Heroizm czy martyrologia na deskach polskiego państwa?

Pro-choice i pro-life. Dwa skrajne poglądy, dwie dziewczyny i jeden uniwersytet.

Ustawa stanowiąca o zaostrzeniu aborcji w Polsce doprowadziła do kolejnego wybuchu sprzeciwu i poróżnienia dwóch środowisk pro-life i pro-choice. W swoim oświadczeniu z 27.10.2020 r.  Rektor Uniwersytetu Warszawskiego zaznaczył, że ,,Uniwersytet Warszawski jest miejscem wymiany poglądów ponad podziałami (…)”. Dlatego też powstał wywiad, który przybliży Wam różny punkt widzenia studentek UW na temat aborcji. Pamiętajmy, że każdy ma prawo do wyrażania własnego zdania, nie musimy się z nim całkowicie zgadzać, ale powinniśmy je uszanować.

Strajk Kobiet w Warszawie/ Fot. Martyna Sciesińska

Monika Sacharuk: Jaki jest Twój pogląd na temat aborcji w Polsce?

Adrianna, studentka UW: Uważam, że każda kobieta powinna mieć możliwość podjęcia decyzji o aborcji na życzenie. W dobrze ugruntowanym, świadomym społeczeństwie, jakim jest Polska, aborcja nie jest – wbrew często spotykanej retoryce – traktowana jako zamiennik antykoncepcji. Na aborcję decydują się kobiety, które obawiają się, że ze względu na swoją sytuację materialną nie będą w stanie zapewnić dziecku dobrobytu oraz te które zawiodła antykoncepcja, i które na danym etapie życia (bądź nigdy) nie są gotowe zostać matkami. 

Maria, studentka UW: Aborcja nie jest ok. Nie jest zabiegiem usunięcia wyrostka, lecz usunięciem żywej istoty, która już egzystuje, rozwija się w organizmie kobiety. Dla mnie to oczywiste, gdyż uważam, że każde życie jest wartością i nawet jeśli wydaje się, że nie ma ono sensu, może wnieść wiele miłości do świata, na którym się pojawia. Jednak zdaję sobie sprawę, że zdarzają się trudne sytuacje związane z przyjściem dziecka na świat, oraz że nie każdy ma pogląd taki jak ja, dlatego jestem świadoma, dlaczego ten temat wzbudza w Polsce tyle kontrowersji. Wydaje mi się, że niestety mało prawdopodobne jest zadowolenie wszystkich w tej kwestii.

Monika Sacharuk: Uważasz że tzw. kompromis aborcyjny nie powinien być zmieniany?

Adrianna: Jak już wspominałam, popieram aborcję na życzenie, a więc moim zdaniem ,,kompromis’’ powinien ulec liberalizacji. Dotychczas obowiązujące prawo aborcyjne było jednym z najbardziej restrykcyjnych w Europie. Dodatkowe zaostrzenie, które ustanowiło, że przesłanka, z powodu której przeprowadzane jest ok. 98% legalnych aborcji w Polsce jest niekonstytucyjna – oddala nas od zachodniej Europy, a przybliża do Białorusi i Węgier.

Maria: Pomimo, że jestem za życiem, zawsze miałam wątpliwości, co do zasadności zmieniania tego kompromisu. Mimo wszystko uważam, że prawnie nie powinno było się zmieniać tego stanu rzeczy, gdyż w Polsce mamy tak wiele różnych, niekiedy skrajnych opinii na temat aborcji, że przesunięcie tej umowy czy to w prawo, czy w lewo, poskutkowałoby sprzeciwem i niszczącą wojną polsko-polską. To już się dzieje i póki co wynika z tego więcej złego, niż dobrego. 

Monika Sacharuk: Czy to że jesteś osobą wierzącą ukształtowało Twój pogląd na temat aborcji?  

Maria: Nie ukrywam, że zapewne tak jest, jednak staram się patrzeć na to również z innych perspektyw- słuchać argumentów innych. Myślę, że nie tylko wiara kształtuje moje spojrzenie, ale też logika. Jeżeli traktujemy płód jak nienarodzonego człowieka, logiczne jest, że powinien on dostać szansę na przyjście na świat i na godne życie. Przemawiają do mnie historie ludzi, którym rodzicom proponowano aborcję, a jednak oni odmówili i dali swoim dzieciom szansę na życie i rozwój. Osoby te mogą wnieść wiele wartości nie tylko do życia swoich rodzin, ale także do dorobku ludzkości. Uważam, że miarą rozwoju cywilizacji jest danie szansy na życie i zapewnienie godnych do niego warunków, a nie jej odbieranie.

Monika Sacharuk: Dlaczego zdecydowałaś się wziąć udział w strajku kobiet i w jaki sposób – zdalnie czy aktywnie w protestach na ulicy?

Adrianna: Strajk to forma komunikowania sprzeciwu. W strajku biorę udział zdalnie, gdyż martwią i niepokoją mnie doniesienia o brutalności niektórych funkcjonariuszy policji w Warszawie i atakach ze strony przeciwników protestu. Boję się też o zdrowie swoje i najbliższych, ponieważ na protestach ciężko o zachowanie odpowiedniego dystansu społecznego. Tym niemniej wszystkich uczestników ulicznych protestów darzę podziwem. Dziękuję, że jesteście donośnym głosem wszystkich protestujących. Bez Was łatwiej byłoby zignorować rządowi sprzeciw społeczny.

Monika Sacharuk: Wiesz może, czy pro-liferzy planują jakiś kontrprotest?

Maria: Szczerze mówiąc, nie słyszałam o zorganizowanych protestach, czy akcjach ulicznych. Jedyny ,,kontrprotest’’ o którym słyszałam, to tzw. ,,różaniec do granic nieba’’ – coroczna akcja organizowana przez środowiska katolickie. W tym roku organizatorzy zachęcają chrześcijan do modlitwy nie tylko za nienarodzone dzieci, ale także o poszanowanie życia oraz pokój w trudnej sytuacji, jaka zaistniała w Polsce.  

Monika Sacharuk: Uważasz, że Kościół Katolicki powinien angażować się w sprawy polityczno-społeczne państwa i wypowiadać się publicznie na temat aborcji?

Maria: Pozwolę sobie rozgraniczyć te dwa pytania. Kościół zdecydowanie nie powinien agitować na rzecz partii politycznych czy nakazywać wiernym na kogo mają głosować, ponieważ każdy ma swoje poglądy i sumienie. Natomiast wypowiadanie się księży na temat aborcji uważam za całkowicie naturalne. Kościół jest od tego, aby mówić co jest dobre, a co złe, a wierni, którzy chcą naprawdę kierować się wiarą, będą się do tego stosować. 

Adrianna: Sądzę, że każda jednostka oraz zbiorowość ma prawo wyrażać swoje poglądy. Angażowanie się jakiejkolwiek religii w sprawy państwa nie jest jednak dobrym pomysłem. Polska jest państwem świeckim, jak każdy inny demokratyczny kraj. Żadna religia, niezależnie od tego czy wyznaje ją 10% czy 90% społeczeństwa, nie powinna być argumentem ani stroną w dyskursie politycznym.

Monika Sacharuk: Czym według Ciebie jest wolna wola?

Adrianna: Wolna wola to swoboda wyboru. Myślę, że w dyskursie dotyczącym aborcji to właśnie ,,wybór” jest kluczowym słowem – słyszymy je wszędzie. Zwolennicy dostępu do aborcji embriopatologicznej dowodzą, że każdy powinien mieć prawo wyboru (,,Wybór, nie nakaz”). Przeciwnicy kontrargumentują, że w takim razie powinno się mieć wybór w sprawie zabicia każdego człowieka. Dla mnie istotne w tym sporze jest to, czy pojmujemy płód jako istotę żywą, lecz jeszcze nie człowieka czy jako człowieka. Niestety nie da się na tym polu pogodzić pro-liferów i pro-choicerów. Myślę jednak, że nikt lub bardzo wąskie grono osób otwarcie potępia wolną wolę.

Maria: To rozróżnienie dobra od zła i decyzja, co wybierzemy.

Monika Sacharuk: Powszechnie wydaje się, że zwolennicy pro-life nie chcą zaakceptować faktu, że każda kobieta ma prawo wyboru, czy chce urodzić dziecko czy nie. Są skrajne przypadki, kiedy prawo na to pozwalało, szczególnie przed ustawą zaostrzającą aborcję. Możliwe jest to, że pro-liferzy w takiej sytuacji zawsze wyjdą korzystnie, ponieważ oni sami nigdy nie zdecydują się na usunięcie swojej ciąży, gdyż są za możliwością dania życia chociażby na chwilę, więc temat aborcji poniekąd nie powinien ich tak oburzać, bo ich w tym wypadku nie dotyczy. Ale dlaczego zatem kobieta o innych poglądach nie może podjąć tej decyzji – o swojej ciąży, o swoim dziecku sama lub z partnerem? 

Maria: Patrzę na to z innej perspektywy. Prawo wyboru, o którym tak wiele się mówi i krzyczy na ulicach, jest w rzeczywistości wyborem pomiędzy życiem dziecka, a jego zabiciem. Myślę, że określenie definicji dziecka jest tym, o co rozbija się cała dyskusja na temat aborcji. Niektórzy uważają, że płód to nie jest żywy człowiek, inni przeciwnie. Często to jest moment, w którym tzw. zwolennicy pro-life i pro-choice napotykają mur, ponieważ patrzą na sprawę aborcji z zupełnie innych perspektyw. W skrajnych, dramatycznych przypadkach, jakie określała dotychczasowa ustawa, nie potrafiłabym zmusić kobiety do podejmowania heroicznej decyzji, bo zapewne takową  byłaby ta o urodzeniu dziecka. Jednak każdy powinien brać również odpowiedzialność za swoje czyny i zdać sobie sprawę, że nienarodzone dziecko to nie tyle część ciała kobiety, co mały człowiek, którego jeszcze nie widać, ale jednak ma pierwiastek życia i z każdym dniem się rozwija.

Monika Sacharuk: To będzie trudne pytanie, bo za pewne jeszcze nie myślisz o macierzyństwie i bardzo trudno jest wyobrazić sobie przebieg ciąży. Mimo to, masz już konkretny pogląd na temat aborcji. Czy są zatem szanse, że zdecydowałabyś się na urodzenie dziecka z zespołem Downa lub z wadami letalnymi jak np. bezczaszkowie?

Maria: Myślę, że tak. Mając świadomość, że to moje dziecko, nie potrafiłabym odebrać mu życia, nawet jeśli miałoby za chwilę umrzeć. Z mojej perspektywy uważam, że lepiej żeby umarło w otoczeniu kochającej rodziny, niż zostało zabite przed narodzeniem. Natomiast choroby, takie jak zespół Downa, to przypadłości, z którymi można żyć. Nie mogę powiedzieć, że nie są to ciężkie choroby, i że nie wymagają ogromnej ilości czasu i trudu ze strony opiekunów. Jednak wierzę, że takie dziecko również wniosłoby mnóstwo miłości do mojego życia i chciałabym dać mu szansę, aby jak najlepiej się rozwinęło.

Adrianna: Nie, nie zdecydowałabym się. Mało tego, jeśli w prawie nic się nie zmieni, nie zdecyduję się na urodzenie dziecka, mimo iż zawsze tego chciałam, a na adopcję. Każdy powinien mieć wybór w tym zakresie, a jednak myślę, że urodzenie dziecka śmiertelnie chorego tylko przedłuży jego cierpienie. Płód nie jest rozwiniętym człowiekiem, przez długi czas nie ma ukształtowanego systemu nerwowego, nie ma też zdolności umysłowych pozwalających zrozumieć, że umiera. Po co skazywać go na ból umierania? Dziecka z zespołem Downa nie urodziłabym, ponieważ pomimo wielu uśmiechniętych twarzyczek spoglądających na nas z reklam przeróżnych fundacji, a także organizacji pro-life, wiem że nie zawsze jest on tak ,,przyjazny”. To zespół wielu wad, bardzo poważnych i nie każdy człowiek z zespołem Downa jest zdolny do w miarę samodzielnego życia. Słuchałam matek mówiących o tym, że modlą się, aby ich dzieci zmarły przed nimi, bo te dzieci sobie nie poradzą. To mi wystarczy.

Monika Sacharuk: Co czujesz, kiedy w XXI wieku w państwie europejskim, musisz głośno manifestować o swoją przyszłość, o prawo do ciała, o godność człowieka?

Adrianna: Po poznaniu decyzji Trybunału dwa dni spędziłam w płaczu i rozpaczy. Potem pojawiło się rozgoryczenie, a tuż po nim – gniew. Gniew na władzę, która nie respektuje zdania obywateli. Jak zdecydować się na macierzyństwo w kraju, w którym życie poczęte staje się wartością większą od życia narodzonego? Protestujących nazywa się mordercami, oskarża się ich o brak elementarnej edukacji. Zdecydowana większość Polaków domaga się przestrzegania praw kobiet do własnych ciał. To niezwykle pokrzepiające. Wolności brakowało już wcześniej. Podczas gdy wazektomia jest legalna, podwiązanie jajników nie jest opcją dostępną dla kobiet, które nie chcą zostać matkami. Niesprawiedliwość w tej kwestii funkcjonuje od lat i nie da się jej uzasadnić obroną życia, które w tym przypadku nie zostałoby jeszcze nawet poczęte. 

Monika Sacharuk: Czy popierasz działania Ordo Iuris i Kai Godek? Jeśli tak, to  dlaczego?

Maria: Nie uważam Kai Godek za uosobienie zła, jak przedstawia ją część mediów i społeczeństwa. Zapewne to co robi, wynika z silnej wiary w jej idee. Jednak uważam, że rozwiązywanie tej kwestii na drodze prawnej, jak wprowadzenie zakazu aborcji, nie przyniesie zmian, jakich oczekują obrońcy życia. Wynika to z tego, że po pierwsze rozbieżność poglądowa w tej kwestii jest tak duża, że zmiana tzw. “kompromisu” wywoła walki, a być może i skutek odwrotny do zamierzonego. Drugi powód jest taki, że prawne zakazy mogą spotkać się z niezrozumieniem kobiet w trudnej sytuacji, które mogą poczuć się do czegoś zmuszane. Takiej kobiecie należy przede wszystkim dać jak najlepsze warunki, żeby mogła podjąć dobrą decyzję. Zapewnić pomoc materialną, psychologiczną, wysokiej jakości opiekę medyczną, wsparcie moralne. Bez tego zakazy będą odbierane jako zamach na wolność, zdrowie czy życie.   

Monika Sacharuk: Kobiety strajkowały w całej Polsce, wiele miejsc zostało sparaliżowanych, ale siła protestu nadal odbija się echem. Jaki więc wpływ mogą mieć obecne strajki na przyszłość społeczeństwa? 

Adrianna: Mam nadzieję, że strajki kobiet spowodowane zaostrzeniem kompromisu aborcyjnego nie tylko odniosą sukces, ale również utorują drogę dyskusjom o złagodzeniu dotychczasowego prawa aborcyjnego i legalizacji podwiązania jajników jako metody antykoncepcji. Wolność i godność człowieka to wartości niezbywalne i nie są sprzeczne z żadną demokratyczną konstytucją.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s