O Pride Month, czyli miesiącu dumy społeczności LGBTQ+

Kończy się czerwiec – miesiąc dla studentów wyjątkowo trudny. Muszą mierzyć się ze spędzającą sen z powiek sesją, rozliczaniem przedmiotów i układaniem planu na nowy rok. Ale z początkiem lata związane jest też inne, znacznie weselsze wydarzenie – Pride Month, czyli miesiąc dumy społeczności LGBTQ+. Ze względu na poprawiającą się sytuację epidemiczną mogły się odbyć parady równości, w tym największa w Warszawie.

Czym właściwie jest Miesiąc Dumy? To celebracja i zabieganie o akceptację społeczną i własną osób nieheteronormatywnych, określających się często uogólnionym skrótem: Lesbian, Gay, Bisexual, Transgender, Queer +. Osoby identyfikujące się z tą społecznością często spotyka wykluczenie i dyskryminacja, dlatego jednym z kluczowych zadań Pride Month jest uświadamianie społeczeństwu tych nierówności i opowiadanie się za ich zlikwidowaniem. Nieprzypadkowo do takiego zadania wybrano właśnie czerwiec.

Bardzo ważnym wydarzeniem dla legalizacji związków homoseksualnych oraz uznawania tożsamości płciowej, były zamieszki w Stanach Zjednoczonych, oscylujące wokół słynnego baru Stonewall. Zapalnikiem dla szeregu spontanicznych demonstracji stał się nalot policyjny na ten właśnie nowojorski bar, w czerwcu 1969 r. W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych w Ameryce istniało prawo wykluczające osoby LGBT+, co skutkowało powszechnym poniżaniem, dyskryminacją w sklepach, urzędach czy szkołach i, co najgorsze bezkarnej przemocy fizycznej i psychicznej wobec tych osób. Prześladowani zbierali się w domach, klubach i barach by wzajemnie się bronić. Gdy policja zaczęła tropić ich lokalizacje, niszczyć lokale i aresztować rezydentów – coś pękło. Nalot policji na Stonewall spotkał się z silnym oporem lokalnej społeczności, który rozpoczęły transpłciowe kobiety, odmawiając wylegitymowania się. Próby aresztowania utrudniała grupa zwolenników społeczności, zebrana wokół baru. To właśnie wtedy Marsha P. Johnson, słynna czarnoskóra transpłciowa aktywistka miała rzucić pierwszą cegłę w stronę policji, co uważa się za początek walk o zniesienie tzw. anti-gay laws.

PRIDE | Museum of the City of New York
PRIDE | Museum of the City of New York

Pierwszym krajem, który uregulował prawnie związki osób tej samej płci była Dania – w 1989 roku wprowadzono tam związki partnerskie. Oczywiście nowożytnym, ponieważ relacje homoseksualne były uznawane i regulowane prawnie już w starożytnej Grecji, Rzymie czy Centralnej Azji. Za pioniera w kwestii równości małżeństw uznaje się Holandię, która w 2001 roku poszerzyła
prawną definicję małżeństwa o osoby tej samej płci.

Sytuacja prawna i społeczna osób LGBTQ+ jest bardzo zróżnicowana na świecie. Nadal w 70 z 195 krajów, głównie Afryki i Azji, homoseksualizm jest nielegalny. Duże różnice w podejściu do LGBT+ widać już nawet w samej Europie. W niektórych krajach, np. w Wielkiej Brytanii, zalegalizowano prawo do małżeństw, a także możliwość adopcji dzieci już ponad 15 lat temu. W innych jednak dotychczas nie powstało żadne uregulowanie, lub co najgorsze, pojawiają się dyskryminujące akty prawne. W raporcie ILGA Europe, badającym poziom równouprawnienia Polska drugi raz z rzędu znalazła się na ostatnim miejscu. Oznacza to, że jesteśmy najbardziej homo- i transfobicznym krajem w Europie. Do takiego haniebnego wyniku przyczyniło się m. in. utworzenie tzw. stref wolnych od LGBT, język nienawiści w polityce, czy liczba utrudnień w procesie tranzycji. Niestety nie zapowiada się na to, by sytuacja osób LGBTQ+ w Polsce miała się w najbliższym czasie poprawić. Rząd zapowiedział wprowadzenie, na wzór Węgier, ustawy ,,zakazującej promocji środowisk LGBT”, która miałaby m. in. zakazywać edukowania o orientacjach innych niż heteroseksualna, czy korekcie płci. Będzie się to wiązało z różnego rodzaju karami od Unii Europejskiej, jednak Węgry i Polska w ostatnich latach często występują w opozycji do założeń tej organizacji międzynarodowej.

Choć te statystyki zdają się być bardzo dołujące, pojawiły się także bardziej optymistyczne badania. Według raportu ze Stanów Zjednoczonych, już prawie 16% pokolenia Z identyfikuje się w spektrum LGBT+. Ponadto, ta grupa wiekowa wykazuje się dużą tolerancją i w większości, o czym świadczą sondaże, przychylnie patrzy na wprowadzenie równości małżeńskiej czy umożliwienie korekty płci.

Parada Równości w Warszawie przyciągnęła tłumy. Oto relacja fotograficzna z tego wydarzenia wraz z komentarzami od queerowych studentów naszego Uniwersytetu:

Pochodzę z małego miasteczka, gdzie chyba nikt oprócz mnie nie ujawnił się otwarcie jako tęczowa osoba, więc odkrywałem siebie totalnie samotnie – nie miałem nikogo, kto ogarniałby te sprawy. W trakcie Miesiąca Dumy nareszcie czuję, że mimo wszystko mam gdzieś jakieś swoje miejsce, a w nim swoich ludzi, którzy mają podobne doświadczenia – Ed

fot. Wojtek Kochański, UTV

Pride Month jest dla mnie ważny, dlatego że w tym miesiącu, szczególnie będąc na Paradzie czy Marszu Równości mogę być w 100% sobą, wziąć za rękę ukochaną osobę i nie bać się, że coś się stanie. Dodatkowo jest to ważny element walki o równość, prawa człowieka i tolerancję, a także miesiąc, w którym można dostrzec jak wielu ma się sojuszników. – Karol

Odpowiedzenie sobie w pełni szczerze na pytanie: „kim jestem?” nie sprawiło magicznie, że znikły wszystkie moje problemy, nie rozwiało wszystkich wątpliwości. Dało mi jednak o wiele więcej – siłę do przełamywania swoich ograniczeń i do pokonywania lęków oraz, co najważniejsze, ofiarowało mi akceptację i miłość do siebie samego. Wierzę, że tylko kochając siebie w pełni świadomie, jestem zdolny kochać innych. – Mikołaj

fot. Wojtek Kochański, UTV

W miesiącu Dumy nie podoba mi się komercjalizacja. Czuje się, jakby moja orientacja była towarem do zareklamowania przez duże koncerny, których tak naprawdę nie obchodzi moja sytuacja. – Ola

Pride Month jest dla mnie ważny nie tylko dlatego, że mniejszość LGBTQ+ może pokazać swoją tożsamość i swoje istnienie, ale w tym miesiącu warto też pamiętać o wydarzeniach sprzed 52 lat i wydarzeń w klubie Stonewall. Bez znajomości historii i wyciągania z niej lekcji, będziemy ją powtarzać, także te najgorsze jej chwile. – Wojtek

fot. Wojtek Kochański, UTV

Pride doceniłam po raz pierwszy będąc całkowicie w szafie, bo wtedy właśnie pojawiało się najwięcej informacji o osobach takich jak ja i nie czułam się sama. W obecnej sytuacji politycznej Pride w Polsce to ciężka i nierówna walka o szacunek, bezpieczeństwo i fundamentalne prawa. Dobrze jest widzieć uśmiechniętych tęczowych ludzi na ulicach, w obliczu realnego zagrożenia nienawistnymi atakami i pogłębiającą się prawną dyskryminacją. To daje nadzieje. – Lexy

Na zakończenie tegorocznego Miesiąca Dumy pojawiła się jeszcze miła niespodzianka – na Plac Zbawiciela powróciła tęcza. Niestety tylko na kilka dni, jako rekwizyt na planie filmowym. Oryginalna tęcza, zrobiona z kolorowych, sztucznych kwiatów rezydowała na wyspie Placu w latach 2012-2015. Niestety często ulegała dewastacji, szczególnie podpaleniom. Dla wielu, zobaczenie tej rekonstrukcji pod koniec czerwca, w obliczu narastającej homofobii było wzruszającym doświadczeniem.

Warszawa. Tęcza wróciła na plac Zbawiciela. Jak długo tu postoi? -  Wiadomości
http://www.wiadomosci.onet.pl

22 628 52 22 – ogólnopolski telefon zaufania dla osób LGBTQ+ (pon-pt, 18:00-21:00)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s