Wirus interkontynentalny

Trzy różne kontynenty. Trzy inne perspektywy. Miejsce, w którym rozpoczęła się epidemia w Europie. Imperium za oceanem, które obecnie zmaga się z ogromnym wzrostem zachorowań. Afrykańskie państwo, o którym trudno na co dzień usłyszeć w mediach. Zapraszamy na rozmowy z mieszkańcami Włoch, Stanów Zjednoczonych oraz Algierii.

Autorem zdjęcia jest Edyta Bojko.

Włochy

Dlaczego sytuacja we Włoszech na początku epidemii była tak tragiczna?

Niestety nie wszędzie udało się w porę wprowadzić odpowiednie zakazy oraz nakazy, a nawet jeśli, to Włosi niekoniecznie ich przestrzegali. Ludzie byli zdezorientowani, zaniedbywali rządowe restrykcje. Doprowadziło to do niespodziewanego oraz znacznego wzrostu liczby zakażonych oraz zmarłych.

Jakie restrykcje wprowadzono?

Włoski rząd, jako pierwszy w Europie, wprowadził stan wyjątkowy na terenie całego państwa oraz zastosował specjalne środki, mające zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa. Zakazano opuszczania mieszkań, poza koniecznymi wyjściami do sklepu czy apteki, zamknięto wiele miejsc, wprowadzano nakaz noszenia maseczek oraz rękawiczek, większość osób zaczęła pracować zdalnie… w skrócie wszystko to, co reszta Europy poznała w kolejnych tygodniach. Opracowano wiele procedur dla zarażonych osób oraz służby medycznej, aby zadbać o ich bezpieczeństwo.

Teraz już Włosi przestrzegają obostrzeń?

Obecnie zdecydowanie tak. Zrozumieli, jak poważnym zagrożeniem jest koronawirus i dostosowali się do wszelkich zakazów. W moim mieście, Avoli (włoskie miast w regionie Sycylia –red.), ludzie naprawdę przestrzegają zakazów, dzięki czemu niemalże nie ma u nas zarażonych osób i udało nam się uniknąć katastrofy. Choć i tak od tygodni żyjemy w atmosferze strachu, szczególnie że nie wiemy jeszcze dokładnie czym jest koronawirus. Właściwie każde spotkanie z drugą osobą powoduje w głowie obawy o swoje zdrowie oraz swoich bliskich. Na szczęście zdaje się, że najgorsze mamy już za sobą i powoli wracamy do normalności. Choć w żadnym wypadku nie można się jeszcze poczuć swobodnie i bezpiecznie!

Czy Włosi obwiniają w jakimś stopniu rząd za tak wielką liczbę zakażonych oraz zmarłych?

Tak, wiele osób ma pretensje do rządu i obwinia go za skalę obecnej sytuacji, za niewłaściwą walkę z wirusem. Czy słusznie? I tak, i nie. Na pewno można winić rząd za zbyt późne wprowadzenie ogólnokrajowych restrykcji. Zmarnowano wiele czasu, który mógłby pomóc ocalić wiele osób. Właściwie każda minuta czekania na rozwój sytuacji znacznie pomogła epidemii. Należy też winić rząd za niewyposażenie szpitali w odpowiedni sprzęt medyczny, co mogłoby znacznie wyhamować epidemię. Byliśmy mylnie przekonani o dobrej kondycji naszej służby zdrowia, a niektóry wierzyli, że wirus nigdy nie przekroczy chińskiej granicy, nie dotrze do nas. Ale nie winiłbym aż tak rządu za działania w dalszej fazie epidemii. Władza robi co może, nikt na całym świecie nie radzi sobie perfekcyjnie z koronowirusem, to sytuacja wyjątkowa i przerastająca nas wszystkich.

Jak włoskie media komentują epidemię?

Temat koronawirusa jest nieustannie omawiany przez wszystkie media, choć robią to w różny sposób. Większość starają się wspierać Włochów i motywować ich do przestrzegania zakazów. Z drugiej strony niektóre gazety czy stacje starają się podburzać Włochów do szukania odpowiedzialnych za epidemię, choć robią to w dyskretny sposób.

Czy Włosi myślą już o życiu po epidemii?

Oczywiście, Włosi wręcz nie mogą się doczekać, kiedy wszelkie obostrzenia zostaną odwołane. Bardzo chcielibyśmy już powrócić do naszego codziennego rytmu dnia, do wielu pozornie banalnych aktywności. Liczymy, że szybko wszystko wróci do normy. Dla przykładu plaże są obecnie przegotowywane pod zbliżający się sezon wakacyjny, tak ja zawsze się to odbywało i wszyscy mają nadzieję, że będzie nam dane skorzystać z nich bez żadnych restrykcji. Włosi mają nieprzeciętną skłonność do patrzenia w przyszłość i wypatrywania światełka w tunelu.


USA

Jakie obostrzenia wprowadziły władze w Kalifornii w związku z epidemią koronawirusa?

Szybko nakazano nosić maseczki w sklepach oraz zamknięto wszystkie przestrzenie publiczne, których działalność nie jest konieczna. Na początku epidemii można było chodzić na spacery, do parków, na szlaki górskie czy plaże, ale mnóstwo ludzi zaczęło się tam pojawiać po prostu z nudy. Po tym, jak ktoś opublikował w Internecie zdjęcia z jednego z najpopularniejszych szlaków w Los Angeles — Runyon Canyon, pełnego ludzi, którzy niemalże chodzili po sobie, burmistrz Garcetti (burmistrz Los Angeles –red.) zdecydował o zamknięciu tych miejsc. 7 maja zostały one ponownie otwarte, a dzień później otworzono też sklepy z odzieżą, kwiaciarnie i wiele innych punktów usługowych.

Czy ludzie w Kalifornii przestrzegają obostrzeń?

Większość ludzi przestrzega wszelakich zakazów i nakazów, jednak łatwo zauważyć w ostatnich dniach coraz większą aktywność, zwłaszcza jeśli chodzi o korki na autostradach. Dodatkowo dużo zależy od miejsca, o którym mówimy. Musimy pamiętać, że Los Angeles to tak naprawdę hrabstwo, zlepek wielu mniejszych miast, które różnie podchodzą do walki z koronawirusem. Przykładowo plaże w Santa Monica były dosyć pilnie strzeżone i ogrodzone, natomiast w Venice, które jest tuż obok, panuje dużo większa swoboda i można swobodnie przebywać na plaży. Policjanci wciąż je patrolują, ale nie zatrzymują ludzi, ani nie wręczają mandatów. Zamiast tego apelują o rozwagę i stosowanie się do obostrzeń. Nie można jedynie wchodzić do wody, ponieważ w przypadku czyjegoś podtopienia się ratownik musiałby narazić się na resuscytację. Ponadto obecnie w ciągu nocy nad oceanem występuje zjawisko bioluminescencyjnych alg, wiec wieczorem, kiedy robi się ciemno, plaże zapełniają się ludźmi, którzy chcą te algi oglądać.

Podobno nie wszyscy Amerykanie chętnie przestrzegają nakazu noszenia maseczek…

Niestety niektórzy nie rozumieją, dlaczego wprowadzono obowiązek noszenia masek i awanturują się, jeśli ktoś nie chce ich wpuścić bez takiej maseczki do sklepu. Kilka osób nawet zginęło w Ameryce z tego powodu…

Czy obecna sytuacja bardzo się różni w zależności od stanu?

Uważam, że różnice są ogromne. Najbardziej zaludnione stany jak California, Illinois, Nowy Jork, czy Floryda, gdzie wykryto wiele zakażeń, wprowadziły liczne obostrzenia i zakazy. Ale w stanach w głębi kontynentu jak Utah czy Wisconsin życie toczy się w miarę normalnie.  Nie brakuje tam produktów w sklepach czy żelu do dezynfekcji. Wiele osób, mieszkających w tych mniej zainfekowanych koronawirusem regionach, wysyła paczki żywnościowe do osób, które znalazły się w gorszej sytuacji. Przykładowo rodzina mojej znajomej z Maine (stan położony w północno-wschodniej części Stanów Zjednoczonych, na wybrzeżu Oceanu Atlantyckiego –red.) wysyła do niej paczki z rękawiczkami oraz maseczkami.

W USA nie brakuje testów na koronawirusa?

Obecnie każdy może, bez większych problemów, przebadać się na wirusa. Ponadto w niektórych stanach uruchomiono testy „Drive – thru” (mobilne punkty pobrań i testów – red.) Dodatkowo kilka tygodni temu marynarka wojenna udostępniła statek Mercy, czyli okręt szpitalny, z dobrze wyposażoną pomocą medyczną.

Czy Amerykanie myślą już o długofalowych skutkach epidemii? Jak może wpłynąć ona na amerykańską gospodarkę?

Sytuacja jest naprawdę niejasna i skomplikowana…  Donald Trump ciągle wspomina, że nie pozwoli na upadek gospodarki. Ludzie jednak są załamani, ponieważ nie mają za co zapłacić czynszu. Co prawda wysłano czeki pomocowe na 1200 dolarów do Amerykanów, którzy zapłacili podatki w zeszłym roku, ale taka kwota w praktyce zupełnie co innego oznacza dla mieszkańca Kalifornii a Florydy. Dyskusje o gospodarce ciągle się toczą, ale brakuje planów oraz konkretnych rozwiązań.


Algieria

Jakie obostrzenia wprowadził rząd w Algierii w związku z epidemią koronawirusa? Czy są one już powoli łagodzone i jaki jest dalszy plan rządu?

Obostrzenia wprowadzone przez algierski rząd są podobne do tych w Polsce. Przymusowa kwarantanna dla osób wracających z zagranicy, zamknięcie centrów handlowych, szkół oraz uniwersytetów. Co ciekawe kilka dni temu zaczęto już otwierać galerie handlowe, ale w związku z Ramadanem ludzie zaczęli tłumnie do nich chodzić, więc musiały zostać ponownie zamknięte. Poza tym obywatele mają obowiązek noszenia maseczek i zachowywania odstępu dwóch metrów od siebie w przestrzeni publicznej. Oprócz tego zakazano wychodzenia z domów po godzinie 19, a za złamanie tego obostrzenia (nie licząc wyjść do pracy) grozi wysoki mandat. A otrzymać go nie jest trudno, ponieważ policja cały czas patroluje ulice.

Czy obywatele Algierii przestrzegają obostrzeń? Żyją w strachu czy raczej bagatelizują wirusa?

Początkowo bagatelizowali sytuację i wielu nie wierzyło, że panuje jakiś wirus. Jednak po pierwszych zgonach w Algierii ludzie poczuli powagę sytuacji i zaczęli bardziej przestrzegać restrykcji. Da się wyczuć, że Algierczycy są niepewni i zagubieni. Wiele ludzi jest w Algierii mocno religijnych — ufają Bogu i wierzą, że jeśli będą się modlić, to wszystko będzie w porządku.

Algierski sposób patrzenia na epidemię mocno różni się od europejskiego?

Ciężko generalizować podejście wszystkich Europejczyków — część krajów szybko dostosowała się do restrykcji, innym ciężko było to zrobić. Wydaje mi się, że Algierczycy nie do końca rozumieją zagrożenie, nie wiedzą, w jaki sposób rozprzestrzenia się wirus. Nie każdy zdaje sobie sprawę, że przenosi się on nie tylko poprzez bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem, ale może także unosić się w powietrzu czy utrzymywać się na przedmiotach. Niestety odnoszę wrażenie, że Algierczycy trochę bagatelizują zagrożenie i nie myślą, że przez to nie tylko ich życie może być zagrożone, ale także ich rodzin.

Jak radzi sobie algierska służba medyczna? Czy nie brakuje jej sprzętu?

Sytuacja, jeśli chodzi o służbę zdrowia, jest trudna. Brakuje środków ochrony osobistej, czyli kombinezonów jednorazowych dla lekarzy i pielęgniarek. Z tego, co wiem Chiny i Kuwejt bardzo pomogły Algierii, dostarczając jej brakujących materiałów medycznych.

Czy ludzie myślą już o długofalowych skutkach epidemii? Jak może wpłynąć ona na algierską gospodarkę?

Podobnie jak w Polsce ludzie w Algierii są zmartwieni stanem gospodarki i tym, jakie będą skutki epidemii – żyją w niepewności. Ale rząd zapewnia, że przygotowuje plan, który pomoże ożywić gospodarkę, choć szczegółów na razie brak.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s