Słowo o bezpłatnych stażach. Czy warto?

Grafika: Sandra Staros, fot.: Martyna Sciesińska

Jak wycenić swoją pracę? Czy staż bezpłatny w ogóle się opłaca? I przede wszystkim – jak nie dać się wykorzystywać? 

Per aspera ad astra 


Na początek słowo o bezpłatnym stażu. Czy warto? Wiele młodych ludzi zadaje sobie to pytanie. Część szuka odpowiedzi w praktyce, druga część woli najpierw dowiedzieć się w teorii, jakim technikom manipulacji można paść w trakcie pracy „za darmo”. I słusznie. Młodzi ludzie często kierują się pasją i nie doceniają swojej pracy, albo zwyczajnie nie potrafią jej wycenić. Wówczas bezpłatny staż staje się wyzyskiem.

Osobiście o tym czego należy unikać podczas bezpłatnego stażu, dowiedziałam się dopiero na studiach, podczas warsztatów z negocjacji, debat i dyskusji. Na podstawie tej wiedzy, postaram się przytoczyć najczęstsze techniki manipulacji, stosowane przez pracodawców.

Czego więc należy unikać i na jakie zachowanie trzeba być wyczulonym, gdy zdecydujemy się na taką formę pracy?

Team 

Prześledźmy cały proces od początku. Kandydat przychodzi na rozmowę rekrutacyjną i poznaje świetny, pełen energii zespół. Zachwyca się, bo właśnie tak wyobrażał sobie swój pierwszy zawodowy team! Nieco od niego starsi, ale wciąż młodzi ludzie, którzy zanim przejdą do ustalenia zakresu obowiązków, proponują przyszłemu pracownikowi przejście na „ty”, kawę na koszt firmy i przyjaźń do końca życia. Po tylu serdecznościach świeży stażysta nie ma serca dopytywać, kiedy dostanie pierwszą wypłatę – w końcu jest tu bardziej z powołania niż dla pieniędzy.

Błąd

To podstawowy błąd. Jeśli chcemy uniknąć nieprzyjemności, niepotrzebnych konfliktów i rozczarowań należy od razu ustalić ze swoim przełożonym, jak długi będzie okres bez wynagrodzenia. Nie powinniśmy zgadzać się pod wpływem miłej atmosfery na pracę bez jasno określonych warunków. Jeśli młody stażysta pozostawi tę decyzję swojemu przełożonemu, może nie doczekać się korzyści. Przepraszam, mój błąd! Będzie mógł zadowolić się darmową wodą w biurze. 

Technika dowartościowania

Wyobraźmy sobie teraz następującą sytuację – zaznaczam, że jest ona zupełnie hipotetyczna, wcale nie spotkałam się z nią w prawdziwym życiu i wcale nie zniechęciłam się po niej do bezpłatnego stażu. Po trzech miesiącach ciężkiej pracy za darmo, stażysta staje się coraz bardziej zmęczony, zaczyna brakować mu motywacji i właściwie to już sam nie wie po co tak się poświęca dla firmy. W rezultacie zaczyna wykonywać swoją pracę rutynowo, bez początkowego polotu. Postanawia w końcu poruszyć kwestię finansową. Zamiast uczciwej rozmowy, spotyka się jednak z „techniką dowartościowania”, choć zapewne nie zdaje sobie z tego do końca sprawy. Oto, na czym ona polega. 

„Zacznę od tego, że wiem o co ci chodzi – nie musisz się trudzić!” –  ciepłym tonem zacznie Najbliższy Przyjaciel Pracodawca – „Przede wszystkim, doskonale rozumiem, że chciałbyś dostawać od nas jakieś wynagrodzenie.” Aha, czyli prawdopodobnie zna słowo „wyzysk”, a mimo to nadal próbuje robić dobrą minę do złej gry! Ale już dobrze, emocje na bok, słuchajmy dalej:

„Musisz jednak wiedzieć, że ciągle nad tym pracujemy i niebawem będziemy chcieli docenić cię także finansowo. A do tego momentu chcielibyśmy, żebyś dostrzegł inne, myślę, że równie ważne korzyści z bycia tutaj.” Bycia-tutaj – nasz stażysta powtarza w myśli i uśmiecha się głupawo, no bo jak inaczej. „Pracujemy z wieloma ważnymi osobami, których masz szansę poznawać tu osobiście, wyrabiać kontakty. Nasza firma współpracuje z prestiżowymi organizacjami. Cieszy się także zainteresowaniem wielu innych marek, które naprawdę ostro rywalizują o współpracę z nami. Nasz innowacyjny projekt X został nominowany do nagrody Y.” – na pewno dostali za to jakieś dofinansowanie, myśli stażysta, ale gryzie się w język i cierpliwie słucha. „Jutro będę o tym mówić w radiu, więc zapraszam cię serdecznie do wysłuchania. Nie masz pojęcia jak się cieszę, że możemy nauczyć cię tak wielu rzeczy! Wyjdziesz od nas bogaty w nowe doświadczenia…” – szkoda, że po prostu nie bogaty – „…i nową wiedzę. Będziesz do przodu o tyle biznesowych kwestii względem twoich kolegów, którzy być może nie mają takiej dobrej pracy.”  

Podsumowując – technika dowartościowania w tym przypadku polega na podkreślaniu sukcesów firmy, które rzeczywiście są, ale mają się nijak do wynagrodzenia stażysty. Młoda osoba zaczyna się zastanawiać, czy rzeczywiście trochę nie przesadza z tą pensją. Przecież ostatecznie – spuentujmy to jakoś ładnie – może każdego dnia chłonąć atmosferę elitarności firmy. Czyż nie jest to wystarczająca zapłata?

Ograniczone pełnomocnictwo

Co dalej? Tylko gorzej. Z każdym tygodniem, zakres obowiązków zwiększa się, motywacja maleje, a numer konta stażysty nadal nie jest w zakresie zainteresowań pracodawców. Czas na kolejną, tym razem bardziej konkretną rozmowę z pracodawcą. 

Sfrustrowany student, tonący zarówno w podręcznikach, jak i w papierach firmy przygotowuje więc rzeczowe argumenty: przemęczenie pracą, praca po godzinach, zaniedbywanie studiów na rzecz pracy w firmie. I tak dalej. Może mieć pewność, że pada ofiarą techniki „ograniczonego pełnomocnictwa”, jeśli w odpowiedzi usłyszy:

„Wiesz jak bardzo doceniam twoją pomoc. Bez ciebie byłoby mi dużo ciężej. Gdyby to zależało ode mnie – miałbyś wypłatę gwarantowaną. Niestety, za wypłaty i umowy odpowiada jedynie Bartosz.” – Bartosz jest kimś, kogo stażysta niezbyt dobrze zna, ale zawsze wydawało mu się, że zajmuje stanowisko równe jego pracodawcy. – Słuchaj, popracuj z nami jeszcze trochę i nie ma mowy, żebyś w najbliższym czasie nie dostał od nas propozycji umowy. Musisz też wiedzieć, że ja pracowałem tutaj ponad rok charytatywnie, zanim Bartosz zaczął mi cokolwiek płacić. A ty, ile z nami jesteś? Trzy miesiące? No właśnie, daj nam – to znaczy Bartoszowi – jeszcze trochę czasu.” 

„Ograniczone pełnomocnictwo” polega więc na przedstawieniu takich faktów, których w żaden sposób nie da się zweryfikować. Żaden stażysta nigdy nie dowie się kto w rzeczywistości podejmuje decyzje o zatrudnieniu nowych pracowników i zarządzaniu pieniędzmi. Postawiony pod ścianą musi jednak pogodzić się z wiadomością, że w dalszym ciągu nie ma możliwości otrzymania wynagrodzenia.

Nagroda w raju

Tym samym, płynnie przechodzimy do poznania kolejnej techniki manipulacji, czyli „nagrody w raju”. W momencie, gdy motywacja młodego stażysty zupełnie znika, Jego Przyjaciel Pracodawca i Nieznajomy Skarbnik Bartosz wykorzystują to jako argument. Przypominają mu, że na początku dużo bardziej mu zależało, miał „tyle pomysłów”, a teraz oni przestali to czuć. Co za smutek. 

„Jeśli chcesz być częścią naszej firmy na dobre, musisz zacząć się bardziej angażować. Pojedyncze dni tygodnia i praca zdalna nie wystarczą. Zrobimy tak – zajmij się projektem X, Y, Z, każdy z nich ma termin do końca kolejnych tygodni przez najbliższe miesiące, a w ‚międzyczasie’ zobaczymy. Jeśli się sprawdzisz i wykażesz takie zaangażowanie jak na początku, to na pewno zrobimy spotkanie dotycząc bezpośrednio spisania z tobą umowy.” 

„Nagroda w raju”, jak już sama nazwa wskazuje jest mało konkretna. Pracodawca podaje pozornie tylko jasne zadania, jednak ich ocena nastąpi w nieistniejącej przestrzeni zwanej „międzyczasem”. 

Fałszywy kompromis

Taktykę tę dostrzega się często dopiero z perspektywy czasu. Łatwo rozszyfrować, że polega na kompromisie, który wcale kompromisem nie jest.

Spotkałam się kiedyś z historią stażystki, która zamiast wynagrodzenia, miała otrzymać klucz do biura firmy. Jej pracodawcy przedstawili jej tyle korzyści z możliwości odwiedzania biura po godzinach – cisza, spokój, dostęp do ksera i drukarki – że, z drobnym zawahaniem, przystała na takie warunki. Korzyści te jednak zupełnie przypadkowo zbiegały się z jej potrzebami, a klucz i tak był – nomen omen – kluczowy, by mogła wykonywać swoją pracę. Jest to idealny przykład fałszywego kompromisu. Pracownik ma cieszyć się z korzyści, które nawet w niewielkim stopniu nie są w stanie zrekompensować ilości pracy, jaką musi on wykonać. 

Pusty portfel

„Nawet nie chcesz wiedzieć, jak śmieszne pieniądze ja tutaj zarabiam

Technika pustego portfela, gdy już potrafi się ją rozpoznawać, jest dość zabawna. A rozpoznanie jej jest bardzo proste! Twój Najlepszy Przyjaciel Pracodawca przerzuca przez ramię nową torbę z naszytym połyskującym, złotym logiem i mówi, że w tej firmie trzyma go tylko idea, bo zarobki przypadają mu dość marne. Tak marne, że nawet nie chcesz wiedzieć. Oczywiście stażysta chce wiedzieć, bo uważa, że marne zarobki to pojęcie względne, ale pracodawca decyduje sie jednak nie zdradzać konkretnej kwoty. A szkoda. 

„Jestem tutaj jedynie przez powołanie i chęć robienia dobrych rzeczy. Wydawało mi się, że ty także masz w sobie te ideały. Muszę ci się zwierzyć” – zwierzyć, a więc ciągle jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi – „Nowy sponsor jedynie zakopuje nasze dołki finansowe, dlatego nie możemy sobie pozwolić na wynagrodzenia dla stażystów.” 

Jak można prosić o pieniądze pracodawcę, który zwierza się, że sam nie ma pieniędzy. Jak można być aż tak bez serca? Dla dobrego przyjaciela? Wykluczone. 

Bezpłatny staż. Czyli nie warto?

Mimo licznych technik manipulacyjnych, bezpłatny staż może mieć wiele dobrych stron. Ważne jest, żeby nie wpaść w pułapki zastawione przez niektórych pracodawców. Dlatego, decydując się na bezpłatny staż trzeba rozważyć wiele kwestii i podczas pierwszej rozmowy omówić je z potencjalnym pracodawcą. Przede wszystkim trzeba z góry ustalić, ile czasu jesteśmy w stanie pracować bez wynagrodzenia. To rozwiąże większość nieporozumień.

Praktyki absolwenckie

Warto też zagłębić się nieco w przepisy dotyczące praktyk absolwenckich. Praktykantem może być każda osoba, która ukończyła co najmniej gimnazjum lub ośmioletnią szkołę podstawową i w dniu rozpoczęcia praktyk nie ukończyła 30. roku życia. Umowa nie może być zawarta na dłużej niż trzy miesiące. Już ta informacja daje młodej osobie jasność sytuacji. Co więcej, jeśli praktyka absolwencka odbywana jest nieodpłatnie, może zostać rozwiązana przez praktykanta w każdej chwili.

Przełożony Bartosz mówi, że jeszcze nie czas na umowę

Rozpoczęcie praktyk lub stażu MUSI, niezależnie od wynagrodzenia, rozpocząć się podpisaniem umowy. Jeśli twój przełożony twierdzi, że możesz pracować bez umowy, postępuje nielegalnie. Warto także wiedzieć, że w przypadku wspomnianych wcześniej praktyk absolwenckich umowa powinna określać m.in.: tygodniowy wymiar czasu pracy, rodzaj pracy, w ramach której praktykant ma uzyskiwać doświadczenie, wysokość świadczenia pieniężnego (jeśli praktyka ma się odbywać odpłatnie) i inne.

Należy być także świadomym, że mimo iż decydujemy się na staż często w młodym wieku, nasza wiedza i umiejętności już są cenne. W zależności od specyfiki pracy, na którą się decydujemy pożądane są inne atrybuty. Tak więc są zawody, wymagające odpowiedniego doświadczenia, ale są również takie stanowiska, na których energia, świeże spojrzenie i znajomość nowinek okażą się o wiele cenniejsze niż bogate CV. W tym drugim przypadku to właśnie bycie młodym jest w cenie. 

Podstawa prawna:

https://zielonalinia.gov.pl/documents/31541/25448f2b-b7fd-4eec-9a42-2ee64f20bdac

https://zielonalinia.gov.pl/documents/31541/3ec35d5f-7f55-4234-955a-4a13137c32ca

1 Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s