Konflikt Iranu z ZEA o wyspę Abu Musa

Spór o wyspę Abu Musa, leżącą w Zatoce Perskiej, pomiędzy Iranem, a Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, trwa już niemal 50 lat. Wyspa, która powinna być własnością ZEA, jest rządzona przez Islamską Republikę Iranu. Jeszcze przed powstaniem Federacji Emiratów, Irańczycy chcieli zagarnąć wyspę, podejmując ku temu działania. Władze Zjednoczonych Emiratów Arabskich do dziś walczą, drogą pokojową, o oddanie im ich terenów.

źródło: expatimes.com

Polityka zagraniczna Zjednoczonych Emiratów Arabskich była kreowana za rządów Zaida bin Sultana al-Nahajana. Nowopowstałe państwo dążyło do uznania swojej pozycji na świecie przez innych graczy areny międzynarodowej. Było to trudne zadanie, z uwagi na położenie Emiratów – od potężnego Iranu dzieliła je tylko Zatoka Perska, z drugiej strony znajdowała się Arabia Saudyjska, z kolei od wschodu – Oman. Emiratczycy doszli do porozumienia i w 1974 roku ustalili wspólną linię graniczną z Saudyjczykami, natomiast z Omanem, w 1991 roku, utworzyli komisję, która miała wyjaśnić wszystkie nieścisłości, związane z granicą emiracko-omańską, co po dwóch latach dało oczekiwany efekt. Problematyczną kwestią pozostawały stosunki z Iranem, pomimo, że ZEA nie graniczyły z nim bezpośrednio.

         Iran od początku zakładał, że Zjednoczone Emiraty Arabskie są zbyt małym i bezsilnym państwem, które nie będzie długo widnieć na mapie. Miał do ZEA lekceważący stosunek, w przeciwieństwie, na przykład, do Arabii Saudyjskiej, która nie rościła pretensji wobec nowopowstałego państwa i nie wchodziła z nim w konflikt.

         Jedną z podstawowych kwestii w sprawie napiętej relacji Zjednoczonych Emiratów Arabskich z Iranem, były zmagania o wyspę Abu Musa. Islamska Republika chciała rozwiązać ten problem, jeszcze przed zawiązaniem się nowego państwa. Miesiąc przed ogłoszeniem niepodległości przez ZEA, Iran podpisał z Szardżą dokument, który gwarantował stacjonowanie irańskich wojsk na Abu Musie. Państwo pod rządami Mohammeda Rezy Pahlawiego nie dostosowało się do tych postanowień i niedługo później zajęło całą wyspę. Federacja Emiratów powstała dwa dni po tym wydarzeniu, czego następstwem było przejście konfliktu z samej Szardży na całą federację. ZEA, wspierane przez kraje GCC, do tej pory nagłaśniają problem i usiłują odzyskać zajęty teren. Jednak nawet poruszanie tego tematu na ogólnoświatowych arenach (ONZ) nie daje skutku.

         Zjednoczone Emiraty Arabskie zachowały dystans do irańskiej rewolucji islamskiej, w wyniku której odebrano władzę Rezie Pahlawiemu. Pojawiła się szansa na zażegnanie konfliktu z Iranem, podparta zmianą przywódcy i ustroju państwa irańskiego. Ruhollah Chomejni wyrażał poglądy proarabskie i władze emirackie miały nadzieję, że wraz z końcem ery Pahlawiego, zażegnany zostanie spór o Abu Musę – niestety tak się nie stało.

         Również podczas wojny iracko-irańskiej, szejk Zajd al-Nahajan nie chciał odzyskiwać wyspy agresją, ale dalej zabiegał o oddanie Abu Musy w sposób pokojowy i dyplomatyczny.

         Pierwszy prezydent Zjednoczonych Emiratów Arabskich aktywnie działał w sprawie osiągnięcia porozumienia z Iranem. Był do tego stopnia zdeterminowany, że chciał wyznaczyć na wodzie linię graniczną, której Iran prawnie nie mógłby przekroczyć. Chciał zabezpieczyć terytorium ZEA, w tym wszystkich pobliskich wysp. Co ciekawe, nie wszystkim obywatelom Emiratów podobało się takie postępowanie władcy. Kupcy dubajscy woleli, żeby ten konflikt zażegnać oddaniem Abu Musy pod rządy irańskie, bo, jak tłumaczyli, przez ten spór tracą wielu klientów z Iranu. Rząd ZEA nie zgodził się na dobrowolne oddanie wyspy, tłumacząc, że stanowisko musi być stałe, pewne i nieugięte.

         Dodatkowo, oliwy do ognia dolewały Stany Zjednoczone, które również były (i pozostają) w niekorzystnych relacjach z Iranem. Przykładem może być rok 1994, kiedy Stany Zjednoczone rozmieściły w Zatoce Perskiej dodatkowe siły, Iran niezwłocznie pomnożył swoje, utrzymując je tam dużo dłużej, niż zachodnie mocarstwo. Jeremy Hunt, minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii zgodził się z USA, że „Iran stanowi rosnące zagrożenie i Londyn będzie współpracował ze swoim sojusznikiem (USA)”. 

         Sytuacja Abu Musy nabrała tempa, kiedy rozpoczęła się wojna iracko-irańska. Saddam Husajn, próbując zyskać sobie sprzymierzeńców, oznajmił, że odda ją Emiratom. Same Emiraty nie brały udziału w wojnie, ale wyrażały swoje wsparcie dla Iraku i pomagały mu ekonomicznie, nie pochwalały jednak rządów irackiego dyktatora. Zjednoczone Emiraty Arabskie chciały szybkiego końca tej wojny, z powodu strat gospodarczych, które zaczynały być coraz bardziej odczuwalne w regionie. Brały nawet pod uwagę zostanie mediatorem w sporze iracko-irańskim. 

         Iran coraz pewniej czuł się na wyspie. Jego pozycja zaczęła się utrwalać. Traktował Abu Musę jak swoją własność. Obecne na wyspie wojska irańskie, z czasem zaczęły zajmować coraz większy obszar. Usunięto nawet flagę Szardży – prawowitego właściciela wyspy. Podkreśleniem istoty tego obszaru był moment, kiedy w 1992 roku na wyspę przybył z wizytą Ali Akbar Haszemi Rafsandżani – ówczesny prezydent Iranu. Można było to odczytać jako sygnał, że działania irańskiej strony wobec Abu Musy są przez niego akceptowane, a nawet wspierane. Z biegiem czasu Iran posunął się jeszcze dalej. Niedługo po wizycie głowy państwa, administracja Iranu zakazała obcokrajowcom, którzy tam pracowali (prowadzili między innymi szkołę, klinikę medyczną) przebywania na Abu Musie.

         Zjednoczone Emiraty Arabskie nie mogły pogodzić się z irańską polityką dotyczącą Abu Musy. Kilka miesięcy po wizycie prezydenta Iranu, ZEA zaczęły naciskać na stronę irańską o odwołanie swoich decyzji, dotyczących wyspy. Iran rozbudował na niej swoją infrastrukturę – wybudował port i lotnisko. Ponadto, niektóre projekty, realizowane na wyspie przez Islamską Republikę, wychodziły poza obszar, który według porozumienia, należał do Iranu. Iran wysiedlił z Abu Musy obywateli Emiratów, którzy, żeby móc tam przebywać, musieli posiadać wizę. Poczynania Iranu były nielegalne i agresywne. Poparcia Emiratczykom udzieliły nawet Stany Zjednoczone, z uwagi na swoje relacje z Iranem. Strona irańska odczytała poparcie USA dla Emiratów jako próbę ograniczenia roli Iranu w regionie i pogarszania jego wizerunku na arenie międzynarodowej.

         W 1993 roku do Zjednoczonych Emiratów Arabskich przyjechał Ali Akbar Welajati, ówczesny minister spraw zagranicznych Iranu. ZEA wykorzystały wizytę irańskiego polityka do ponownych starań o prawa do Abu Musy. Dwa lata później ustalono, że zostanie powołana specjalna grupa, złożona z ekspertów, którzy ocenią całokształt „problemu wyspowego” i przeanalizują go. Zdecydowano również, że jeśli ZEA i Iran nie dojdą do porozumienia, to werdykt w sprawie wyspy wyda Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze. Iran nie zgodził się na takie postanowienia.

         Możliwość odzyskania Abu Musy ponownie pojawiła się na horyzoncie, kiedy w Iranie wybrano nowego prezydenta, Muhammada Chatamiego. W 1998 roku Iran wykorzystał Abu Musę jako pole do ćwiczeń swojej floty morskiej i lotniczej. Emiraty, w obliczu stale pogarszającej się sytuacji, przygotowały odpowiednie dokumenty, a następnie wysłały je do Iranu oraz do Organizacji Narodów Zjednoczonych. Poinformowały w nich, że Iran nie respektuje prawa międzynarodowego, a jego działania mają również charakter prowokacyjny. W 1999 roku do konfliktu emiracko-irańskiego włączyła się Rada Współpracy Zatoki, która utworzyła specjalny organ, mający na celu prowadzenie rozmów z obiema stronami sporu. Grupa mediacyjna składała się z Omanu, Kataru i Arabii Saudyjskiej. Mimo starań, również tutaj nie odnotowano żadnego rezultatu.

         Poza walką o Abu Musę, problemem jest również kwestia dwóch innych wysp – Małego Tumbu i Dużego Tumbu. Iran chciał mieć je pod swoją kontrolą, dlatego podjął rozmowy z emiratem Ras al-Chajmą, do którego wyspy wówczas należały. Państwo Pahlawiego próbowało rozwiązać problem, jeszcze zanim zawiązała się federacja emiratów. Odwrotnie, niż w przypadku Abu Musy, na temat tych dwóch obszarów nie podpisano żadnego porozumienia, a Iran argumentował przywłaszczenie wysp bliską odległością od swoich granic.

         Konflikt pomiędzy Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, a Iranem jest trudny i zaciekły. Wyspa, prawnie należąca do emiratu Szardża, jest rządzona przez Islamską Republikę Iranu, która nie liczy się ze zdaniem ZEA, a organizacje międzynarodowe, do których były kierowane prośby, apelacje i pisma urzędowe, nie mogą poradzić sobie z rozstrzygnięciem problemu. Federacja Emiratów, która od swojego powstania słynie z pokojowych metod rozwiązywania sporów, a dzisiaj wykorzystuje również tzw. soft power, powinna rozważyć postępowanie znacznie bardziej zdecydowane. Iran, jako duży i poważny gracz na arenie międzynarodowej, z pewnością nie odda dobrowolnie Abu Musy, na której zdążył już rozwinąć swoją infrastrukturę. Jeżeli wystąpienia na forum organizacji międzynarodowych, takich jak ONZ nie pomagają, ZEA powinny użyć bardziej radykalnych środków. Niekoniecznie należy od razu wprowadzać wojsko, bo to tylko pogorszyłoby sytuację międzynarodową. Dobrym rozwiązaniem byłoby wyznaczenie odpowiednich osób, w tym emira Szardży – Sultana III Ibn Muhammada al-Qasimiego, prezydenta ZEA – Chalify ibn Zajida al-Nahajjana, lub nawet emira każdego emiratu, w celu podkreślenia powagi sytuacji, a następnie udanie się z oficjalną delegacją do władz Islamskiej Republiki Iranu. Negocjacje, ze względu na historię dyplomacji ZEA w tej sprawie, powinny przebiegać spokojnie, ale rzeczowo. Siła (przynajmniej ze strony Federacji) nie będzie użyta, ale należy liczyć się z tym, że sytuacja międzynarodowa w Zatoce może być napięta. Wówczas Iran zobaczyłby, że władze ZEA nie są pasywne w sprawie Abu Musy. Jeżeli to nie pomoże, można byłoby pomyśleć o powołaniu specjalnego, bezstronnego trybunału, który zajmie się tą sprawą bardzo dokładnie i ze szczególnym uwzględnieniem historii wyspy. W jego składzie nie mógłby znaleźć się żaden podmiot, który jest w ten konflikt w jakikolwiek sposób zamieszany (na przykład poprzez wyrażenie poparcia danemu państwu itp.). Powód jest oczywisty – druga strona sporu uznałaby, że trybunał sympatyzuje z jej przeciwnikiem (automatycznie odpadają Stany Zjednoczone, które udzieliły poparcia Emiratom). To rozwiązanie prawdopodobnie zakończyłoby się na korzyść ZEA – wszystkie prawne przesłanki świadczą o winie Iranu w zaanektowaniu wyspy.

         Inną opcją byłoby przeprowadzenie referendum na Abu Musie, aby mieszkańcy (a jest ich obecnie ponad 2000) wyrazili chęć przynależenia do danego państwa. Jednak w tym wypadku trzeba wziąć pod uwagę, że większość z nich może nie mieć porównania, jak było na wyspie za rządów Szardży.

         W rezultacie, najpierw należy dążyć do zrobienia wszystkiego, aby doprowadzić do pierwszego z zaproponowanych rozwiązań (oficjalna delegacja przedstawicieli ZEA), ewentualnie w połączeniu z drugim (sąd, trybunał). Cały czas jednak trzeba mieć na względzie nieobliczalność Iranu i to, że cały spór toczy się o wyspę, którą właśnie on zajął bezprawnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s