Słowo o filmie „The Social Dilemma”

Grafika: Sandra Staros

„Nie ma wielkich rzeczy, które nie rzucają klątwy na ludzi” 

„Gdy rozejrzymy się wokół siebie, wydaje nam się, że świat zaczyna wariować. Zastanawiamy się, czy to jest normalne? Czy rzucono na nas jakieś zaklęcie?”

Przesłanie, które płynie z dokumentu „Dylemat społeczny” jest jasne: media społecznościowe nas kształtują. Kształtują nasze poglądy, emocje, a nawet relacje. Wpływają bezpośrednio na wybory, nastrój i samoocenę. Wpływają w końcu na czyny, postępowania i wartości, które wyznajemy. Kształtują to, kim się stajemy i w co wierzymy. Przesada? No bo niby jak Internet ma mnie zmienić, skoro tylko oglądam zdjęcia znajomych, szukam przepisów na szybki obiad i od czasu do czasu obejrzę filmik z kotami? A jednak. Eksperci ds. technologii, byli pracownicy największych firm IT na świecie, postanowili wyznać: „Algorytmy kontrolują nas bardziej niż my je.”

„Skoro nie płacisz za produkt, to sam jesteś produktem” 

Zanim w filmie „The Social Dilemma” zobaczymy wpływ mediów społecznościowych na realne życie, poznajemy najpierw ich podstawowe przeznaczenie. Jednym słowem – dowiadujemy się, że to my, użytkownicy, jesteśmy produktem. Tej kwestii i ja chciałabym poświęcić chwilę. 

Sprzedają naszą prywatność i życie osobiste

Przede wszystkim należy wyjaśnić, na czym polega owe „sprzedawanie użytkowników”. 
W transakcji, która przebiega między największymi firmami z Doliny Krzemowej a inwestorami chodzi o sprzedanie pewności, że reklama odniesie sukces. Do tego potrzeba ogromnej ilości danych. Nie jest więc tajemnicą, że nasze telefony wiedzą o nas dosłownie wszystko. Każde nasze działanie jest dokładnie monitorowane i zapisywane. To, na jakim obrazie zatrzymaliśmy wzrok i jak długo. Aplikacje wiedzą także, kiedy użytkownicy są samotni, kiedy mają depresję, kiedy oglądają zdjęcia byłych partnerów. 

„Wszystkie te informacje, które im tak chętnie podajemy są wprowadzane do systemów, które nie są kontrolowane przez ludzi i które coraz lepiej przewidują, co zrobimy i kim jesteśmy.” 

W filmie pada dość mroczne porównanie użytkowników aplikacji do voodoo. To ponoć zarys nas samych znajduje się po drugiej stronie. Na podstawie polubień, obejrzanych zdjęć i filmów, voodoo staje się coraz wierniejszą wersją każdego z nas. Właśnie dlatego kiedy rozmawiamy z kimś na temat kawy, dostajemy chwilę później reklamy kawiarni. Na podstawie historii wyszukiwania, zapisu GPS, galerii zdjęć i wielu innych, algorytm tworzy coraz trafniej spersonalizowane powiadomienia, poleca nam profile, które mogą się nam spodobać, a także podrzuca posty, które być może „umknęły naszej uwadze”. 

Wiedzą o ciąży szybciej niż ty

Czytałam niedawno o przypadku ojca, który o tym, że jego nastoletnia córka jest w ciąży dowiedział się przez sponsorowane reklamy. Okazało się, że Target – sklep, w którym rodzina regularnie robiła zakupy – odkrył zależność. Kobiety, które spodziewają się dzieci, częściej kupują pewne typy produktów, jak np. bezzapachowe kremy czy suplementy diety. Kiedy system dostrzegł, że licealistka od pewnego czasu wpisuje się w ten schemat, szybko zaliczył ją do grona kobiet ciężarnych. Po pewnym czasie ojciec licealistki otrzymał wraz z pocztą promocyjną gazetkę sklepu, która reklamowała artykuły dla kobiet w ciąży. Dopiero po złożeniu przez niego skargi o zachęcanie jego córki do stania się matką, dowiedział się, że dziewczyna faktycznie jest w ciąży. 

Po kilku takich incydentach sklep zmienił strategię. Do trafnie dobranych promocji dorzucali także artykuły, których na podstawie statystyk, dany klient nigdy by nie kupił, np. do artykułów dziecięcych dołączali bony na kosiarkę. Wszystko po to, aby stworzyć wrażenie, że promocje wcale nie są spersonalizowane, a ludzie nie są aż tak śledzeni. Finalnie spowodowało to wzrost klientów, ponieważ kupujący czuli, że Target nie przekracza ich granic prywatności. 

„Wystarczająco zaawansowana technologia nie różni się od magii” 

No dobrze, ale skoro wiemy już, jak bardzo śledzeni jesteśmy i jak wiele tracimy sprzedając swoją prywatność, dlaczego nie potrafimy przestać korzystać z mediów społecznościowych? Wydawać by się mogło, że sami dokonujemy tego wyboru. „Gdy usunę Facebooka, zniknę”, pomyśli niejeden i podejmuje pozornie tylko świadomą decyzję, żeby pozostać w wirtualnej społeczności. Niestety jest gorzej. Aplikacje działają przede wszystkim na naszą podświadomość. 

„Odświeżasz, a nowe informacje pojawiają się na samej górze. W psychologii mówimy na to ‘wzmocnienie pozytywne’. Świadome korzystanie z aplikacji to za mało. Chcę sięgnąć do twojego mózgu i zaimplementować w nim nieświadomy nawyk, żeby bardziej cię zaprogramować.” 

Z filmu dowiadujemy się, że pracownicy firm IT uczestniczą w warsztatach z technologii perswazji, która polega na zaprojektowaniu aplikacji tak, żeby zmieniała zachowania użytkowników. Wniosek z tego prosty – w świecie social mediów to nie my decydujemy o sobie. Jesteśmy marionetkami w rękach kilkudziesięciu specjalistów. 

„Tylko dlatego, że designer w Google`u zdecydował, że powiadomienia na ekranie, który oglądasz rano, będą działały w konkretny sposób, dwa miliardy ludzi nieświadomie myśli według tych schematów.” 

Pytanie brzmi: jak temu zapobiegać? Czy jest jakiś sposób na „wylogowanie się do życia”, czy jako widzowie dokumentu mamy zadowolić się jedynie wiedzą, że jesteśmy sterowani przez technologię? A może jednak możemy się „odinstalować”, tylko wymaga to silnej woli i samozaparcia? Te pytania kierują naszą uwagę na inny ponury aspekt mediów społecznościowych. 

„Tylko dwie branże nazywają swoich klientów użytkownikami: narkotyki 
i oprogramowanie” 

Gwałtowny wzrost depresji, samookaleczania i samobójstw wśród nastolatków zbiega się z pierwszym pokoleniem, które miało dostęp do mediów społecznościowych w smartfonie na etapie gimnazjum. Badania pokazały, że młodzi ludzie, którzy byli mniej popularni w Internecie, częściej potrzebowali pomocy specjalistycznej. 

To paradoks, bo pierwotnym przeznaczeniem kciuków w górę, serduszek i lajków, było stworzenie społeczności, która w jakiś sposób się wspiera, okazuje sobie zainteresowanie i szacunek. Dzisiaj lajki są przyczyną negatywnych emocji – od mało szkodliwych, po te śmiertelne. Ludzie łączą facebookowe reakcje z prawdą i wartością, a tak naprawdę jest to „fałszywa i krucha popularność.” Co gorsza, uzależniamy się od niej. Gdy tylko reakcje na naszą aktywność w internecie nie są zgodne z oczekiwaniami, desperacko chcemy odzyskać popularność. To nakręca błędne koło. Czy naprawdę ewoluowaliśmy po to, żeby co pięć minut dostawać potwierdzenia akceptacji? – stawia pytanie jeden z ekspertów i dodaje: Nie tego mieliśmy doświadczać.

„Stworzyliśmy świat, w którym relacje online są najważniejsze. Szczególnie dla młodego pokolenia, ale w tym świecie, kiedy ludzie wchodzą ze sobą w relacje, jest to finansowane przez podstępną trzecią osobę, która płaci za manipulowanie tymi osobami.” 

Dowiadujemy się wprost, że media społecznościowe to narkotyk. Technologia wykorzystuje biologiczne potrzeby człowieka i zaspokaja je, jednocześnie silnie uzależniając. Człowiek jako istota społeczna pragnie kontaktu z innymi ludźmi. Instagram, Facebook, Twitter, TikTok i inne social media dają nam ten kontakt. Jak tłumaczy dr. Anna Lembke, to powoduje uwolnienie dopaminy w układzie nagrody. Mówiąc prościej – chcemy tego więcej.

Aplikacje nas śledzą, silnie uzależniają i doprowadzają do pogorszenia stanu psychicznego – czy może być gorzej? Może, a nawet jest.  Jak dowiadujemy się w filmie, od lat 60. XX. w. moc obliczeniowa wzrosła prawie bilion razy. Dla porównania – nasze mózgi nie ewoluowały od tego czasu w ogóle. Co więcej, zagadką dla samych twórców jest proces pracy „sztucznej inteligencji”. Okazuje się, że procesory same uczą się w jaki sposób osiągać cele, które wyznaczają im ludzie, reklamodawcy. Co to dla nas oznacza? W moim odczuciu pokazuje tylko jeszcze dosadniej jak bezsilni jesteśmy wobec technologii, jeśli czegoś się nie zmieni, jeżeli ten proces nie zostanie zatrzymany. 

 „Demokracja stoi w obliczu kryzysu zaufania”

Na koniec zostawiłam kwestię chyba najpoważniejszą i dość żywą w przestrzeni publicznej.  Ostatnie pół godziny filmu poświęcone jest rzeczywistości i temu do czego prowadzi używanie Facebooka, jako narzędzia do kontrolowania społeczeństwa.

„Jeśli technologia wywołuje masowy chaos, oburzenie, nieuprzejmość, brak zaufania do drugiej osoby, więcej hakowania wyborów, więcej populizmu (…) to jest to już nie tylko technologia, a społeczeństwo. To społeczeństwo nie może się wyleczyć i pogrąża się w chaosie.”

To dzieje się na naszych oczach. Podziały i nienawiść. Brak przestrzeni na refleksję i przemyślenia istoty problemu. Energia, która nie prowadzi do pojednania, tylko do jeszcze większej wzajemnej niechęci. Nie chodzi o to, na kogo chcesz głosować, tłumaczą pracownicy firm IT, chodzi o zasianie chaosu i podzielenie społeczeństwa. Chodzi o stworzenie dwóch stron, które już się nie słyszą. Już nie chcą się słyszeć, bo już sobie nie ufają. 

„Działamy na podstawie innych faktów. Gdy dzieje się to na dużą skalę, nie jesteśmy w stanie przyjmować i przyswajać informacji, które są sprzeczne z wizją świata, który stworzyliśmy. To znaczy, że nie jesteśmy obiektywni i konstruktywni.” 

W tle wypowiedzi ekspertów widzimy archiwalne materiały telewizyjne z protestów i zgromadzeń choćby z Kalifornii (2017 r.). Twórcy znanych nam aplikacji śmiało wymieniają najbardziej rozwinięte kraje, tj. Niemcy, Hiszpanię, Francję, Brazylię, w których dochodzi do podziału społeczeństwa, buntów, przejawów nienawiści i agresji. Co łączy te państwa? Facebook – słyszymy w odpowiedzi.

Dalej, pada odważna diagnoza problemu: globalny atak na demokrację. Na celowniku mają być kraje, w których są demokratyczne wybory. Narzędziami do kształtowania naszych poglądów, wpływania na czyny i decyzje są fake newsy i dezinformacja. Jeżeli ktoś chce zmanipulować wybory, weźmie z Facebooka tysiąc osób, które są podatne na teorie spiskowe i przedstawi im więcej teorii spiskowych. To wyrazisty przykład, ale można subtelniej, np. znaleźć osoby z potencjałem do zmiany poglądów. Potem zasypywać je reklamami, które w ostateczności zmienią ich głos. Warto dodać, że te same sugestie, byłyby nieskuteczne dla bardziej zdecydowanych wyborców, co jeszcze dosadniej pokazuje, jak wiele informacji o nas gromadzą aplikacje, których używamy. 

Należy mimo wszystko pamiętać, że – jak powiedział Tristan Harris, były etyk designu Google, a także współzałożyciel „Center for humane technology” – technologia nie jest egzystencjalnym zagrożeniem, tylko to, że wytwarza w ludziach ich najgorsze cechy. A to zło w społeczeństwie jest już ich egzystencjalnym zagrożeniem. 

„Każda osoba ma swoją własną rzeczywistość ze swoimi faktami”

Jak zatrzymać nienawiść i narastającą agresję? Czy możemy coś zrobić? Nie jako fachowcy od technologii, ale jako ludzie? Jako społeczeństwo? Na brak dialogu jest proste lekarstwo – dialog. Pewien rosyjski badacz i literaturoznawca – Michaił Bachtin – uważał, że żyje w świecie „cudzych słów”, a całe jego życie polega na orientowaniu się wokół nich, rozumieniu ich i na tej podstawie tworzeniu własnej tożsamości. Ale jak my – użytkownicy mediów społecznościowych – mamy wchodzić w dialog z cudzymi poglądami, skoro żyjemy w bańce spersonalizowanych postów? Sugerowanych grup? 

„Z czasem zaczynasz fałszywie odczuwać, że wszyscy się z tobą zgadzają, bo dzielicie podobne treści. Gdy jesteś w tym stanie, okazuje się, że łatwo tobą manipulować.” 

Do momentu obejrzenia przeze mnie „The Social Dilemma” często oceniałam innych. Zastanawiałam się, jak mogli dać się tak zmanipulować mediom? Po seansie, odkryłam nowe hobby. Kwestionuję większość informacji, które docierają do mnie w ciągu dnia. Nawet te – szczególnie te! – z którymi się zgadzam, które wpisują się w mój światopogląd. Próbuję się „odinstalować”, nie poprzez niekorzystanie z Instagrama, ale przez ciągłe poddawanie czegoś w wątpliwość. Szczerze polecam „Dylemat społeczny” – poszerza perspektywę i otwiera oczy.

 #ODINSTALUL_SIĘ

Wszystkie cytaty pochodzą z filmu Netflixa „The Social Dilemma” (2020)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s