„A Mury runą…?” – rozmowa z Polą, Białorusinką, studentką UW

Brak wolności słowa, brak możliwości zrzeszania się, brak legalnej opozycji, sfałszowane wybory, brutalnie tłumione protesty, pałowanie ludzi na ulicach miast oraz tortury i gwałty w aresztach –  kojarzą się nam, Polakom, z czasami „ słusznie minionymi”. Jako dwudziestolatka urodzona w wolnej Polsce znam wydarzenia z przełomowego roku ’89 jedynie z lekcji historii i opowieści rodziców. Na co dzień ani ja, ani moje pokolenie nie myślimy o wszystkich prawach i swobodach, z których możemy korzystać dzięki temu, że żyjemy w wolnym i demokratycznym państwie, wydają się nam one „oczywistą oczywistością”, a dla Białorusinów są nieosiągalne od 26 lat! Chociaż Warszawę i Mińsk dzieli zaledwie 480 km, to pomiędzy Polską, a Białorusią jest przepaść gospodarcza i polityczna wynikająca z dyktatury Łukaszenki.  W napięciu śledziłam ostatnie wydarzenia zza wschodniej granicy i postanowiłam napisać do mojej koleżanki Poli (na jej prośbę i dla jej bezpieczeństwa nie ujawniam  nazwiska), która pochodzi z Białorusi i studiuje w Polsce. Gdy upewniłam się, że Pola i jej bliscy są w Mińsku bezpieczni, zapytałam, jak sytuacja na Białorusi wygląda z jej perspektywy oraz czy zechce się tym podzielić z szerszym gronem odbiorców.

Polu, dlaczego Białorusini czekali 26 lat na to przebudzenie?

Sama nawet nie wiem. Zakładam, że w latach 90-tych XX wieku , tuż po upadku ZSRR i na samym początku rządów Łukaszenki, większość ludzi była zdezorientowana, podążyła za „batiuszką”, bo przemiany nie były tak ostre, jak w innych postsowieckich krajach. To mogło stępić ich czujność. No, a reszta jest wiadoma – im dalej, tym gorzej. Poza tym Łukaszence dosyć szybko udało się wykreować system manipulowania i sterowania ludźmi, prania mózgu i zastraszania. Wielokrotnie były podejmowane próby tego przebudzenia, o którym mówisz, ale wydaje mi się, że w tym roku czara goryczy ostatecznie się przelała. Myślę, że koronawirus i to, jak u nas potraktowano pandemię i ludzkie życie również przyczyniło się do obecnej sytuacji.

Czy przed wyborami spodziewałaś się, że będą one przełomowe?
Tak. Wiedziałam, że na pewno te wybory będą wyjątkowe;  to były pierwsze moje wybory w życiu jako dorosłej osoby. Po drugie, jeszcze na samym początku kampanii wyborczej nastroje wśród ludzi były niespokojne. Czułam, jak się podgrzewa w nas gotowość do walki, która obecnie się toczy…

                                                                                         
Jakie są nastroje wśród twoich znajomych?
Większość moich znajomych i bliskich podziela moje zdanie o obecnej sytuacji politycznej. Reakcje różnią się zależnie od osoby, aczkolwiek staramy się być dobrej myśli. Nie godzimy się z wynikami sfałszowanych wyborów, przejawiamy swoją postawę obywatelską, nie ustąpimy!

Czy strajk może objąć cały kraj?

Strajk już objął cały kraj. Protesty odbywają się powszechnie, strajkują pracownicy najbardziej dochodowych i najważniejszych fabryk czy przedsiębiorstw. O wolność i swoje prawa walczą ludzie w różnym wieku, pełniący różnorakie zawody. Jest nas dużo, jesteśmy razem i tworzy się prawdziwe społeczeństwo obywatelskie. Ta cała sytuacja pomogła mi zrozumieć, jak bardzo kocham swój naród i jestem z niego dumna.


Czy bałaś się i czułaś się zagrożona na protestach? Jak one przebiegały?
Tak. Dalej się trochę boję. Pierwsze trzy dni były koszmarnym snem, który niestety był rzeczywistością. Nie było mnie w gąszczu wydarzeń, dlatego bezpośredniego zagrożenia jako takiego nie czułam. Internetu nie mieliśmy, ale czasami się udawało wydobyć trochę informacji z mediów niezależnych czy od znajomych. Rzeczy, o których czytałam, filmiki i zdjęcia, które widziałam, były szokujące. Któregoś dnia będąc na ulicy wśród pokojowych protestujących – podkreślam POKOJOWYCH! – musiałam uciekać przed granatami hukowymi. Wybuchy, strzały i dym były bardzo blisko mnie.

Jak twoja rodzina zareagowała kiedy powiedziałaś im o tym, że zamierzasz wziąć udział w protestach?
 Jestem z rodzicami na dobrej stopie, a w tej kwestii szczególnie się rozumiemy, często uczestniczymy w akcjach ulicznych razem. Gdy wiemy, że zagrożenie jest minimalne, zabieramy nawet mojego młodszego brata (ma on 14 lat). Jeśli natomiast wybieram się gdzieś sama lub ze znajomymi, to zawsze daję im znać o swoich planach. Bezpieczeństwo rodziny jest dla mnie priorytetem. Często martwię się nie tyle o siebie, ile o ojca…Jest wysokim mężczyzną, dobrze zbudowanym. Jak pokazują rezultaty zatrzymań z pierwszych dni protestów, najczęściej przez policje i OMON zatrzymywani byli akurat faceci (choć jak później się dowiedzieliśmy, byli wśród zatrzymanych nastolatki, młode dziewczyny, emeryci). Właśnie nad mężczyznami znęcali się ze szczególnym okrucieństwem, stosowaniem tortur i agresji psychicznej. Aż mnie dreszcze przechodzą, gdy tylko zaczynam o tym myśleć. Chcę, tylko żeby każda bliska mi osoba była zdrowa i cała.

 Jak oceniasz sytuację, myślisz że Łukaszenka ustąpi, a wtedy Cichanouska zorganizuje wolne wybory tak, jak zapowiadała? Kto mógłby przejąć władzę, czy nie obawiasz się, że następny prezydent może okazać się również prorosyjski?
Łukaszenka nie ustąpi i tak po prostu władzy nikomu nie odda, o czym sam zresztą mówi wprost. Jest chciwy, nienasycony. W końcu jest dyktatorem, który był u kierownicy przez 26 lat. Naprawdę ciężko przepowiedzieć, co będzie dalej. Cichanouska i cały jej sztab pracuje obecnie nad Radą Koordynacyjną. Ma ona zająć się transferem władzy i wypracowaniem odpowiednich mechanizmów i strategii, które by pomogły opanować kryzys polityczny. Absolutnie bym nie chciała, żeby Białoruś w przyszłości wybrała kierunek prorosyjski. Trzeba jednak przyznać, że Rosja jest ważnym partnerem politycznym, dlatego rezygnacja z tej relacji byłaby skrajne ryzykowna. Dobrze by było podtrzymywać kontakt z Rosją, zamiast od niej zależeć.

Jakie są nastroje, czy ludzie wierzą w to, że przełom może nastąpić?
Sytuacja jest dynamiczna, dosłownie każdego dnia dzieje się coś nowego. Nastrój Białorusinów przypomina sinusoidę emocjonalną. Od podniesionego ducha i „reżim na pewno upadnie!” aż do spadku i „to jest koniec, jesteśmy bezsilni”. Jest to dosyć normalne moim zdaniem. Osobiście zauważam u siebie spadek sił i to również jest okej, przecież ciągłe czytanie wiadomości i chodzenie na protesty przez 17 dni bez przerwy jest męczące. Dałam sobie chwilę przerwy dziś. Nie oznacza to, że mierzę się z porażką, absolutnie. Po prostu chcę na moment odetchnąć…

Czy wiesz jak to wygląda w innych miastach, czy ludzie się boją, czy chcą zmian? Czy boicie się Rosji?
Nawet w mniejszych miastach i na wsiach ludzie pragną zmian. Wychodzą na ulice, wywieszają biało-czerwono-białą flagę na swoich domach, wspierają się nawzajem. Nie boimy się Rosji, mimo, że straszono nas interwencją wojsk rosyjskich. Sporo wskazuje na to, że tego po prostu nie będzie.

Jak wyglądało życie w reżimie Łukaszenki z twojej perspektywy? W końcu Łukaszenka rządzi przez 26 lat, czyli całe Twoje 20- letnie życie, ale bywałaś za granicą, więc miałaś porównanie; Łukaszenka starał się jak najbardziej wynarodowić Białoruś – przez co, jak sama mi kiedyś mówiłaś, białoruski język zanika. Dlaczego Łukaszenka podjął takie działania?
Reżim opiera się na strachu, agresji, propagandzie i pieniądzach. Gdy ogłoszono wyniki wyborów, przyznam szczerze, że płakałam. Nawet mi trochę głupio o tym mówić. Zrozumiałam, że w swoim państwie nic nie znaczę, że mój głos jest tu niczego nie wart. Że prawo tu tak naprawdę nie chroni obywateli, tylko pomaga osobnej grupie ludzi realizować swoje wstrętne plany. Pokojowe protesty są tłumione w niewiarygodnie brutalny sposób, władza dopuszcza się  mordowania i torturowania Białorusinów. Na razie wiadomo o trzech ofiarach śmiertelnych, mnóstwo rannych i pobitych, wielu zaginionych… Prawdziwe ludobójstwo w centrum Europy. Jestem zmęczona ciągłym upokorzeniem i poczuciem lepkiego wstydu…
Jest mi też smutno, że tak piękny język, jakim jest białoruski, zanika. Łukaszenka najwidoczniej nie posługuje się nim z prostej przyczyny – nie lubi go, ani kultury białoruskiej. Uważam, że rosyjski był nam w dużej mierze sztucznie narzucony, aby nas jeszcze bardziej wciągnąć w strefę rosyjskich wpływów.

Czy porównywałaś sytuację na Białorusi do sytuacji w innych krajach, które miałaś okazję odwiedzić?  

Owszem, raz świadomie, raz nieświadomie próbowałam dokonać jakieś analizy. Białoruś na tle innych państw wydawała mi się skrępowana, szara. Ludzie mniej się uśmiechali, zwyczaj small talku był odbierany dziwnie, brakowało swobody, w tym swobody słowa i ekspresji. Zauważałam przejawy homofobii oraz ksenofobii, ale jest to problem ogólny krajów słowiańskich (znam państwa, gdzie jest z tym o wiele gorzej). To wszystko można porównać do sytuacji, kiedy chcesz oddychać całą piersią, ale nie możesz, mimo że się starasz. Proszę jednak nie myśleć, iż mój kraj to terra incognita, gdzie mieszkamy „pod kamieniem” i totalnie jesteśmy odcięci od świata. Tak nie jest. Dużo się w ostatnich latach zmieniło. Białorusini tak naprawdę są bardzo życzliwi i pomocni, rzetelni i wyedukowani. Sama Białoruś ma godny pozazdroszczenia potencjał. Po prostu trafiliśmy w złe ręce…

Czy kraj z reżimu autorytarnego może płynnie przejść do demokracji ? Czy uważasz, że Białoruś jest przygotowana do tego, zarówno od strony gospodarczej jak i politycznej?
Gospodarka i ekonomia państwa znajdują się w tragicznym stanie. Białoruś tkwi po uszy w długach. Lista zadań do naprawy jest nieskończenie długa i droga do gospodarczej stabilności będzie ciężka i rozciągnięta w czasie. Płynne przejście do demokracji jest pojęciem względnym. Teraz dużo zależy od tego, jak się będzie zachowywał obecny rząd. Biorąc jednak pod uwagę ten fakt, iż większość Białorusinów chce mieszkać w demokratycznym państwie europejskim, myślę, że tak. Jesteśmy wykształceni, spokojni, pomocni, mamy wysoką kulturę osobistą. Rzecz jasna są w społeczeństwie wyjątki, ale takich ludzi jest niewielu. Większość to po prostu porządni, dobrzy ludzie…

Co powinno zostać zrobione w pierwszej kolejności i jakie według Ciebie powinny być kolejne kroki?

Muszą być przeprowadzone nowe, przejrzyste i wolne wybory; uwolnieni wszyscy więźniowie polityczni i osoby brutalnie zatrzymane podczas protestów; osoby, które przyczyniły się do przemocy, falsyfikacji itd. muszą ponieść za swoje czyny odpowiedzialność karną. Musimy także w trybie natychmiastowym ratować gospodarkę i wreszcie zmienić symbolikę narodową na prawdziwą i bliską nam historycznie (biało-czerwono-biała flaga, herb Pogoń itd.).

Wiki Leaks szacuje majątek Łukaszenki na 9 mln dolarów, a jego zarobki wynoszą, po przeliczeniu, 180 tysięcy zł rocznie, sam Łukaszenka podaje informacje, że jego pensja to ok. 8 tysięcy zł… Czy ludzie wiedzą jak bardzo jest bogatym człowiekiem?
Oczywiście. Świadczy o tym, chociażby ilość jego rezydencji i nieruchomości.

Czy uważasz działania innych państw za wystarczające? Polska stara się pomóc Białorusi i z jej inicjatywy odbył się nadzwyczajny szczyt Rady Europejskiej. Co jeszcze świat powinien zrobić w tej sprawie?
Z jednej strony wsparcie innych państw i społeczności politycznej całego świata jest dla nas, zwykłych Białorusinów, promykiem nadziei; z drugiej zaś strony wiemy już, że słowa dezaprobaty Unii Europejskiej białoruskiego rządu nie przestraszą. Uważam, że muszą być podjęte poważne działania i zastosowane pewne sankcje. Nagłośnianie tej sprawy także jest istotne. Świat musi zwrócić uwagę na nas i naszą historię i musi nas usłyszeć!

Rada Europejska potępiła przebieg wyborów i stwierdziła, że powinny zostać powtórzone. Polska złożyła wniosek w sprawie zaangażowania ponadnarodowych organów takich jak OBWE aby wesprzeć proces demokratyzacji Białorusi. Państwa europejskie zapowiedziały sankcje indywidualne w stosunku do osób odpowiedzialnych za sfałszowanie wyborów i brutalne tłumienie pokojowych protestów oraz powiedziały, że nie można dopuścić do zewnętrznych interwencji. Premier Mateusz Morawiecki poprosił na posiedzeniu RE o dopisanie punktu zakładającego wsparcie dla niezależnych mediów i organizacji pozarządowych, które przyczyniają się do demokratyzacji kraju. Ponadto Prezes Rady Ministrów obiecał uproszczenie procedur dla osób, które pragną teraz przyjechać do Polski z Białorusi. Szefowa Komisji Europejskiej Ursula Von der Leyen oświadczyła, że Białoruś otrzyma od UE 2mln euro na pomoc dla represjonowanych, 1 mln euro na wsparcie organizacji pozarządowych i 50 mln euro na walkę z koronawirusem. Czy uważasz założenia szczytu za satysfakcjonujące?

Każde działanie podjęte w tym kierunku jest istotne. Im więcej wsparcia od światowego community dostaniemy, tym lepiej i  nie  chodzi tu nawet o środki materialne. Miejmy tylko nadzieję, że to wszystko zadziała na naszą korzyść, bo w obecnej chwili nie wiadomo, jaki to będzie miało efekt. Łukaszenka i jego aparat mogą zrealizować absurdalne pomysły, utrudniające życie zwykłych obywateli. Nie będzie słuchał nikogo poza sobą.


Czy bierzesz pod uwagę opuszczenie Białorusi i wyjazd do Polski w razie niepowodzenia tych wszystkich działań?
Nie wykluczam takiej opcji, jako że wyjechałam do Polski prawie dwa lata temu i spędzam tam sporo czasu, mam znajomych i krewnych oraz studiuję, to wizja związania z Polską swojej przyszłości zawodowej i prywatnej jest bardzo, bardzo możliwa. Lecz chcę podkreślić, że nade wszystko pragnę widzieć Białoruś wolnym państwem, nawet jeśli nie będę mieszkać w nim na stałe. To moja ukochana Ojczyzna na zawsze, więc chciałabym móc żyć w niej i ją rozwijać…

Dziękuję ci bardzo, że zechciałaś się tym podzielić i mam ogromną nadzieję, że Białorusini uwolnią się od reżimu Łukaszenki, bo Białoruś to Europa, a wasz naród ma takie samo prawo do demokracji, niezależności i samostanowienia, jak pozostałe narody.  Bardzo doceniam to, że mimo dużego niebezpieczeństwa zgodziłaś się ze mną porozmawiać.

Ja również Ci dziękuję.  Nie mogę  pozwolić, aby sytuacja mojego kraju nie odbiła się głośnym echem nie tylko w Polsce, ale w całej Unii Europejskiej, proszę o wspieranie Białorusinów w walce o wolność i demokrację! Te słowa skierowane są do wszystkich, ale szczególnie do naszych rówieśników i do pokolenia millenialsów, ponieważ to właśnie młodzi ludzie są motorem przemian na Białorusi, a razem mamy moc tworzenia społeczeństwa obywatelskiego. Każda pomoc jest ważna – zarówno finansowa jak i mówienie głośno o tym co się dzieje i wyrażanie solidarności z walczącymi… Kocham Białoruś. Kocham swój kraj, nie kocham zaś państwa. Szczerze uważam, że czas najwyższy zacząć nowe demokratyczne życie. Na pytanie „skąd jesteś?” chcę dumnie odpowiadać: „z Białorusi”. Chcę wracać do miejsca, gdzie mieszkają ludzie wolni, dumni ze swoich korzeni i narodowości. Nie chcę się już bać. Zdawałoby się, że mówię tu o tak banalnych rzeczach, ale mi tego naprawdę brakuje. Marzy mi się obudzić w kraju, któremu się wreszcie uda zrzucić z siebie dwudziestosześcioletnie kajdany.

Rozmawiała Antonina Gutowska, studentka II roku Dziennikarstwa UW

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s