Detektyw na miarę XXI wieku

Potocznie przyjęło się mówić, że stalkujesz kogoś w Internecie, ale tak naprawdę przeprowadzasz działania biało-wywiadowcze. Stalking jest wtedy, kiedy aktywnie i notorycznie ingerujesz w czyjąś prywatność. Jest ściśle powiązany z czynami karalnymi. Natomiast ,,biały wywiad” wykorzystuje  legalny obszar do pozyskiwania publicznych informacji. Udowodnię Ci, że w Sieci nikt nie jest anonimowy…

Fot. https://business.linkedin.com

Biały detektyw

Aktualnie wystarczy skorzystać z mediów społecznościowych, aby dowiedzieć się czegoś o poszukiwanej przez nas osobie lub skorzystać z ogólnodostępnych rejestrów krajowych, żeby sprawdzić wybraną działalność. Dlatego też każdy z nas może zostać detektywem nie ruszając się z domu. Świat wirtualny pozwala nam na zgłębianie wielu tajemnic, stajemy się detektywami, którzy od jednego do drugiego linku prowadzą śledztwo. Dopiero w latach 60-tych podczas zimnej wojny ,,biały wywiad” stał się narzędziem szpiegowskim. Podstawowych informacji dostarczały materiały papierowe takie jak książki, czasopisma czy archiwalne publiczne rejestry. Wraz z rozwojem technologii bazy danych przeniosły się do Sieci.

Działalność polegająca na zdobywaniu informacji jawnych z legalnych, ogólnodostępnych źródeł to ,,biały wywiad”. Oznacza to, że każda osoba dysponująca odpowiednią wiedzą może pozyskać informacje z ogólnodostępnych źródeł takich jak zasoby Internetu, gdzie kluczową rolę odgrywają media społecznościowe (np. Facebook, Instagram, YouTube czy Twitter), ale również z Biuletynu Informacji Publicznej, Krajowego Rejestru Sądowego czy Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. ,,Biały wywiad”, znany poza granicami Polski jako OSINT, w sposób dogłębny wykorzystuje cyfryzację świata. Jako samodzielna dziedzina wykorzystywana jest przez służby specjalne, międzynarodowe agencje rządowe czy też prywatne korporacje. Zdobywane informacje z publicznych źródeł są jawne, natomiast działania i operacje zmierzające do ich pozyskania mają charakter niejawny.

Ciekawość, czyli pierwszy stopień do piekła?

,,Biały wywiad” charakteryzuje się etycznymi, otwartymi oraz jasnymi w przekazie metodami pozyskiwania informacji, dlatego też nie jest on utożsamiany z nielegalnym szpiegostwem gospodarczym. Za źródło są uważane nieutajnione dane niepodlegające ograniczeniom dostępu, które zostały umieszczone w ogólnodostępnych zasobach informacyjnych. Zatem pozyskiwanie danych przez agencje wywiadowcze czy organy śledcze nie wiąże się ze stosowaniem nielegalnych działań, takich jak podszywanie się pod kogoś lub łamanie haseł. To samo dotyczy użytkowników Internetu, którzy sprawdzają właściwości pliku oraz wpisują imię i nazwisko w wyszukiwarkę próbując dowiedzieć się czegoś na temat swoich znajomych czy dalekich krewnych.

Celem ,,białego wywiadu’” jest pozyskanie na własne potrzeby lub na rzecz konkretnego podmiotu oczekiwanych informacji z możliwym zamiarem dalszego ich przetwarzania. Często wykorzystuje się go do badań bieżących sytuacji politycznych oraz tworzenia strategii rządzenia państwem czy pozyskiwania informacji o przeciwniku przez partie i instytucje państwowe. W ciągu ostatnich kilku lat narzędziem prywatnych dysput politycznych, wymian poglądów i sporów stał się Twitter. Jest to jeden z najczęściej używanych portali przez polskich polityków. 

Jesteśmy częścią czegoś większego

,,Biały wywiad” to sposób śledzenia tożsamości i poczynań nie tylko osób publicznych, ale i prywatnych. Osoby wzbudzające zainteresowanie to najczęściej politycy, celebryci i gwiazdy wielkiego formatu. Miejsce, w którym zostawia się najwięcej osobistych danych umyślnie, czy też nie, to właśnie Internet. Za pośrednictwem mediów społecznościowych np. Facebooka, użytkownicy zostają niejako zachęcani do dzielenia się swoim życiem prywatnym. Wskazują na to takie komunikaty jak: ,,dodaj lokalizację/zdjęcie/film”, ,,oznacz znajomych”, ,,dodaj miejsce zamieszkania/datę urodzenia”. Na całym świecie użytkownicy tworzą własne bazy danych, w rezultacie wprowadzając w obieg prywatne informacje. Są one najczęściej dostępne publicznie i nieregulowane przez użytkownika w ustawieniach prywatności danego portalu. W Internecie mieści się szeroki zakres plików graficznych (zdjęć, filmów) czy dokumentów. Zawierają one metadane, czyli ,,dane o danych” lub ,,informacja o informacji”. 

Jak uzyskać interesujące nas informacje w oparciu o zdjęcie? Oczywiście nie każdy plik musi zawierać metadane, niektóre portale społecznościowe po prostu je usuwają, sami również możemy to zrobić. Na początku warto sprawdzić właściwości pliku (w założeniu, że zawiera metadane) np. na komputerze. Możemy odnaleźć tam m.in. informacje o nazwie pliku, dacie i godzinie wykonania fotografii, rozmiarze i wymiarze, ujęciu, ISO, urządzeniu z jakiego zostało wykonane zdjęcie, jak i dokładne położenie urządzenia robiącego zdjęcie wysłane przez GPS. To jest właśnie odczyt metadanych. W następnym kroku dalszej analizy wystarczy wpisać uzyskane przez nas dane w zasoby Internetu, a nawet lokalizację w Google Maps, aby wyświetliło się położenie satelitarne miejsca, gdzie zrobiono zdjęcie. Na podstawie tego znamy już ulice oraz tamtejszą okolicę. Jeżeli dysponujemy imieniem i nazwiskiem autora, wystarczy, że wyszukamy go za pośrednictwem przeglądarki np. Google oraz popularnego serwisu Facebook. Dalej to kwestia umiejętności logicznego łączenia faktów.

W Sieci nikt nie jest anonimowy

Za przykład działań białowywiadowczych może posłużyć historia dziennikarza Gazety Wyborczej Bartosza Chyżego, który w oparciu o dostępne i legalne źródła ujawnił tożsamość jednego z największych hejterów polskiego Twittera o nicku ,,smok05”. Okazał się nim mężczyzna około sześćdziesiątki. Zasłynął za pośrednictwem mediów społecznościowych, gdzie wypowiadał się na temat polityki, używając niebanalnych wulgaryzmów. Jego ofiarami stali się przede wszystkim politycy. Tożsamość ,,smoka05” ustalono w oparciu o liczne ślady pojawiające się w jego komentarzach na różnych portalach. Na ich podstawie ustalono, że za awatarem żołnierza z gry komputerowej skrywa się Jan Janiak. Mieszkaniec Gliwic. Wnikliwie analizując każdy jego wpis, czyli potencjalny ślad, weryfikując i łącząc fakty, można było stworzyć coś w rodzaju szczegółowej mapy myśli, bazy danych tej osoby.

Janiak-hejter w postach wspomina o swoim rodzinnym miejscu zamieszkania, publikuje miejskie zdjęcia. W rezultacie każda szczątkowa informacja zamieszczana przez tego użytkownika z biegiem czasu zaczęła tworzyć historię o jego życiu. Udostępniał on dokumenty, zdjęcia i osobiste informacje. Autor ponad 48 tys. tweetów nadal twierdzi, że nie jest ,,słynnym trollem”, a jedynie ofiarą mediów. Po publikacji artykułu dziennikarza, ,,smok05” usunął konto na Twitterze, ale jego wpisy zostały wcześniej zabezpieczone poprzez zrzut z ekranu. Bartosz Chyż przeprowadził śledztwo dziennikarskie za pomocą OSINTu. Za pośrednictwem portali społecznościowych i zasobów Internetu uzyskał informacje pozwalające odkryć tożsamość hejtera.

Działania detektywa XXI wieku

Każdy jest w stanie wyśledzić ,,od linku do linku” osobę poszukiwaną. W oparciu o porównywanie ze sobą treści, wybranie najważniejszych informacji, znalezienie powiązań np. te same nazwy użytkownika na wielu portalach, oznaczenia i wspólni znajomi, można zdobyć podstawowe dane. Przypomina to pracę detektywa, który w nowoczesnym, stechnologizowanym świecie poszukuje prawdy, by rozszyfrować zagadkę. Współczesnym Sherlockiem Holmesem może być każdy Internauta ze zdolnością analitycznego myślenia, który szybko łączy fakty, wyciąga wnioski i ma kilka spostrzeżeń powiązanych z obecną mu sytuacją. 

Fot. https://www.hollywoodreporter.com

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s