Dobro do szpiku kości

W dniach 2-10 grudnia na Uniwersytecie Warszawskim odbyła się XI już edycja projektu Helpers’ Generation, czyli akcji poszukiwania potencjalnych dawców szpiku. Przez dziewięć dni ponad setka wolontariuszy czekała na kilkunastu wydziałach na osoby chętne do rejestracji i uratowania komuś życia.

 

W akcję zaangażowała się ponad setka wolontariuszy, którzy przez dziewięć dni czekali na potencjalnych dawców szpiku.

Nowotwór krwi atakuje system krwionośny, szpik kostny oraz układ limfatyczny. Kiedy pojawia się rak krwi, zdrowe komórki zaczynają się rozrastać w niewłaściwy sposób i umierają, w przeciwieństwie do komórek nowotworowych. Z czasem tych pierwszych jest już za mało, zostają wyparte przez chore komórki, a organizm nie jest w stanie namnożyć tych zdrowych. Wtedy zazwyczaj na pomoc jest już za późno. Według Krajowego Rejestru Nowotworów liczba zachorowań na nowotwory złośliwe w Polsce w ciągu ostatnich kilkunastu lat wzrosła ponad dwukrotnie. W Polsce co godzinę ktoś dowiaduje się, że cierpi na nowotwór krwi, który jest najczęściej diagnozowanym typem raka u dorosłych. Co piąty polski pacjent nie może znaleźć zgodnego dawcy krwi. W 75% przypadków chory musi liczyć na pomoc osoby niespokrewnionej.  Czy można w jakiś sposób temu zaradzić lub zwiększyć szanse osoby z nowotworem krwi na przeżycie? Właściwie jedyną szansą jest jak największa liczba potencjalnych dawców szpiku. Tych na szczęście jest coraz więcej, co mogliśmy zobaczyć na kolejnej już akcji zorganizowanej przez Uniwersytet Warszawski oraz fundację DKMS.

DKMS to niezależna organizacja non-profit, funkcjonująca w Polsce od 2008 roku. Łącznie działa w siedmiu państwach, a w jej bazach znajduje się ponad dziewięć i pół miliona osób, a ponad osiemdziesiąt tysięcy z nich już pomogło uratować czyjeś życie, poprzez zostanie dawcą. Jest to także jedyna w Polsce baza dawców szpiku, która daje możliwość zarejestrowania się przez Internet. Jak możemy przeczytać na stronie fundacji, do jej statutowych celów, oprócz rejestracji dawców należy: „edukacja społeczna w zakresie dobrowolnego dawstwa krwiotwórczych komórek macierzystych”, czy „badania i wspieranie badań w zakresie poszukiwania i dopasowywania niespokrewnionych dawców krwiotwórczych komórek macierzystych”.

 Bardzo chciałam dołączyć do fundacji DKMS, jako wolontariuszka, ponieważ walczy ona o nadzieję i życie osób z białaczką. Zależało mi, aby pomóc fundacji zdobyć jak największą liczbę zarejestrowanych. Ze względu na własne doświadczenia z wolontariatem dobrze wiem, że przy organizowanych akcjach każda para rąk jest przydatna.
  – opowiada Ewelina, jedna z wolontariuszek biorących udział w ostatniej edycji projektu.

 Tegoroczna grudniowa edycja projektu Helpers’ Generation była już jedenastą, przeprowadzoną na Uniwersytecie Warszawskim. Przez ten czas udało się znaleźć wielu chętnych dawców oraz pomóc licznym chorym osobom, jednak tegoroczna edycja była pod tym względem rekordowa. W ciągu siedmiu dni udało się zarejestrować aż 526 potencjalnych dawców szpiku i krwiotwórczych komórek macierzystych.  Tym samym udało się przebić nie tylko poprzednie akcje na Uniwersytecie Warszawskim, ale także podobne tegoroczne zbiórki na innych uczelniach w całej Polsce.
Całe wydarzenie wspominam bardzo pozytywnie. Ten, kto przychodził się zarejestrować, robił to z własnych chęci, z pełną świadomością. W jednym punkcie dziennie pojawiało się do kilkudziesięciu nowych osób. Co więcej, w tym roku udało się zarejestrować więcej potencjalnych dawców niż w zeszłym, co bardzo mnie cieszy – dodaje Ewelina.

Często słyszy się, że zostanie dawcą szpiku jest skomplikowanym i bolesnym procesem, wobec czego wiele osób rezygnuje. Najczęstsze pytania dotyczyły stanu zdrowia: tego czy dieta, choroba lub dany styl życia nie przeszkodzą w zostaniu dawcą. Często pytano także o skalę bólu i sposoby pobierania szpiku.  – wyjawia wolontariuszka fundacji DKMS, zapytana, jakie były najczęstsze wątpliwości zainteresowanych osób. Jak się okazuje jest to znacznie prostsze niż mogłoby się wydawać. Wystarczyło, że chętna osoba podeszła do wolontariusza i powiedziała, że chce zostać dawcą. Następnie odpowiedziała na kilka pytań, wypełniła kwestionariusz, a my pobieraliśmy od niej materiał genetyczny – z wewnętrznej strony policzków za pomocą trzech patyczków. I gotowe. Dawca otrzymywał kopię wypełnionych danych oraz ogromne gratulacje. – opowiada o całym wstępnym procesie Ewelina.

Projekt wsparło wiele znanych osób. Na zdjęciu Maciej Orłoś.

Następnie dawcy pozostaje jedynie czekać na telefon, z wiadomością o pozytywnej weryfikacji jego próbki. Zostaje on wtedy umówiony na pobranie szpiku w klinice. W 80% przypadków polega ono na zwykłym pobraniu komórek z krwi. Krew wyprowadzana jest z jednej ręki, przechodzi przez maszynę, która separuje komórki macierzyste i wraca do organizmu poprzez drugą rękę. W pozostałych przypadkach, szpik pobierany jest z talerza kości biodrowej. Jest to zabieg dokonywany pod narkozą, a pobrany szpik kostny regeneruje się w organizmie dawcy w ciągu dwóch tygodni. Na wybór metody wpływ mają wiek, waga, czy ogólny stan zdrowotny dawcy. Oczywiście oddający szpik nie ponosi żadnych kosztów i jest pod stałą opieką lekarzy. Ponadto przysługują mu dwa pełnopłatne wolne dni oraz korzystanie z ambulatoryjnej opieki zdrowotnej poza kolejnością, a w wielu miastach takie osoby mogą za darmo podróżować komunikacją miejską. A dawcą może zostać niemalże każda osoba pomiędzy 18 a 55 rokiem życia, będąca zdrowa i świadoma.

Najbardziej zapadły mi w pamięć osoby, które były już zarejestrowane, nie należały do wolontariatu, a zachęcały innych do przyłączenia się do akcji. Jak widać pozytywna energia jest zaraźliwa.
 Myślę, że warto brać udział w każdej dostępnej formie wolontariatu. To, co robimy w dobrej wierze zawsze odbije się echem. Im więcej osób zacznie pomagać, tym lepszym miejscem do życia stanie się świat dla osób chorych.
– słyszę podczas rozmowy z wolontariuszką.

W ciągu XI edycji projektu zarejestrowało się aż 526 potencjalnych dawców.

W Polsce w fundacji DKMS jest już zarejestrowanych ponad milion sześćset tysięcy osób. Żeby zostać jedną z nich potrzeba naprawdę niewiele. Odrobina dobrej woli i chwila wolnego czasu w zupełności wystarczą. Dlatego warto zainteresować się projektem Helpers’ Generation, stale organizowanym na Uniwersytecie Warszawskim oraz działalnością fundacji DKMS. W końcu pewnego dnia to my możemy się znaleźć po drugiej stronie i potrzebować czyjeś pomocy. A dobro zawsze wraca.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s