Mycie zielonych jabłek, czyli jak kupując kolejnego smartfona wspieramy greenwashing

Co roku na świecie wzrasta liczba zakupionych smartfonów. Firmy kuszą nas atrakcyjną ceną i dbałością o jakość produktu. Apple chwali się troską o środowisko i ekologię, ale brak ładowarki i słuchawek dołączonej do najnowszego iPhone’a nie uratuje planety.  

Grafika: Jan Bodzioch

Doskonała jakość obrazu, nowy obiektyw, bateria, która wytrzyma parę dni – takimi obietnicami zachęcają nas producenci nowinek technologicznych. Rzadko kiedy wspominają o tym, w jakich warunkach tworzone są ich flagowe urządzenia. Ogromne fabryki w Malezji, Indiach, Wietnamie, czy Tajlandii, wyzyskiwanie pracowników i techników to nieodzowny element przemysłu high-tech. 

Apple, tak jak inne, firmy bierze udział w tzw. spisku producentów żarówek. Sprzęt elektroniczny jest produkowany w ten sposób, aby w momencie zakończenia gwarancji klient był zmuszony kupić nowy model. W ubiegłym roku, według najnowszego raportu GESP (Global E-waste Statistics Partnership), wyprodukowano 53,6 miliona ton elektrośmieci – między innymi przez krótką żywotność urządzeń.  

Grafika: Jan Bodzioch

Nadszedł ten czas w roku kiedy na rynku pojawia się nowy iPhone. Tym razem firma Apple postawiła na podkreślenie ekologicznych aspektów wypuszczanych produktów i zarządzania przedsiębiorstwem. Na uroczystej wirtualnej premierze nowej linii urządzeń, marka z logiem nadgryzionego jabłka pokazywała panele słoneczne i ekologiczne biura, które miały przekonywać o utrzymaniu standardów ekologicznych. Wyznaczamy branży nowe standardy ograniczania wpływu na zmiany klimatyczne, stosowania ekologicznych materiałów i ochrony cennych zasobów Ziemi – pisze o sobie firma. Ogłoszono, że do 2030 roku gigant technologiczny chce osiągnąć neutralność klimatyczną.  

Do iPhone’ a 12 nie dołączono ładowarki ani słuchawek EarPods. Wszystko to przez wzgląd na ekologię. Podczas ostatniej konferencji Apple poinformowało, że około 700 milionów słuchawek zalega u dotychczasowych użytkowników. Wiceprezes ds. środowiska uzasadniła, że usunięcie tych elementów zmniejszy wielkość pudełka i ograniczy wykorzystanie materiałów i zmniejszy emisję dwutlenku węgla. Firma uzasadnia, że użytkownikom wystarczy kabel z USB-C, który pasuje do ładowarek innych firm. Jednak to wytłumaczenie jest “ekościemą”, ponieważ jeśli będziemy chcieli sprzedać nasz stary telefon to będziemy musieli oddać również ładowarkę. Mimo tych braków w stosunku do poprzedniego modelu, cena nie zmniejszyła się nawet o złotówkę. Ostatecznie Apple zmusza nas do kupienia nowej “kostki” do kabla, która nie jest włączona w cenę nowego iPhone’a.  

Amerykańska firma chwali się, że przez mniejsze opakowania na palecie wysyłkowej zmieści się o 70 procent więcej telefonów. Za decyzją o zwiększeniu liczby transportowanych urządzeń stoją też względy ekonomiczne. Apple zarzucano utrudnianie użytkownikom samodzielnych napraw telefonów. iPhone jako jeden z pierwszych miał zamknięty tył, który uniemożliwiał wyjęcie baterii. Firma jako jedna z nielicznych oferuje recykling swoich produktów. Technicy urządzeń IOS mówią, że takie rozwiązanie ma swoje dobre i złe strony. Niczego nieświadomy użytkownik nie wie, że niektóre części pochodzą z odzysku. Wszystkie produkty wypuszczone w ubiegłym roku zostały stworzone z materiałów z recyklingu.  

Autorka zdjęć: Evstafyeva Ulyana

Co więcej, Apple od lat wspiera organizacje pozarządowe, przedsiębiorstwa i państwa w przechodzeniu na czystą ekologiczną energię. Firma w ciągu 11 lat opracowała również technologię, która ma zmniejszyć energochłonność urządzeń.  

Niektórzy określają politykę wdrażaną przez Apple jako greenwashing. Termin ten odnosi się do wybielania redukcji strat przedsiębiorstw przez pro-ekologiczną politykę. Pojęcie zostało pierwszy raz użyte przez Jay’a Westervelda w 1986 roku. Amerykański ekolog opisał ekościemę hotelu, który zdecydował się na apelowanie do gości o redukcję używanych ręczników. Firma argumentowała, że w ten sposób przyczyniamy się do redukcji wody zużywanej do prania i wspieramy planetę. W istocie hotel chciał ograniczyć wydatki spowodowane praniem dodatkowych ręczników.  

Firma Steve’a Jobsa i Steve’a Wozniaka nie jest jedyną, która postawiła sobie śmiałe plany osiągnięcia neutralności klimatycznej w najbliższym czasie. Google twierdzi, że przez ostatnie 12 lat nie przyczyniła się do wzrostu emisji dwutlenku węgla. Ich analiza nie obejmuje jednak fabryk, w których produkują, a zawiera jedynie dane dotyczące budynków, których firma jest właścicielem.  

Autorka zdjęć: Evstafyeva Ulyana

Technologiczny greenwashing jest praktyką stosowaną od dawna. Kiedy telewizory z płaskim ekranem zaczęły zastępować te lampowe, które zawierały kilka funtów ołowiu zastosowano sprytny chwyt marketingowy. Nowe modele były sprzedawane jako bezołowiowe, ale producenci nie wspominali, że zastąpili ołów równie toksyczną rtęcią.  

Przedsiębiorstwa, które stosują w swojej polityce zasadę transparentności nie zawsze ujawniają wszystkie informacje. Jednym sposobem na uchronienie się przed staniem się ofiarą greenwashingu jest sprawdzanie praktyk i sposobów produkcji firm, z których usług korzystamy. Sama świadomość tego, jak działa zatajanie nie ekologicznych działań przez firmy czyni nas bardziej odpowiedzialnymi konsumentami.  

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s