Technologiczne tykające bomby

Jeszcze niecałą dekadę temu mogliśmy mówić o pokoleniu, które uczyło się pisać smsy i zakładało komunikator Gadu-Gadu na pierwszym komputerze. Dzisiaj dotykowe smartfony, bezprzewodowe słuchawki i indukcyjne ładowarki to chleb powszedni i już zaczynają nabierać takiego samego statusu jak, chociażby stacjonarne telefony czy komputery starej daty.

fot. pixabay

Jesteśmy świadkami cywilizacji medialnej

Osiągnięcia naukowo-techniczne doprowadziły nas do cywilizacji medialnej. Socjolog Tomasz Goban-Klas słusznie zwrócił uwagę, że mamy do czynienia z „medialną eksplozją, czyli konstruowaniem w niebotycznym tempie zupełnie nowych instrumentów gromadzenia, przetwarzania i przesyłania informacji”. Oznacza to dla nas szereg konsekwencji w każdej ze sfer życia, a także coraz dalej idące zmiany w postrzeganiu czasu i przestrzeni.

O ile technologie pozwalające na takie odkrycia, jak np. możliwość badania naszych przodków dzięki paleoproteomice, czyli wyczytywaniu informacji o gatunkach z białek zawartych w szczątkach, czy na przykład wytwarzanie przezroczystego drewna, które mogłoby w przyszłości zastąpić szkło, wywołują podziw na naszych twarzach, to mieszane uczucia pojawiają się już na samą myśl o pseudochipach w szczepionkach. Kiedy nowinki technologiczne zaczynają dotyczyć nas samych, wizja człowieka nieznającego granic i tajemnic nauki, przestaje być tak fascynująca i zaczyna doskwierać. 

Z każdym wynalazkiem powstają nowe pola do dyskusji i niestety także do sporów. Nie brakuje głosów o autodestrukcyjnych technologiach, które koniec końców zabiją człowieczeństwo, czy też tych o pięknej przyszłości, która nabierze innego charakteru, bo część żmudnych obowiązków przejmą maszyny. Czy jest się czego bać? To, co czuli nasi poprzednicy, będący świadkami rewolucji przemysłowej, wydaje się stanowić tylko namiastkę zmian, jakie w błyskawicznym tempie zachodzą obecnie na świecie.

O posadę będziemy walczyć z… robotem?

Wydaje się, że pandemia rzuciła zupełnie nowe światło na rynek pracy. Wielu z nas tak naprawdę uświadomiło sobie, na jakim etapie jesteśmy, kiedy pracodawcy zrezygnowali z części stanowisk, w wyniku finansowych redukcji personelu czy przechodzenia na tryb zdalny. To jednak nic w porównaniu z wizją przyszłości. W halach produkcyjnych ludzkie dłonie zastępują już roboty. W Stanach Zjednoczonych mają one wcielić się nawet w farmaceutów. Tymczasem na czas pandemicznego reżimu sanitarnego w hotelowym barze w Szwajcarii gości obsługuje… robot Barney. 

fot. lovebylife.pl

Barman potrafi nie tylko obsłużyć klienta i przygotować kilkanaście propozycji drinków. Komunikuje się także przez telefon, by przyjąć zamówienie z pokoju hotelowego, czy nawet żartuje z klientami lub sam dezynfekuje sobie ręce. Szwajcarski producent zapowiedział, że w zanadrzu ma jeszcze robota-baristę.

Według Marshalla Braina, autora książki „Robotic Nation” za 2 lata na całym świecie będzie działać ponad 1,2 mln robotów przemysłowych. To oznacza, że jedna taka maszyna przypadałaby na 5000 ludzi. Co ciekawe, branże, w których człowieka zastąpi sztuczna inteligencja to np. usługi prawnicze. Armię prawników, spędzających długie godziny na czytaniu akt, będzie mogło zastąpić… oprogramowanie. Firma Blackstone Discovery opracowała aplikację, która jest w stanie zanalizować nawet 1,5 mln dokumentów procesowych.

Powody do niepokoju mają także  kierowcy. Prace nad automatycznym samochodem podjęła już firma Google. Siedem testowych maszyn przejechało ponad 1600 km samodzielnie i 225 000 km z niewielkim wsparciem człowieka. Ulice pełne samochodów, które komunikują się ze sobą i zmieniają prędkość w zależności od natężenia ruchu- to – ruch drogowy w przyszłości.

Neuralink – i “pamięć na dysku” zaczyna brzmieć dwuznacznie

Gdy jakiś czas temu Elon Musk zaprezentował wersję implantu Neuralink, wydawało się, że to szczyt ludzkich możliwości. Urządzenie miało wymiary liczące zaledwie 23×8 mm. Twórcy zapewniali, że po wszczepieniu będzie niewidoczne, a proces jego implementacji miał potrwać zaledwie 30 minut. 

fot. TeslaRati.com

Instalacją chipu miałby zajmować się robot-chirurg: po odkryciu płata skóry, zostałby wywiercony w czaszce odpowiedni otwór, w którym  robot umieściłby implant. Dodatkowo do chipa przymocowane byłyby elastyczne „nici”, które łączone są z tkanką mózgową pacjenta. 

System Neuralink miałby odbierać sygnały wysyłane przez mózg, a następnie przekształcać je w odpowiednie działania i aktywności. Urządzenie możnaby ładować w nocy, podobnie jak smartfon, aby przez cały dzień miało wystarczająco dużo energii.

Sterowanie myślami z komputera?

Obecnie Neuralink zaprezentował nową wersję chipu, który ma na celu stworzenie interfejsu mózg-komputer. Elon Musk dał pokaz jego możliwości – chip został zainstalowany w głowie świni. Neuralink raportowało, że udało się przewidzieć zachowania świni. Następna firma poszła o krok dalej – cały świat mógł przyglądać się, jak małpa podłączona do chipa gra na komputerze… w ping-ponga.

fot. Neuralink

Ostatecznym cel Neuralink to według Elona Muska wykorzystanie chipów do rozwiązywania problemów zdrowotnych takich jak demencja, uszkodzenia neurologiczne lub też ślepota czy głuchota. Rewolucyjne właściwości takiego chipa budzą jednak spore wątpliwości.  

fot. TeslaRati.com

Stworzenie interfejsu łączącego komputer z mózgiem dałoby możliwość bezpośredniego dostępu do c niezliczonej liczby komputerów podłączonych do sieci i przede wszystkim do innych mózgów posiadających podobne interfejsy. Ludzie mogliby się kontaktować za pomocą… myśli. To wywróciłoby dotychczasowy układ świata. Nasze mózgi mogłyby się znajdować pod wpływem reklamodawców, ubezpieczycieli i rządów. Hakować można by już wtedy nie tylko stronę internetową, ale także myśli. W skrajnym przypadku nie bylibyśmy w stanie się w ogóle przed tym bronić – bylibyśmy zupełnie nieświadomi obecności interaktywnych implantów w naszej głowie, aplikowanych np. już w momencie narodzin.

Wskrzeszanie zmarłych przez chatbota

Microsoft już w 2020 roku złożył patent na wskrzeszanie zmarłych. Firma poinformowała, że  może użyć zdjęć i nagrań, by stworzyć cyfrową wersję danej osoby w formie chatbota.

Amerykański Urząd Patentów i Znaków Towarowych przyznał ten patent Microsoftowi. Firma przedstawiła w nim pomysł stworzenia chatbotów do konwersacji z konkretną osobą, przy użyciu jej danych społecznościowych. Chatbot miałby być tworzony z myślą o przyjaciołach lub członkach rodziny, którzy odeszli z tego świata.

Zdjęcia, nagrania głosowe, posty w mediach społecznościowych i maile mogłyby zostać użyte do wytrenowania chatbota tak, aby ten rozmawiał z ludźmi, jak konkretna osoba, nawet jeśli ona nie żyje. Pojawił się też pomysł stworzenia podobizny zmarłego w technologii 2 lub 3D i wykorzystania przy tym jego głosu.

fot. pixabay

Co w takim razie z ochroną danych i prywatności? „Technicznie każdego możemy odtworzyć w internecie, jeśli mamy wystarczającą ilość danych. To otwiera puszkę Pandory z etycznymi implikacjami” – skomentował Faheem Hussain z Arizona State University’s School for the Future of Innovation in Society dla Popular Mechanics w 2020 r.

“Obiecaliście mi kolonizację Marsa, a dostałem Facebook.”  

Te słowa Jasona Pontina zaczynają tracić na wartości i nie wiadomo, czy cieszyć się z tego faktu, czy płakać. Prace naukowców nad całkowitą kolonizacją Marsa nie ustają. Niekoniecznie jednak wygląda to tak, jak byśmy sobie wyobrażali. Firmy takich miliarderów jak Elon Musk, czy Jeff Bezos, właściciel Amazona, poszły jeszcze dalej – już teraz można kupić sobie bilet na podróż w kosmos. Firma Bezosa stworzyła właśnie kapsułę, na której pokład będą zabierani zwykli Ziemianie, marzący o galaktycznej podróży. Wystarczy tylko być bogatym. Tylko tyle i aż tyle – przedsiębiorstwo kosmiczne Blue Origin, organizujące podróż, już wystawiło na aukcję pierwszy bilet w historii. A po spektakularnym locie w kosmos, zwycięzca aukcji znajdzie się też w książce jako jedna z osób, która wpisała się w historię cywilnych podróży kosmicznych. Ktoś chętny?

Od robotów, przez chipy, aż do samego sterowania myślami z komputera czy wskrzeszania zmarłych – dzisiejsze osiągnięcia naukowe udowadniają, jak wielki potencjał drzemie w ludzkim umyśle. Pytanie tylko, co dalej? Mając tak imponujące umiejętności, których wykorzystanie jest prognozowane na najbliższe 10 lat, nie trzeba będzie czekać na technologicznego dyktatora naszych czasów. Wydaje się nawet, że ten proces już ruszył, a my nie do końca jesteśmy tego świadomi.

Technologia powinna była uwolnić człowieka od ciężarów życia. Zamiast tego uczyniła go więźniem.

– Brian Patrick Herbert, Diuna. Bitwa pod Corrinem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s