym, pełnym energii i muzyki świętem, ale przede wszystkim momentem na refleksje o życiu. Czci się pamięć zmarłego, mówi się o jego życiu i dokonaniach, ale w tym samym czasie konfrontuje się z własną śmiertelnością. Łacińska sentencja danse macabre- taniec śmierci, jest o tym, że w obliczu Śmierci wszyscy ludzie są sobie równi, niezależnie od tego jaki status społeczny mieli za życia.

Na wielu barokowych obrazach, gdzie występuje motyw oparty na tej sentencji, śmierć tańczy w kole z ludźmi. I tak właśnie wygląda meksykańskie Święto Zmarłych, które zabawą oswaja nas przed nieuniknionym; ukazuje dystans do tego, co nas czeka. Można zatem stwierdzić, że żeby dobrze umrzeć (ars bene moriendi), trzeba najpierw dobrze żyć (ars bene vivendi).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s