Wróżbita wieszczy z moczu

Na najnowszy film Agnieszki Holland przyszło widzom trochę poczekać. Pandemia pokrzyżowała planowaną datę premiery, a pokaz na Berlinale był ostatnim bez restrykcji sanitarnych. Czy warto było odliczać dni do pierwszego pokazu? 

Można śmiało stwierdzić, że w “Szarlatanie” znajdziemy echo poprzednich filmów Holland, a  szczególnie “Obywatela Jonesa” i “Pokotu”. Tytułowy szarlatan jest inspirowany autentyczną postacią zielarza Jana Mikoláška, który leczył znane osobistości w Czechosłowacji i nie tylko. Podobno przez jego uzdrowicielskie ręce przewinęło się pięć milionów pacjentów. Tę awangardową postać wyciągnął z odmętów historii Czech Marek Epstein, który wysłał Agnieszce Holland scenariusz.   

Nie jest to najlepszy film Holland jaki zobaczycie. Jednak warto go obejrzeć żeby poznać niesamowitą historię czeskiego uzdrowiciela. Wyjątkowe receptury i tajemnicza aura zielarstwa to coś niespotykanego we współczesnym kinie. W jednej scenie Jan radzi kobiecie, która nie może zajść w ciążę, żeby smarować penisa męża tymiankiem. Współistnienie człowieka z przyrodą jest pięknym przekazem bijącym z tego filmu.  

Już w pierwszych scenach widzimy charakterystyczne kolory kadru, które są najbliżej natury i dodają mistycznej atmosfery płynących z ziół, kwiatów i lasu. Następnie, w kontraście, widzimy różne odcienie złota i żółci – to próbki moczu badanych przez uzdrowiciela. Wróżbita wieszczy z przezroczystych ampułek zawierający płyn. Wiek i płeć pacjenta to jedyne informacje, których potrzebuje, resztę jest w stanie wyczytać z cieczy.  

Źródła obrazów: Gutek Film

Główny bohater jest niejednoznaczny. W czechosłowackich realiach wielokrotnie narażał się na niebezpieczeństwo lecząc ludzi z różnych środowisk politycznych. Komunistyczny ustrój wytykał mu bogacenie się na klasie robotniczej i wykorzystywanie swoich zielarskich zdolności do życia ponad stan. Przed wymiarem sprawiedliwości długo broniło go wstawiennictwo znanych urzędników politycznych. Po wojnie leczył między innymi Antonína Zápotocký’ego, premiera i prezydenta Czechosłowacji. Wcześniej pomagał także wysoko postawionym oficerom niemieckich władz. Jednak po śmierci Prezydenta nawet na niego znalazły się sfabrykowane dowody, które pozwoliły na wytoczenie procesu. Przeprowadzano liczne testy, które miały podważyć jego zdolności. Jednak za każdym razem, po przebadaniu próbek moczu, udawało mu się postawić słuszną diagnozę.  

Na ekranie śledzimy całą życiową drogę bohatera – od skromnego pomocnika ogrodnika do słynnego zielarza. Dzięki bliskim kardom, zbliżeniom na twarz aktora, widz może poczuć bliski, niemal intymny kontakt z Janem. Napięcie w całej historii budują skrzypce, które sygnalizują przejścia do retrospekcji i powrotu do wspomnień. Pierwszą pacjentką szarlatana jest jego siostra – Johanna, którą za pomocą ziół wyleczył z gangreny i uratował przed amputacją nogi. Jego dar pozwalał mu przewidzieć, którego dnia ktoś umrze Potem swoje umiejętności rozwijał u staruszki Muhlberovej.  

Ten bohater ma wspaniały talent, jest bardzo silny. Kreuje swój obraz na kogoś kto ma moc, władzę i autorytet. Jednocześnie nie jest w stanie się pogodzić ze swoją prawdziwą naturą. W tym wypadku seksualną. – mówiła o skomplikowanym charakterze bohatera Agnieszka Holland. Jan jest bezsilny wobec śmiertelnej choroby i z tą bezsilnością nie jest w stanie się pogodzić.  

Najbardziej fascynującym wątkiem “Szarlatana” jest romans Jana z asystentem Franciszkiem. Między bohaterami panuje niesamowite napięcie, balansują między tym, co jest na granicy przyzwoitości. Pamiętajmy, że w tamtych czasach homoseksualizm był zakazany. Agnieszka Holland nie boi się pokazać miłości i seksu między mężczyznami z dużą różnicą wieku. Pokazuje to w bardzo sensualny sposób sielankową miłość dwóch chłopców, która, targana konfliktami, w końcu rozkwita, ewoluuje i przeradza się dojrzałą relację. Fabuła nie ma wielu zwrotów akcji, ale widz może dokładnie przyjrzeć się relacji głównych bohaterów. 

Na spotkaniu z widzami w Kinie Kultura, w Warszawie, reżyserka opowiadała o tym, jak film zmieniał się na przestrzeni czasu i jak na przestrzeni czasu i ostatnich wydarzeń w Polsce zyskiwał nowe konteksty: – Mam nadzieję, że film dojrzewał. Ta pandemia w ciekawy sposób przewartościowała pewne rzeczy. To, co mnie boli, jako twórcę, to skłonność do jednoznaczności i ocen i podziałów. Dochodzimy do tego, że ten, który nam się nie podoba, powinien zniknąć. 

Film jest inspirowany prawdziwymi wydarzeniami, ale nie jest wiernym odzwierciedleniem historii. O Mikolášku nie znajdziemy wiele materiałów źródłowych i archiwalnych. Pod koniec życia napisał autobiografię, w której skrupulatnie opisał swoje metody leczenia i w niej przedstawia się w bardzo pozytywnym świetle. Film w jak najbliższym stopniu oddaje metody pracy uzdrowiciela, a reszta jest wytworem wyobraźni. 

Puenta opowieści nie jest skomplikowana i odnosi się do odwiecznego dylematu wyboru między dobrem a złem. Nawet pomagając osobom po wszystkich stronach sporu, nadejdzie czas, kiedy będzie trzeba dokonać wyboru.  

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s