Serial „Normalni ludzie” nareszcie można oglądać w Polsce. Czy warto było tyle czekać?

Miniserial zadebiutował na świecie 26 kwietnia i doczekał się aż czterech nominacji do nagrody Emmy. Produkcja przez wielu krytyków została uznana za jeden z najlepszych seriali 2020 roku. W Polsce „Normalni ludzie” pojawili się prawie osiem miesięcy później. Co jednak w historii miłości dwojga nastolatków może być tak wciągającego?

„Normalni ludzie” to serial wyprodukowany przy współpracy BBC i Hulu. W Polsce legalnie można go oglądać od 1 grudnia na platformie HBO GO. 12-odcinkowa produkcja została stworzona na podstawie powieści Sally Rooney, „Normal People”. Książka szybko trafiła na listę bestsellerów i została obwołana głosem pokolenia. Nic dziwnego, że fani na całym świecie mieli spore oczekiwania względem serialowej ekranizacji.  

O czym właściwie są „Normalni ludzie”?

Powiedzenie, że serial opowiada o historii miłosnej Marianne i Connella byłoby zbyt dużym uproszczeniem. Oczywiście wątkiem przewodnim jest burzliwy związek nastolatków, jednak to co dzieje się wokół niego jest naprawdę godne uwagi. Głównych bohaterów poznajemy kiedy są w ostatniej klasie liceum. Pochodzą z zupełnie różnych światów i w szkole prawie ze sobą nie rozmawiają. Marianne jest raczej cichą, ale zadziorną dziewczyną z bogatej rodziny, natomiast Connell jest jej całkowitym przeciwieństwem. Jest popularny, lubiany i wychowywany w skromnych warunkach. Poznają się bliżej dzięki mamie chłopaka, która sprząta w domu Marianne. Zaczynają rozmawiać, obserwować się w szkole i okazuje się, że mają więcej wspólnego, niż mogło im się na początku wydawać. Dochodzi między nimi do pocałunku. Żeby romans mógł się jednak dalej rozwijać, Connell stawia jeden warunek – nikt nie może się o nich dowiedzieć. Tak zaczyna się ich burzliwa relacja połączona z emocjonalną przemocą, która ciągnąć się będzie aż do końca studiów.

Miłość boli?

Nie czytałam książki Sally Rooney, dlatego usiadłam do adaptacji bez żadnych oczekiwań. Przyznaję jednak, że podczas oglądania, oprócz zachwytu, często towarzyszyło mi uczucie sfrustrowania. Związek Marianne i Connella od początku był dysfunkcyjny i niestety taki już pozostał. Wydaje się, jakby nie mogli żyć ze sobą, a jednocześnie bez siebie. Cały czas powtarzają sobie, że z nikim nie mogą tak otwarcie porozmawiać, jednak ich największym problemem jest brak komunikacji. Kochankowie po pierwszym tragicznym zerwaniu całkowicie tracą ze sobą kontakt. Los sprawia, że wpadają na siebie na pewnej imprezie. Chociaż od ich ostatniego spotkania minęło zaledwie kilka miesięcy, czują jakby nie widzieli się kilka lat. Marianne nabrała pewności siebie i stała się duszą towarzystwa, natomiast Connell przez większość pierwszego roku na studiach czuł się niepewnie i samotnie. Nagle czują, że uczucia wracają. Niestety wracają też destrukcyjne nawyki zakochanych, jak zazdrość, duszenie w sobie emocji i brak wiary w siebie. Chociaż nie są już w szkole, ich związek nadal przypomina relację nastolatków. Ciężko im przyzwyczaić się do sytuacji, w której nie muszą już ukrywać swojego uczucia. Odnosi się wrażenie, że tylko w sypialni, zdala od wzroku innych,  mogą być naprawdę szczerzy ze sobą.

„It’s not like that with other people”

Serialowi można zarzucić momentowe romantyzowanie przemocy emocjonalnej, jednak nie można mu odmówić delikatności i taktu z jakim podchodzi do innych trudnych tematów. Bo „Normalni ludzie” to coś więcej niż historia związku na przestrzeni lat. To opowieść o przemocy w rodzinie, depresji, poczuciu osamotnienia, toksycznych relacjach i trudnej drodze do samoakceptacji. Spora część historii poświęcona jest też relacji erotycznej Marianne i Connella. Jest to szczególnie istotny wątek, ponieważ jak oboje przyznają, z nikim innym nie doświadczyli takiego dopasowania i zrozumienia. Może dlatego tak ciężko im odpuścić w walce o szczęśliwe zakończenie? Daisy Edgar-Jones i Paul Mescal, czyli aktorzy wcielający się w głównych bohaterów podkreślają, że czuli się wyjątkowo komfortowo i bezpiecznie grając sceny seksu na planie. Była to przede wszystkim zasługa  koordynatora intymności, czyli osoby, która tworzy choreografie scen erotycznych, ale też pilnuje żeby aktorzy czuli się pewnie i mieli świadomość, że w każdej chwili mogą się na coś nie zgodzić. Warto to podkreślać i promować produkcje, które zwłaszcza w czasach ruchu #MeeToo mogą się pochwalić profesjonalnym podejściem do ukazania seksu w filmach i serialach.

Czy warto było czekać?

„Normalni ludzie” to kolejny przykład (obok „Euphorii”) świetnego serialu typu young adult. Pomimo poruszania tematyki pierwszej miłości jest bardzo uniwersalny. Pokazuje, jak ważne jest uporanie się z własnymi traumami i problemami, zanim będziemy mogli wejść w poważny związek. Oprócz tego, jako jeden z niewielu seriali na rynku, walczy ze stereotypem, że „chłopaki nie płaczą” i pozwala Connellowi szukać pomocy psychologicznej. „Normalni ludzie” docierają do wielu pokoleń, bo pokazując historię jednej zakochanej pary, tak naprawdę opowiadają o ciężkiej drodze do zaakceptowania siebie. Produkcja nie ucieka od poruszania tematów chorób psychicznych, przemocy emocjonalnej i fizycznej, czy istoty seksualnego dopasowania w związku. Udowadnia, że pewni ludzie dani nam są tylko na chwilę i ostatecznie nasze zdrowie psychiczne i satysfakcja z życia  są ważniejsze od spełniania oczekiwań innych osób.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s