Jednorożce po dwóch stronach Odry

Startup to modne słowo, które atakuje nas w nagłówkach artykułów ze wszystkich stron. Niemal każda firma chce być uznawana za przełomową. Jednak wbrew pozorom droga do osiągnięcia sukcesu innowacyjnego biznesu nie jest łatwa ani w Polsce, ani w Niemczech. 

pixabay.com

Publikacja powstała dzięki wsparciu i współpracy z FUNDACJĄ WSPÓŁPRACY POLSKO – NIEMIECKIEJ.

Podczas pandemii europejskie gospodarki stanęły na chwilę w miejscu. W końcu mogliśmy zatrzymać się, żeby przeanalizować zmiany, jakie zaszły w ostatnich latach na rynku w zakresie innowacyjności i przedsiębiorczości.  

Po sukcesie amerykańskich inkubatorów technologicznych, trend zakładania startupów przeniósł się do Europy. Zainteresowanie tym zagadnieniem zaczęło wzrastać po sukcesie serwisów i stron internetowych w 2000 roku – tzw. Dotcomów. Wraz z rozwojem branży technologicznej zaczęło przybywać młodych wizjonerów, którzy swoje ryzykowne pomysły chcieli przekuć w biznes. Taki stan rzeczy trwa do dzisiaj.  

Istnieje wiele ścieżek prowadzących do sukcesu rangi niemieckiego Flixbusa – znanej linii autokarowej, czy polskiego Brand24 – firmy monitorującej marki w internecie. Mimo różnic w historii każdego startupu, większość z nich powstaje w podobny sposób. Od momentu pojawienia się pomysłu, do wdrożenia dopracowanego projektu mija średnio parę miesięcy. Po doprecyzowaniu pomysłu konieczne jest uzyskanie środków na jego wdrożenie. Jednym z kluczowych czynników, który stoi na drodze do zdobycia inwestora jest dobra prezentacja produktu i wizji firmy. Pitch deck to właśnie forma przedstawienia swojego startupu na rynku, może mieć postać krótkiej prezentacji lub spotu, która zawiera skrócony opis planu biznesowego oraz niezbędne informacje o firmie. 

Na końcu biznesowej drogi niektórych startupów jest uzyskanie miana “unicorna”. Firma jednorożec to termin stworzony przez znawczynię rynku venture capital – Aileen Lee, określa on startup wyceniany na co najmniej miliard dolarów amerykańskich. Jednak zanim to nastąpi założyciele firmy muszą przejść wiele sukcesów i porażek, które zmienią ich projekt i wyciągną najlepsze elementy z wyjściowego pomysłu. 

Zanim zaczniemy porównywać ze sobą czynniki wpływające na rozwój startupów w Polsce i w Niemczech, musimy najpierw zdefiniować pojęcie startupu.  Wiele definicji startupu opisuje główne cechy charakterystyczne jakie posiada większość tego typu firm. Słownik Języka Polskiego opisuje to hasło w następujący sposób: w ekonomii: młoda firma, zwykle z niepewnym pomysłem na biznes. 

Fundamentalne podstawy tego pojęcia sformułował przedsiębiorca Steve Blank.  Definiuje on startup jako organizację stworzoną w celu poszukiwania powtarzalnego i skalowalnego modelu biznesowego. Obecnie pojęcie startupu rozumiemy coraz szerzej. Teraz startup to przede wszystkim faza rozwoju firmy, która działa w warunkach niepewności  – odpowiada na pytanie o definicje Karolina Piotrowska ze Startup Academy.  

Z kolei, na stornie internetowej Polskiego Funduszu Rozwoju, znajdziemy taką definicję: Startup to nowo utworzone przedsiębiorstwo lub tymczasowa organizacja poszukująca modelu biznesowego, który zapewniłby jej zyskowny rozwój. 

pixabay.com

Zjednoczeni w różnorodności 

Scena startupowa w każdym kraju jest nieco inna. Na przykład w Finlandii moda na startupy została zapoczątkowana przez studentów. W 2009 grupa znajomych z uczelni założyła Aalto Entrepreneurship Society, które było pierwszym tak dużym ryzykownym przedsiębiorstwem i zapoczątkowało fascynacje startupami na uniwersytetach.  Obecnie prawie każda renomowana uczelnia posiada swój własny inkubator przedsiębiorczości. Do rozwoju współpracy między studentami służą też działania studenckich samorządów oraz wymiany studentów poprzez takie programy jak Erasmus. 

Ale nie tylko w Finlandii uniwersytety są jednym z kluczowych czynników, które pobudzają stratupy do działania. To na uczelniach wyższych zawierane są znajomości między przyszłymi profesjonalistami w branży. Środowisko akademickie skupia wokół siebie utalentowanych i kreatywnych młodych ludzi oraz doświadczonych pracowników, którzy mogą ich pokierować na przedsiębiorcze tory rozwoju.  

Nie trzeba być doświadczonym przedsiębiorcą, żeby zacząć testować swój pomysł na biznes. Osoby z doświadczeniem zawodowym mają wręcz trochę trudniej. Ciężej im rzucić karierę, dlatego dla nich będą polecane takie startupy robione po godzinach. Studenci mogą sobie pozwolić na to, żeby po zajęciach sprawdzać i testować swoje pomysły i nie mają tak wiele do stracenia  – mówi Karolina Piotrowska ze Startup Academy. 

Zarówno w Polsce, jak i w Niemczech startupy są inicjatorem zmian w gospodarce i wzmacniają konkurencję w poszczególnych sektorach handlu i usług. Rozwój innowacyjnych rozwiązań budzi zainteresowanie w obydwu krajach.  

Przykładem współpracy polsko-niemieckiej w ramach rynku startupów jest Inuru. To młoda firma z siedzibą Berlinie założona przez Polaków – Marcina Ratajczaka i Patryka Barkowskiego. Inuru zajmuje się tworzeniem nowoczesnych opakowań produktów, które komunikują się z otoczeniem poprzez podświetlenie lub inne interaktywne funkcje. W startup zainwestował polski fundusz Aria. Wcześniej pomysłodawcy korzystali ze wsparcia Uniwersytetu Humboldta w Berlinie, na którym udało im się zdobyć grant i przeprowadzić pierwsze testy.  

Filip Wawrzyniak, założyciel firmy BerlinGreen, który zaczynał od startupu, mówił w wywiadzie dla portalu WDR: – Innowacje w Niemczech to złożony temat. Niemcy są bardzo konserwatywnym społeczeństwem jeśli chodzi o nowinki. W Berlinie może mniej, ale na przykład w Hamburgu mentalnościowo jakby ludzie zatrzymali się w latach 70. Tutaj ludzie są bardzo skąpi. Mój przyjaciel mówił, że Niemiec całe życie robi zakupy w Aldi, żeby potem kupić Porsche. Tutaj produkt musi być estetyczny, musi być naturalny i kojarzony ze zrównoważonym rozwojem. Z piętnastu startupów z Politechniki tutaj zostały trzy. 

Mimo to European Startup Monitor jasno wskazuje na to, że właśnie Niemcy są najbardziej przyjaznym krajem dla startupów. Polska znajduje się dopiero na jedenastym miejscu w rankingu. Jest wiele czynników, które wpływają na taki stan rzeczy. Jednym z nich jest zainteresowanie rodzimych inwestorów wspieraniem innowacyjnych pomysłów. Zazwyczaj są to osoby ze stabilną sytuacją finansową, które mogą sobie pozwolić na zainwestowanie w ryzykowany biznes z niepewną stopą zwrotu. Znaczenie mają także regulacje prawne, które ułatwiają, a nie utrudniają przedsiębiorcom życie.  

pixabay.com

Centrum startupów – tzw. Hubem, w Polsce jest Warszawa, następne w rankingach są Wrocław, Kraków, Poznań i Trójmiasto. Właśnie w Warszawie mieści się jeden z sześciu na świecie inkubatorów sponsorowanych przez Google’a. Program oferuje udział w warsztatach dla początkujących menadżerów projektów statupowych oraz doradztwo w zakresie finansowania i wdrażania innowacji.  

W Kalifornii znajduje się Sillicon Valley, zaś w niemieckiej Saksoni – Sillicon Saxony. Największy niemiecki ekosystem innowacji mieści się jednak w Berlinie. W stolicy Niemiec udziela się też największych dofinansowań dla startupów w kraju. Zarówno w Polsce, jak i w Niemczech powstają również lokalne centra przedsiębiorczości i parki technologiczne, które są kreatywną bazą dla wizjonerów.  

Huby powstają wokół uczelni wyższych z dobrym środowiskiem do rozwoju i blisko bazy technicznej i surowcowej. Takie warunki sprzyjają innowacyjności i kreatywności młodych ludzi. Poza tym, jeśli przyjrzymy się laureatom TechCrunch – jednej z najbardziej prestiżowych gali innowacji technologicznych na świecie, to okaże się, że średni wiek założycieli najlepszych startupów wynosi 31 lat.

Podstawy przedsiębiorczości i Wirtschaftkunde 

Przedsiębiorczą postawę i definicję pieniądza wynosimy z domu lub ze szkoły. Kieszonkowe od rodziców od najmłodszych lat uczy nas o wartości pieniądza i prawie popytu i podaży. Edukacja startupowa w Polsce i w Niemczech skoncentrowana jest głównie na szkołach średnich i uczelniach wyższych. Na podstawach przedsiębiorczości i Wirtschaftkunde możemy poznać mechanizmy funkcjonowania gospodarki i niezbędne pojęcia ekonomiczne.  

W 2015 roku polscy politycy dostrzegli potencjał, który drzemie w startupach. Plan Morawieckiego zakładał rozwój nowych, innowacyjnych przedsiębiorstw. Polska miała inwestować w rozwój cyberbezpieczeństwa i elektromobilności. Niestety tylko niewielka część została zrealizowana. Elektormobilność, która miała być wdrażana w ekspresowym tempie tak naprawdę przełożyła się jedynie zakup elektrycznych autobusów w niektórych miastach. Mateusz Morawiecki obiecywał budowę miliona aut elektrycznych do 2025 roku. Tymczasem dopiero w tym roku pojawił się pierwszy prototyp. Budowę przyjaznego otoczenia dla firm po części udało się wdrożyć. Ministerstwo Rozwoju zajęło się wprowadzaniem pakietu ustaw – tzw. Konstytucji Biznesu, która w zamyśle miała przyczynić się do redukcji chaosu prawnego, z którym dotychczas mierzyli się przedsiębiorcy. Jednak cel również nie został w pełni osiągnięty.

Z kolei projekt rozpoczęty przez Andrzeja Dudę „Startupy w Pałacu” pozwolił wielu startupom zdobyć wymarzone finansowanie i możliwość uczestniczenia w zagranicznych misjach gospodarczych Prezydenta RP. 

Pieniądze szczęścia nie dają? 

Jeśli już zdobyliśmy się na odwagę i mamy chęci zrealizować swój pomysł na biznes, to możemy próbować uzyskać finansowanie. Dla nieposiadających własnego kapitału istnieje wiele możliwości zdobycia funduszy.  

Studenckie projekty zazwyczaj na początku nie posiadają pieniędzy na szybkie sprawdzanie i wdrażanie nowoczesnego rozwiązania. Z kolei pomysły z branży technologicznej wymagają dużych sum, aby rozpocząć tworzenie prototypu produktu lub usługi.  

Eksperci Inkubatora Uniwersytetu Warszawkiego, którzy promują przedsiębiorczość na uczelni, na pytania o finansowanie odpowiedzieli: –Większość studenckich pomysłów nie potrzebuje dofinansowania na starcie. Walidacja pomysłu, stworzenie modelu biznesowego, potem prototyp i MVP – te główne punkty startowe zazwyczaj da się zrobić minimalnym kosztem, bez korzystania z finansowania z zewnątrz. Jeśli jednak zaistnieje potrzeba zdobycia finansowania, to dróg jest wiele. Istnieje słynne 3F: family, friends & fools, czyli metoda pozyskania pierwszego wsparcia finansowego od rodziny i znajomych. 

W XXI wieku coraz większą popularność zdobywa crowdfunding, który polega na zbieraniu określonej sumy przez portale internetowe. Osoby wspierające taki projekt otrzymują później bonusy od startupu.  

Istnieją także fundusze venture capital, czyli inaczej inwestycje kapitałowe dokonywane przez przedsiębiorców na rynku poza giełdą. Inwestorzy indywidualni z dużym kapitałem, nazywani „aniołami biznesu”, decydują się wspomagać startupy. Ich działanie polega na wprowadzeniu kapitału do przedsiębiorstwa poprzez wykupienie udziałów. Należy jednak pamiętać, że liczba funduszy venture capital i aniołów biznesu jest mocno ograniczona, a chętnych startupów jest sporo. W samej Warszawie działają 53 fundusze venture capital. Można także skorzystać z kredytów bankowych oraz dotacji unijnych. Trudno jest  podać konkretną liczbę zarejestrowanych startupów w stolicy Polski. Według szacunkowych danych Fundacji Startup Poland, organizacji skupiającej środowisko startupowe w Polsce, liczba polskich startupów mieści się w przedziale 4300–4700 firm, z których 60% to podmioty wyłącznie z branży IT/ICT. W Warszawie ulokowanych jest 29% wszystkich startupów w Polsce.    

pixabay.com

Wśród instytucji, które udzielają początkującym przedsiębiorcom kredytów i pożyczek są: BGK, Krajowe Stowarzyszenie Wspierania Przedsiębiorczości, a także Krajowy Punkt Kontaktowy ds. Instrumentów Finansowych Programów Unii Europejskiej – wylicza Rzeczniczka Biura Prasowego Miasta St. Warszawa o dostępnych formach wsparcia finansowego dla młodych przedsiębiorców. Ponadto, mieszkańcy Warszawy mogą skorzystać z programu akceleracyjnego – Warsaw Booster, który oferuje bezpłatną opiekę mentorską.  

Nasi zachodni sąsiedzi wspierają startupy podczas kryzysu gospodarczego spowodowanego pandemią koronawirusa. Niemiecki rząd przeznaczył dwa miliardy euro na pomoc dla rodzimych innowacyjnych młodych firm.  Minister finansów Olaf Scholz zapewnił, że takie rozwiązanie pozwoli utrzymać wiele tysięcy miejsc pracy i pomoże startupom przetrwać kryzys. Ta pomoc pozwoli na kontynuowanie rund finansowania. To ważne, ponieważ Niemcy potrzebują innowacyjnych umysłów – dodał minister.  

Mateusz Morawiecki dwa lata temu na European Start-Up Days w Katowicach ubolewał nad tym, że Polacy zbyt późno dostrzegli potencjał startupów. Podkreślił, że z takich przedsięwzięć mogą rozwijać się duże firmy o międzynarodowym zasięgu.  

pixabay.com

Kłody pod nogi  

Amerykański sen o startupach nie spełnia się tak łatwo. 60 proc. polskich startupów nie ma obecnie żadnego zagranicznego klienta, a aż 11 proc. przedsiębiorców, których firmy przynoszą półroczne przychody na poziomie od 10 do 50 tys. złotych, jest bardzo zadowolonych z osiąganych wyników finansowych. Oznacza to, że założyciele startupów nie dążą do osiągania wysokich zysków. Takie wnioski płyną z raportu Fundacji Startup Poland pt. „The Polish Tech Scene. 5 years”. 

Tomasz Misiak o rynku startupów podczas pandemii na ECC Startup Days mówił tak: –Wielu młodych , ale też doświadczonych ludzi, którzy przychodzą do nas ze swoimi marzeniami na temat budowania kolejnego unicorna, bardzo często zapomina, że żeby osiągnąć taki cel trzeba poświęcić dziesiątki, a nawet setki milionów złotych. 

Sam pomysł może nie wystarczyć do zbudowania biznesu, który osiągnie sukces. Równie ważne są zaangażowanie zespołu i dostosowanie produktu do potrzeb rynku. Dlatego wiele startupowych projektów ulega zmianom na przestrzeni weryfikacji i tworzenia prototypu.  

Największa przeszkoda, z którą spotykają się startupy to odrzucenie wymarzonego produktu. Często okazuje się, że produkt nie jest dostosowany do rzeczywistych potrzeb odbiorców – taka bariera blokuje wielu – mówi Karolina Piotrowska ze Startup Academy. Dodaje też, że w początkowej fazie rozwoju firmy kluczowe są upór i determinacja założycieli, które przezwyciężą porażki i modyfikacje początkowego pomysłu.  

pixabay..com

Oni mają swoją receptę na sukces  

Istnieje wiele prężnie działających studenckich startupów, które osiągnęły sukces i dzięki zdobyciu inwestora mogą realizować swój wymarzony projekt. Jednym z nich jest ICEYE, firma z branży kosmicznej, założona pięć lat temu przez Rafała Modrzewskiego – studenta z Katowic. Jak przyznaje założyciel, nie powstałaby, gdyby nie Erasmus. Rafał pierwszy prototyp realizował w ramach pracy na uczelni, a swojego wspólnika biznesowego poznał podczas wyjazdu na wymianę studencką do Finlandii. To właśnie tam założył swój startup.  

Udanym pomysłem jest również aplikacja założona przez dwójkę niemieckich studentów – Matthiasa Natho i Juliana Glaab w 2017 roku. AIPARK GmbH pomaga odnaleźć wolne miejsce parkingowe w czasie rzeczywistym. System jest oparty na sztucznej inteligencji i analizuje dane z ponad 6 milionów smartfonów oraz ponad 1000 interfejsów miast i operatorów parkingów. Aktualnie aplikacja posiada około miliona aktywnych użytkowników. Ponadto, w 2019 roku została ogłoszona cyfrowym startupem roku przez Federalne Ministerstwo Gospodarki i Energii.  

Inspirujących przykładów młodych przedsiębiorców nie brakuje. Może czas pandemii jest dobrym momentem na zastanowienie się nad naszymi pomysłami, które kiedyś przyszły nam do głowy. Korzystając z pomocy specjalistów i wsparcia finansowego można wdrożyć rozwiązanie, które ułatwi życie wielu ludzi. Tym bardziej, że jako studenci nie mamy jeszcze wielu zobowiązań i możemy eksperymentować i zdobywać doświadczenie właśnie poprzez działanie w startupach.  

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s