Love story na UW. Byli „tylko znajomymi” z tańców towarzyskich, dziś są parą zakochanych

Przez długie zamknięcie w domach, niektórzy stracili już nadzieję na znalezienie drugiej połówki podczas lockdownu. Jednak paradoksalnie w trakcie pandemii randki nie zniknęły, ale przeniosły się do przestrzeni wirtualnej. 

Miłość w dobie pandemii jest wymagająca, ale nie znaczy, że niemożliwa. Według badania przeprowadzonego w Stanach Zjednoczonych dotyczącego randkowania przez internet podczas pandemii, ponad połowa badanych częściej używała aplikacji do poznawania nowych osób. Jedynie 13 proc. ankietowanych stwierdziło, że o wiele rzadziej sięgało po aplikacje randkowe podczas pandemii.  

Wcześniej z nowymi osobami spotykaliśmy się na zajęciach na uczelni lub na imprezach. Teraz swoich kolegów z roku widzimy często tylko przez ekran komputera lub smartfona. Niewątpliwie o wiele trudniej jest zawierać nowe znajomości, ale jak dowodzi historia studentki i studenta Uniwersytetu Warszawskiego, miłość może przyjść do nas w najmniej spodziewanym momencie.  

Maria Lipińska, Uniwerek.TV: Jak poznałeś się z A.? 

Student UW: -Znaliśmy się przed lockdownem, chodziliśmy razem na WF na UW, ale to nie było nic wyjątkowego. Dopiero podczas pandemii zaczęliśmy częściej się do siebie odzywać. Wcześniej byliśmy po prostu znajomymi z tańców towarzyskich. Poza zajęciami się nie spotykaliśmy, ani dużo ze sobą nie rozmawialiśmy.  

Co się zmieniło, kiedy przyszedł koronawirus? 

-Podczas pandemii zaczęliśmy ze sobą pisać. Zaczęło się od narzekania na zamkniętą uczelnię i komentowanie kolejnych ograniczeń związanych z lockdownem. Tak naprawdę to pisaliśmy ze sobą dzień w dzień, przez 68 dni izolacji.  

Kto napisał pierwszy? 

-Wydaje mi się że ja, na początku to były wiadomości w stylu ,,odwołali nam tańce, szkoda”.  

Dopiero potem się rozkręciło?  

-Z czasem zaczęliśmy rozmawiać na przeróżne tematy, zaczęliśmy opowiadać o swojej przeszłości, bo tak naprawdę mało o sobie wiedzieliśmy. Czuję, że dopiero wtedy ją poznałem. Nasze ostatnie wyjście na tańce było moim ostatnim dniem na ,,wolności”, który spędziłem ze znajomymi, a dzień, w którym się ze sobą spotkaliśmy, był pierwszym, w którym ponownie się z kimś widziałem. Odznaczałem sobie nawet każdy dzień w izolacji. Wychodzi na to, że równo 68 dni spędziłem nie tylko w domu, ale też tyle mieliśmy przerwy od widzenia się.  

Podczas pierwszego spotkania od razu trzymaliście się za ręce? 

-Gdy przez kilka tygodni piszesz dzień w dzień z jakąś osobą, wysyłacie sobie muzykę, artykuły, memy, oglądacie filmy na Netflix Party i spędzacie ze sobą zdalnie masę czasu, to gdy się spotkaliśmy ponownie niby nic się nie zmieniło, ale oboje czuliśmy, że jesteśmy dla siebie już kimś innym niż na początku marca. 

Kiedy zdecydowaliście, że chcecie być razem? 

-Spotkaliśmy się 3 razy ,,na mieście” zanim jakoś oficjalnie ustaliliśmy, że chcemy być razem. Ale to była bardziej formalność.  

Jak teraz wygląda wasza relacja? 

-Jest trudno, bo dzieli nas odległość i nie ma gdzie wyjść. Ja jestem z Tarchomina, ona z Ursynowa. Staramy się widywać przynajmniej raz w tygodniu, ale nasz związek został zbudowany na kontaktowaniu się przez internet, więc trochę jesteśmy przyzwyczajeni.  

Jakie macie plany na walentynki? 

 – Może wyślę jej kwiaty do domu, albo zamówię jej jedzenie przez Uber Eats. Dużo zależy od tego, jak będzie wyglądać sytuacja z obostrzeniami. Nie mamy za bardzo warunków w tym momencie żeby zrobić sobie wspólną kąpiel płatkami róż i szampanem, więc zakładam że nic wyjątkowego się nie uda zorganizować. Może uda się za rok.  

Gdyby nie było pandemii to jak spędzilibyście ten czas? 

-Nie myślałem o tym nawet, jak byśmy spędzili ten czas gdyby nie było obostrzeń. Już od kilku lat spędzałem walentynki samotnie, wtedy chodziłem sobie z moimi równie samotnymi kolegami na pączki na Chmielną. Lubi chodzić na czekoladę do Wedla, więc może tam byśmy poszli. 

Czyli da się znaleźć miłość podczas pandemii? 

-W sumie jestem zdania że gdyby nie pandemia, chaos, zamknięcie w domu i kryzysy na całym świecie, to nasze życia potoczyłyby się zupełnie inaczej. więc cieszę się że wyszło tak, a nie inaczej.  

Wcześniej nie byłeś nią tak bardzo zainteresowany? 

-Lubiłem ją, dobrze mi się z nią tańczyło, ale po zajęciach nie wydawała się mną specjalnie zainteresowana. Ja też nie czułem wtedy że to ta jedyna. Nie znaliśmy się za bardzo. Obawiam się, że gdyby nie pandemia, to nie mielibyśmy takiej okazji do lepszego poznania się.  

pixabay.com

*** 

Paradoksalnie pandemia sprawiła, że wracamy do dawnych, zakurzonych znajomości lub odkrywamy nowe bratnie dusze przez internet. Wiele par, z którymi rozmawiałam o ich planach na walentynki, twierdziło, że ich relacja umocniła się podczas lockdownu, a oni sami lepiej rozumieją siebie nawzajem. Poza tym, jeśli nie mieszkamy ze swoją drugą połową to bardziej doceniamy spotkania na żywo, które w ostatnich miesiącach są dla nas rzadkością. Znaleźliśmy nowe metody na spędzanie czasu z bliskimi. Z pomocą przyszły nam komunikatory internetowe, jedzenie z dowozem i usługi streamingowe. Ważne żeby w tym wirtualnym świecie nie zapomnieć o tym, że najważniejsze są uczucia, którymi darzymy drugą osobę.  

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s