Legenda o Khaldim – kawa dziełem szatana?

Kawa i student to bardzo często wyjątkowy romans (choć w nadmiernych ilościach toksyczny).  Mimo olbrzymiej popularności i dostępności tego napoju dla wielu tajemnicą wciąż pozostaje jego historia i tradycja z nim związana. Skąd się wziął? Wersji opowieści o odkryciu kawy jest wiele. By poznać jedną z nich, musimy przenieść się do regionu Kaffa, położonym w dzisiejszej Etiopii.

Było to między III, a IX wiekiem naszej ery. Piękny ciepły dzień. Pasterz Khaldi jak co dzień wypasał swoje niewielkie stadko kóz na delikatnie przypalonej promieniami  słonecznymi polanie. Usiadł w cieniu drzewa i pozwolił sobie na chwilę wytchnienia. Sielankę przerwało niecodzienne wydarzenie. Khaldi zauważył wyjątkowo dziwne zachowanie swoich zwierzęcych podopiecznych. Kozy zrobiły się bardzo energiczne. Żwawo skakały po polanie, aż w końcu zaczęły… tańczyć. To niespotykane zachowanie zmusiło pasterza do przeprowadzenia dochodzenia.

Khladi zaczął dokładnie obserwować swoje stadko. Jego uwagę, przyciągnęła tajemnicza roślina, której czerwone owoce skubały kozy. Zbliżył się do niej, sam zerwał kilka z nich i włożył do ust. Po chwili poczuł napływającą energię, powiew dodatkowej siły. Podekscytowany znaleziskiem, postanowił zerwać jeszcze trochę owoców magicznego krzewu. Chwilę później zebrał gromadkę naenergetyzowanych zwierząt i udał się czym prędzej do domu, gdzie przedstawił odkrycie swojej żonie (ta w tej historii niestety pozostaje bezimienna). Po skonsumowaniu znaleziska, doznała cudownych efektów owoców i w swojej przenikliwości, zrozumiała jak ważne może być to odkrycie. Poradziła swojemu mężowi, by udał się do pobliskiego klasztoru. Tak też zrobił Khaldi.

Mimo nadziei i radości, które przepełniały pasterza, wydarzenia w klasztorze przebiegły wbrew jego najśmielszym oczekiwaniom. Mnisi być może początkowo zainteresowani zjawiskiem, widząc dalsze efekty spożycia owocu, wpadli w przerażenie i orzekli, że to dzieło samego szatana! Zdziwienie Khladiego musiało być wielkie, szczególnie po tym, jak zobaczył, co mnisi wyprawiają z kozim przysmakiem. Ci, w strachu wrzucili owoc do ogniska. Ten jednak, zamiast sczeznąć w płomieniach, zaczął produkować niespotykany dotąd zapach. Jeszcze bardziej zaniepokojeni, wygrzebali już wypalone ziarna i według zasady ,,Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz”, zaczęli miażdżyć diabelskie nasienie. Mimo starań, aromat nadal był wyczuwalny, dlatego mnisi postanowili zebrać proszek, wrzucić do dzbanka i zalać gorącą wodą. Gdy uznali, że niebezpieczeństwo zostało zażegnane, rozeszli się do swoich dormitoriów, a Khaldiego odprawili z niczym. Los jednak bywa przewrotny. 

Następnego dnia, inny mnich, nieświadomy zdarzenia z dnia poprzedniego, sięgnął po stojący dzbanek, by zaspokoić swoje pragnienie. Smak, który poczuł, musiał go z pewnością zaintrygować, jednak o wiele ważniejsze były skutki spożycia napoju. Po wypiciu nieznanej mu wcześniej mikstury mnich modlił się nieprzerwanie dzień i noc, nie czując zmęczenia. Postanowił podzielić nowym sposobem na medytację z innymi braćmi. Gdy tamci zorientowali się, co przyczyniło się do wzmocnienia ducha ich brata, przyznali się do błędu (co ludziom rzadko się zdarza) i uznali napar za dar z niebios. Od tego dnia, pijąc ją, niestrudzenie spędzali całe tygodnie na modlitwie. Tak oto odkryto wiśnie kawowca, z których  powstał napój, popularnie zwany kawą.

Jak nietrudno się domyślić, w kraju, który chlubi się tak wspaniałą historią, kawa współcześnie niezmiennie musi odgrywać bardzo ważną rolę. W Etiopii wciąż żywy jest tradycyjny rytuał picia tego napoju. Ceremonia ta jest bardzo ważnym wydarzeniem społecznym, które potrafi trwać nawet 3 godziny! W jej trakcie Etiopczycy pogłębiają relacje z bliskimi oraz wymieniają i konfrontują swoje poglądy. Przy filiżance kawy, dzielą się historiami i plotkami. Ta regularna społeczna praktyka może pozytywnie wpływać na kondycję psychiczną i jakość wspólnoty, której się jest członkiem. Jak więc wygląda rytuał picia kawy w Etiopii? 

Tradycyjna ceremonia kawy w wykonaniu kobiety z grupy etnicznej Harari.

Tradycyjnie rytuał prowadzony jest przez kobiety. Najpierw, za pomocą roślin, dekorują pomieszczenie, w którym ma odbyć się spotkanie i rozpalają kadzidła. Ta praktyka ma uniemożliwić złym duchom, dostanie się do pokoju. Ziarna kawy (ቡና czyt. buna – kawa w języku amharskim) są starannie płukane. Po ich oczyszczeniu poddawane są procesowi palenia. Wielokrotnie się je miesza i obraca. Trwa to do momentu, aż te nabiorą ciemnobrązowego koloru. Następnie miażdży się je w moździerzu. Proszek wsypuje się do specjalnego glinianego naczynia nazywanym dżebena (amh. ጀበና). Napar gotuje się i serwuje parę minut po osiągnięciu wrzenia. Pierwszą porcję otrzymuje gospodarz i to on częstuje swoich gości. W trakcie jednej ceremonii wywar parzony jest trzy razy. Według lokalnych wierzeń to właśnie ta ostatnia porcja przynosi pijącemu błogosławieństwo.

Wydawać by się mogło, że za tak prozaicznym tematem, jakim jest kawa, nie kryje się już żadna tajemnica czy niesamowita historia. A jednak, przy odrobinie chęci, picie kawy zamienić można z rutynowej czynności w rytuał pogłębiający więzi międzyludzkie. Dlatego następnym razem, gdy usiądziemy przy porannej kawie, przypomnijmy sobie przygodę pasterza Khaldiego i etiopską ceremonię. Dzięki temu, poszerzymy swoje horyzonty i uchronimy tradycyjne przekazy przed zapomnieniem. Inspirując się nimi, być może każdy z nas odkryje swój własny rytuał picia kawy. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s