Manal al-Sharif – Saudyjka za kierownicą. Historia frustracji, odwagi i walki o prawa kobiet

Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wiele praw człowieka, które dla nas są oczywistą częścią naszej codzienności, dla innych stanowią marzenia i cele, o które nieustannie muszą walczyć. To w jakiej bańce kulturowej i społecznej żyjemy, może uświadomić nam historia Saudyjki Manal al-Sharif, która sfrustrowana sytuacją kobiet w jej ojczystym kraju, stawiła czoła władzy i presji społecznej, by zawalczyć o ich podstawowe prawa.

Źrodło: vogue.pl

Arabia Saudyjska do 2018 roku była ostatnim krajem na świecie, w którym kobiety nie mogły prowadzić samochodu. Dla nas Europejczyków to abstrakcja, dla Saudyjskich kobiet to była smutna rzeczywistość. Manal w maju 2011 roku rozpoczęła walkę o prawa Saudyjek do prowadzenia samochodów, a swoją historię opisała w autobiograficznej książce „Saudyjka za kierownicą” (2019). Opowiada w niej o swoim zaangażowaniu w kampanię Women2Drive, trudach codziennego życia kobiet i problemach dziewcząt dorastających w Arabii Saudyjskiej. 

Manal al-Sharif dorastała w Mekce, była wychowywana przez swoich rodziców w wierze muzułmańskiej. Jej okres dorastania zbiegł się z przejęciem władzy w kraju przez religijnych fundamentalistów. Wszechobecna propaganda szerzona przez islamskich ekstremistów sprawiła, że jako 13-latka popadła w religijny radykalizm. Jej najsilniejszym wspomnieniem z tego okresu jest stałe poczucie, że jest grzeszna i otoczona przez haram (zakazane rzeczy). Tak bardzo przesiąkła radykalnymi kazaniami, których słuchała w szkole, świątyni, telewizji i radiu, że zaczęła podchodzić bardzo rygorystycznie do wszystkich narzuconych jej zasad. Uznając się za islamską fundamentalistkę brutalnie narzucała swoje poglądy rodzinie. W swoich wspomnieniach przytacza sytuację, gdy zabrała wszystkie płyty CD swojego młodszego brata i spaliła tłumacząc, że popularna muzyka jest nieczysta i zabroniona. Swoje nastoletnie lata przeżyła właśnie w ten sposób – odmawiając sobie wszystkiego, co młodej dziewczynie mogło sprawiać przyjemność. Wiele jednak się zmieniło w chwili, gdy zaczęła studiować. Manal skończyła informatykę na Uniwersytecie Króla Abdulaziza w Mekce. Wraz ze zdobywaną wiedzą, zaczynała szerzej patrzeć i dokładniej przyglądać się kulturze, religii i polityce swojego kraju. Coraz bardziej doskwierały jej ograniczenia, narzucone kobietom w jej państwie. Stawała się dorosłą osobą, a mimo to dalej nie mogła w pełni o sobie decydować. Te frustracje, związane z utrudnionym życiem zawodowym i prywatnym, zrodziły w niej ogromną potrzebę zmian.

Po studiach zatrudniła się w firmie Aramco, gdzie pracowała na stanowisku konsultantki ds. bezpieczeństwa komputerowego. W ramach swojej pracy miała okazję wyjeżdżać za granicę. Wyjechała do Stanów Zjednoczonych, gdzie udało jej się otrzymać międzynarodowe prawo jazdy. Po rocznym pobycie w USA, wróciła do Arabii Saudyjskiej i zderzyła się z przykrą rzeczywistością. Otóż to legalne, międzynarodowe prawo jazdy traciło swoją moc w jej ojczystym kraju. Nadal nie mogła prowadzić samochodu. Komplikowało to jej życie zawodowe i prywatne. Saudyjki za każdym razem musiały prosić o podwiezienie mężczyznę ze swojej rodziny lub dzwonić do sprawdzonych kierowców. Manal też miała swoją listę zaufanych mężczyzn, którzy ją wszędzie wozili. Jednak nie zawsze udawało jej się do nich dodzwonić, w efekcie zdarzało się, że nie miała jak wrócić z pracy. W swojej książce Manal wspomina, jak musiała wracać sama na pieszo do domu, a każdy przejeżdżający obok niej mężczyzna zatrzymywał się, żeby na nią zatrąbić, zagwizdać, rzucić w jej kierunku kilka obelg lub w podejrzany sposób zaproponować transport. Przerażona sytuacją, w jakiej się znalazła i w obawie o własne bezpieczeństwo, postanowiła sprzeciwić się panującym tam zasadom. Mobilizowała ją do tego świadomość, że tak naprawdę w Arabii Saudyjskiej nigdy nie istniało oficjalne prawo, które zabraniało kobietom kierować samochodem. To była tylko zasada, uznana przez społeczeństwo, wywodząca się z tamtejszej kultury i zwyczajów. 

Angażując się w kampanię Women2Drive, Manal nagrała film, w którym udokumentowała siebie w trakcie prowadzenia samochodu w Arabii Saudyjskiej. Nagranie opublikowała na YouTubie i w ciągu jednego dnia obejrzało je setki tysięcy osób. Nie tylko wypowiedziała wojnę systemowi władzy i religii, ale rzuciła również wyzwanie całemu społeczeństwu. Zaraz po opublikowaniu nagrania stała się aktywistką i zderzyła się z falą negatywnych komentarzy i gróźb za „zdradę” kraju. To ją jednak nie zniechęciło i 21 maja wsiadła do samochodu ze swoim bratem. Wyjechała na ulicę i celowo przejechała obok radiowozu. Zostali natychmiast aresztowani przez drogówkę oraz policję religijną. Wypuszczono ich po kilku godzinach, po podpisaniu oświadczenia, że Manal nie będzie więcej jeździć autem w Arabii Saudyjskiej. Następnego dnia zostali znowu aresztowani, tym razem jej brat pozostał w areszcie przez jeden dzień, a Manal przewieziono do więzienia dla kobiet w Dammam, gdzie spędziła 9 dni. Oskarżono ją o: prowadzenie samochodu, zachęcanie innych kobiet do samodzielnego prowadzenia samochodu i opublikowanie nagrania pokazującego ją podczas jazdy. Kobieta jednak była przekonana o swojej niewinności i nie miała zamiaru się poddawać. Informacje na temat jej sytuacji wypłynęły poza Arabię Saudyjską i dotarły do zagranicznych mediów. Cały świat poruszyła jej historia. Międzynarodowe media informowały o represjonowanej aktywistce, walczącej o prawa kobiet. Za to saudyjskie media mówiły o grzesznicy i zdrajczyni narodu, kultury i religii. Propagandowe media miały ogromny wpływ na opinię społeczeństwa. W efekcie Manal spotkała się falą nienawiści i zaledwie 3 tysiące osób podpisało petycję do Króla Arabii Saudyjskiej z prośbą o uwolnienie aktywistki. Amnesty International wezwało władzę Arabii Saudyjskiej do uwolnienia aktywistki, której nadano status więźnia sumienia. 

Po 9 dniach Manal wyszła na wolność i kontynuowała swoją walkę o prawa Saudyjek. Za pomocą mediów społecznościowych próbowała zachęcić kobiety do włączenia się w akcję, którą zaplanowała na 17 czerwca 2011 roku. Wtedy wszystkie buntujące się kobiety miały wyjechać na ulice prowadząc samochody. I tak faktycznie się stało. 17 czerwca około 100 kobiet zasiadło za kierownicami samochodów i ruszyło w drogę. Akcja zakończyła się sukcesem, ponieważ nikogo wtedy nie aresztowano. Udało się złamać tabu. W 2013 roku, po czterokrotnym odrzuceniu petycji w sprawie przyznania prawa kobietom do prowadzenia samochodu, wreszcie ją zaakceptowano. Oficjalny dekret, uznający prawo kobiet do posiadania prawa jazdy i prowadzenia auta, wprowadzono jednak dopiero w czerwcu 2018 roku. Od tamtej pory kobiety mają pełne prawo do samodzielnego poruszania się samochodami. To była wielka zmiana, która polepszyła jakość i bezpieczeństwo ich życia. Był to też pierwszy krok Saudyjek w kierunku niezależności i równości względem mężczyzn. Niestety przed nimi jeszcze długa i niełatwa droga.

Dyskryminacja kobiet w tym kraju jest głęboko zakorzeniona w społeczeństwie. Sytuacja polepsza się z kolejnymi latami, ale ich prawa i możliwości wciąż są ograniczone. Wytrwała walka Manal al-Sharif stała się symbolem siły i determinacji Saudyjek. Jej działalność dała im przykład, że zmiana na lepsze jest możliwa i nie są w tym same. Kampania Women2Drive pokazała im jaką siłą dysponują kobiety, gdy się jednoczą. Ich głos został usłyszany, co otworzyło im drogę do dalszej walki o prawa obywatelskie równe tym, które przysługują mężczyznom. 

Świadomość, że takie zmiany w Arabii Saudyjskiej zachodzą dopiero teraz, jest przerażająca. Mamy XXI wiek, a kobiety w tym kraju wciąż nie mogą podejmować samodzielnie najważniejszych decyzji. Cytując tutaj Manal al-Sharif: „Saudyjki są niepełnoletnie przez całe życie”. Tak, są niepełnoletnie, ponieważ o tym, czy będą się uczyć, pracować, czy podróżować decyduje ich mahram – opiekun. Najpierw tym opiekunem jest ich ojciec, brat albo wuj. Potem stają się zależne od swojego męża. Bez zgody opiekuna kobieta nie zostanie przyjęta do szpitala. Nawet, gdyby zaczęła rodzić. Tragicznym przykładem, ale pokazującym skalę tego problemu, jest historia przytoczona przez Manal w jej książce. Opowiedziała ona o incydencie na terenie żeńskiego Uniwersytetu Króla Sauda. W 2014 zmarła tam Amna Bawazir, która dostała zapaści na skutek choroby serca. Władze uczelni nie wpuściły do niej ratowników medycznych. Dlaczego? Ponieważ byli mężczyznami. Sytuacja niestety powtórzyła się w 2016 roku na kampusie Uniwersytetu Al-Kasim, gdzie z tego samego powodu zmarła studentka Dhuha Almane. Te sytuacje pokazują, że większą tragedią dla tego społeczeństwa jest pogwałcenie reguł związanych z opieką mahrama, niż śmierć kobiety.

Saudyjczycy, tłumacząc obecność twardego patriarchatu w ich kraju, powołują się na troskę o bezpieczeństwo kobiet, uznając je za słabsze i wymagające stałej ochrony. Z całym szacunkiem do religii, jaką jest islam, trzeba jednak zauważyć, że tak głęboka dyskryminacja płci żeńskiej wynika z przekonań konkretnego społeczeństwa oraz złego interpretowania muzułmańskich ksiąg i prawa szariatu. Tak silnie utwierdzone zasady w społeczeństwie sprawiły, że wiele kobiet uwierzyło w swoją niższość i gardziło walką zapoczątkowaną przez Manal a-Sharif. Właśnie dlatego potrzebne są takie osoby jak ona. Osoby, które mają w sobie tyle siły, by stawić czoło krzywdzącemu je systemowi, przyjąć wszelkie obelgi na przysłowiowe barki i walczyć dalej po to, żeby uświadamiać społeczeństwo i dotrzeć ze swoimi postulatami do każdego. Wszystkie kobiety zaangażowane w kampanie Women2Drive, z Manal na czele, stały się bohaterkami. Dołączając do tego wydarzenia, świadomie narażały się na niebezpieczeństwo, jakie groziło im ze strony władz, a przede wszystkim ze strony otaczającego ich społeczeństwa. 

W 2012 roku magazyn Time wpisał Manal na listę najbardziej wpływowych osób roku. Mam nadzieję, że jej historia dalej będzie wywierała ogromny wpływ na innych, zwłaszcza na kobiety. Dla mnie Manal stała się uosobieniem kobiecej siły i żywym przykładem, że frustracja, determinacja i odwaga mogą zagwarantować sukces, nawet jeśli sytuacja wydaje się beznadziejna. Ten artykuł dedykuję wszystkim dziewczynkom, dziewczynom i kobietom, życząc by zawsze walczyły o swoje prawa, stawiały czoła wszystkim przeciwnościom i pamiętały o tym, że wbrew temu co mówią inni, tak naprawdę są silne.  

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s