„Lalka i Marks” – o trudnej sytuacji uchodźców

Wojna domowa, ucieczka z kraju, wreszcie trudności związane z asymilacją i życiem w zupełnie innym kręgu kulturowym – to jest codzienność wielu uchodźców, którą opisuje Maryam Madijdi w książce pt. „Lalka i Marks”.

Krótko o Iranie

Akcja powieści rozpoczyna się w Teheranie w 1980 roku. Przełom lat 70. i 80. XX wieku jest dla Iranu bardzo burzliwy. W 1979 roku doszło do rewolucji islamskiej, podczas której obalono szacha Mohammeda Rezę Pahlaviego i na czele państwa stanął Ajatollah Chomeini. Nowy dyktator wprowadził prawo szariatu, Iran stał się więc państwem ściśle podporządkowanym zasadom islamu. W przeprowadzeniu przewrotu czynny udział brała Organizacja Bojowników Ludowych Iranu (OBL), inaczej mudżahedini ludowi. Ich program opierał się w dużej mierze na marksizmie i zasadach szyickiego islamu. Po przejęciu władzy przez Chomeiniego pomiędzy dyktatorem a mudżahedinami doszło do rozłamu, w wyniku którego doszło do zamieszek, a OBL zaczął prowadzić walki partyzanckie. Za przynależność do organizacji groziły w Iranie poważne konsekwencje – osobę podejrzaną o działalność w opozycji mogły czekać tortury, więzienie, a nawet kara śmierci. Do 1983 r. organizacja opuściła całkowicie Iran, przenosząc się do Iraku, który wówczas prowadził wojnę z Iranem. Chomeini zmarł w 1989 roku, jednak nie położyło to kresu problemom Irańczyków – w XXI wieku sytuacja na Bliskim Wschodzie wciąż nie przestaje być napięta, a region jest areną wielu konfliktów. W swojej powieści Maryam Madijdi wspomina o jednym z nich – zamieszkach w 2009 roku, których powodem była wygrana Mahmuda Ahmadineżada w wyborach prezydenckich. Współcześnie Iran wciąż jest państwem teokratycznym, zamieszanym w wiele konfliktów, w związku z czym cały czas bardzo dużo Irańczyków decyduje się na emigrację.

Historia, jakich wiele

„Lalka i Marks” opisuje historię irańskiej rodziny, która musiała opuścić kraj. Autorka powieści, Maryam Madijdi, bazuje na swoich doświadczeniach, żeby opowiedzieć z jakimi problemami zmagają się osoby, które doświadczyły podobnej sytuacji: od życia w kraju z fundamentalistycznym reżimem, poprzez decyzję o opuszczeniu ojczyzny, trudności związane z asymilacją, aż po problem określenia swojej tożsamości, z którym Maryam, główna bohaterka i narratorka, zmaga się latami, również jako osoba dorosła. Śledząc jej losy, poznajemy historię jej oraz jej rodziny. Bohaterka wyjechała z Iranu w wieku 5 lat, razem z rodzicami, będącymi uchodźcami politycznymi – jako członkowie OBL-u zmuszeni byli do opuszczenia kraju, żeby ratować życie. Dorastała we Francji, w której język i styl życia okazały się zupełnie inne niż wszystko, co do tej pory znała. „Lalka i Marks” to jednak nie tylko opowieść o emigracji z Iranu i przystosowywaniu się do życia we Francji – to przede wszystkim historia o poczuciu wyobcowania i poszukiwaniu własnej tożsamości.

Strach, śmierć, tortury

Maryam przychodzi na świat w Iranie na początku lat 80., zaraz po przejęciu władzy przez Chomeiniego. Rodzice bohaterki to mudżahedini ludowi, w związku z czym dziewczynka od najmłodszych lat obserwuje walkę z reżimem, a nawet sama w niej uczestniczy. Działalność opozycjonistyczną Maryam zaczyna, choć mimowolnie, jeszcze jako niemowlę – mudżahedini wykorzystują dziecko, żeby w pieluchach przenosić ulotki, za które mogliby zostać aresztowani, poddani torturom czy nawet zabici. Życie w środowisku opozycji związane jest z ciągłym niebezpieczeństwem i strachem o życie swoje i bliskich, co odczuwa już nawet mała dziewczynka – kiedy zauważa nieobecność ulubionego wujka na jej urodzinach, nikt nie chce powiedzieć, co się stało; ostatecznie po wielu dociekaniach Maryam dowiaduje się, że mężczyzna został aresztowany. Życie w ciągłym strachu nie powstrzymywało jednak rodziców Maryam przed wychowywaniem córki zgodnie z wartościami, w które wierzyli – stąd na przykład od najmłodszych lat uczyli ją, żeby nie przywiązywała wagi do własności. Do tego właśnie odnosi się tytułowa lalka – Iranka wspomina, jak dostała od babci lalkę przywiezioną z daleka. Dziewczynka bardzo cieszyła się z prezentu, jednak rodzice kazali jej oddać lalkę innym dzieciom. Po latach Maryam wspomina, że nie chciała oddawać lalki i gdyby mogła, zatrzymałaby ją. Ta chęć posiadania lalki na własność wydaje się wręcz symboliczna, pokazuje, że Maryam – jak każde dziecko – potrzebowała po prostu normalności, a nie mogła jej zaznać w Iranie. Tytuł „Lalka i Marks” doskonale ilustruje dzieciństwo, które wyłania się z opisu Madijdi. Odnosi się właśnie do poświęcenia wszystkiego na rzecz walki o swoje przekonania, którą toczyli rodzice głównej bohaterki. W pewnym momencie stało się jasne, że Maryam nie mogłaby w spokoju dorastać, gdyby rodzina zdecydowała się pozostać w Iranie.

Bikini i pomalowane paznokcie

Kiedy kilkuletnia Maryam – już we Francji – mogła założyć krótkie spodenki i bluzkę na ramiączkach, jej rodzice wiedzieli, że podarowali córce wolność, bo coś, co w Europie nikogo nie dziwi, w Iranie mogłoby spotkać się z poważnymi konsekwencjami. Pisząc o państwie, w którym wprowadzono prawo szariatu, nie sposób nie wspomnieć o sytuacji kobiet. W „Lalce i Marksie” nie brakuje historii, które z perspektywy Europejczyka wydają się drastyczne, a dla irańskich kobiet stanowią codzienność. Madijdi przywołuje dwie sytuacje, które szczególnie zapadają w pamięć. Jednej z nich Maryam doświadczyła, gdy po latach wróciła do Iranu i odwiedziła rodzinę. Była świadkiem, jak na ulicy aresztowano kobietę tylko i wyłącznie za to, jak wyglądała – dokładniej chodziło o pomalowane paznokcie u nóg, espadryle i włosy wystające spod hidżabu. Kolejny przykład dotyczył 16-letniej kuzynki Maryam, Zhary. Grupa znajomych zorganizowała imprezę tematyczną – beach party w amerykańskim stylu. Uczestnicy imprezy nieopatrznie opublikowali zdjęcia na Facebooku, a zachowanie nastolatków były niezgodne z obowiązującym prawem – za noszenie bikini i szortów, nie wspominając już o piciu alkoholu, wszystkie osoby widoczne na zdjęciach zostały zatrzymane. Zhara trafiła do aresztu i wyszła na wolność dopiero po kilku dniach, wyłącznie dzięki łapówce. W książce opisane są jednak kobiece dramaty związane nie tylko z ubiorem – okazuje się, że kobieta żyjąca w państwie islamskim może mieć ograniczone możliwości rozwoju na obszarach niezwiązanych z życiem rodzinnym. W tym przypadku przykładem jest matka Maryam, która studiowała medycynę i została wyrzucona z uczelni za poglądy. Ostatecznie miała możliwość powrotu na studia, jednak wtedy stanęła przed poważnym dylematem – zdobyć wykształcenie czy pojechać do męża, który zdążył wyemigrować do Francji. Początkowo kobieta chciała zostać w Iranie na kilka lat, żeby dokończyć studia, jednak na drodze stanęła rodzina jej męża, która argumentowała, że miejsce żony jest przy mężu. Gdyby kobieta zdecydowała się zostać w Iranie, rodzina męża zabrałaby jej córkę, ponieważ – zgodnie z irańskim prawem – dziecko jest własnością ojca. W rezultacie kobiecie nigdy nie udało się dokończyć studiów – musiała wybrać rodzinę zamiast wykształcenia. Wiele irańskich kobiet ze względu na tamtejszą kulturę oraz surowe prawo zmuszone jest, żeby podejmować podobne decyzje – rezygnować z rozwoju naukowego czy zawodowego na rzecz życia rodzinnego.

Croissanty i francuski

We Francji nad rodziną nie wisiała już groźba aresztowania za poglądy polityczne, jednak pojawiły się nowe wyzwania, które były związane z asymilacją. Po przyjeździe Maryam i jej mama znalazły się w zupełnie innej rzeczywistości, w której wszystko było inne. Wyjazd do Europy wiązał się z całkowitą zmianą stylu życia i niejednokrotnie koniecznością zmiany nawyków, a także – co najważniejsze – nauki nowego języka. Początkowo matce i córce towarzyszył wstyd, przez który izolowały się, nie potrafiły zawrzeć przyjaźni czy znajomości w nowym miejscu. Maryam długo broniła się przed asymilacją, odwlekała moment, w którym zacznie zachowywać się tak, jak od niej oczekiwano: kiedy poszła do szkoły, nie chciała mówić po francusku ani nawet jeść francuskich potraw na stołówce. Ostatecznie jednak opanowała obcy język, a po maturze nawet podjęła studia z nauczania języka francuskiego. Odmówiła natomiast nauki czytania i pisania po persku, co bardzo bolało jej ojca, któremu zależało, żeby córka znała rodzimy język. Ostatecznie wróciła do nauki języka perskiego już jako osoba dorosła, świadoma swojego dziedzictwa kulturowego, mimo że wcześniej stanęła przed koniecznością dostosowania się do zupełnie innego środowiska.

Nie-Iranka, nie-Francuzka

Poczucie przynależności było kwestią niezwykle problematyczną dla młodej kobiety. We Francji była po prostu inna – była córką uchodźców politycznych, nie Francuzką. Jako dwudziestokilkulatka postanowiła po raz pierwszy wrócić do Iranu, jeszcze raz zobaczyć miejsce, z którego pochodzi. Rozważała nawet pozostanie w Iranie na stałe, jednak nie okazało się to dobrym rozwiązaniem – Maryam, wychowana we Francji, nie potrafiłaby już funkcjonować w Iranie, życie według prawa szariatu byłoby zbyt trudne dla osoby, która w Europie zasmakowała wolności. Mimo to Iran był dla bohaterki miejscem, do którego wracała, o którym nie potrafiła zapomnieć – stanowił część jej tożsamości, chociaż pamięć o kraju bywała trudna i bolesna. Po latach mieszkania we Francji Maryam przywiązała się również do kraju, w którym dorastała. Jako wychowana w Europie córka irańskich uchodźców politycznych, Maryam długo zastanawiała się, kim jest: Iranką czy Francuzką. Po latach znalazła odpowiedź na to pytanie i doszła do wniosku, że zarówno kultura irańska, jak i francuska są nieodłączną częścią jej tożsamości.

Oczami uchodźcy

„Lalka i Marks” to jedna z tych pozycji, które warto przeczytać, ponieważ mogą wpłynąć na spojrzenie na kwestie związane z problemem uchodźców. Powieść pokazuje ich jako osoby, które z różnych powodów – na przykład represji politycznych – musiały opuścić swój kraj w poszukiwaniu lepszego życia. Książka Madijdi opowiada o tragediach, które dotyczą milionów ludzi na całym świecie, nie tylko Irańczyków, pozwala przyjąć perspektywę człowieka, dla którego ucieczka z kraju stała się jedynym możliwym rozwiązaniem. Autorka powieści zwraca uwagę, że Europejczycy nie zawsze mają pełną świadomość, jak trudne życie mają uchodźcy stojący przed koniecznością asymilacji w obcym miejscu. Zauważa, że Francuzi często postrzegają Irańczyków w sposób, który ma niewiele wspólnego z rzeczywistością – stereotypowo uważają pochodzenie z Bliskiego Wschodu jako coś romantycznego i tajemniczego, Iran kojarzy im się po prostu z egzotyką. Historia Maryam skłania do refleksji, czy na pewno nasze społeczeństwo ma odpowiednią wiedzę na temat sytuacji uchodźców, trudności, na jakie napotykają, a także dylematów, jakie im towarzyszą. Na przykładzie ojca Maryam widać, że wiele decyzji, które podejmują uchodźcy, są bardzo trudne. Mężczyznę nawet po latach dręczyło poczucie winy, że uciekł zamiast walczyć o lepsze jutro w swoim kraju. Nie miał jednak wyboru – gdyby został, wkrótce czekałaby go śmierć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s