„Polacy, Ukraińcy, wszyscy jednoczymy się w tej pomocy” – relacja z Dworca Centralnego w Warszawie

Według informacji Straży Granicznej z 6 marca od początku agresji wojsk rosyjskich na Ukrainę, granicę polsko-ukraińską przekroczyło już ponad milion uchodźców. Osoby te zostawiły na Ukrainie swoje domy, bliskich, całe swoje dotychczasowe życie. Z pociągów wysiadają z niewielkimi torbami, potrzebują wszystkiego – jedzenia, bezpiecznego schronienia, wsparcia. Rozmawiam z osobami, które zdecydowały się udzielić im pomocy.

Fot.: Adrianna Smudzińska, U.TV

Na Dworcu Centralnym panuje chaos. Choć wolontariuszy jest wielu, potrzebujących jest jeszcze więcej. Osoby uciekające z Ukrainy są zagubione, mają problemy z komunikacją, nie wiedzą, gdzie się udać. Na ich twarzach malują się zmęczenie i strach. Od braku snu mają podkrążone oczy. Wiele osób siedzi na podłodze, gdyż miejsc na ławkach brakuje. Wolontariusze starają się, jak mogą. Mimo wielu godzin na nogach nie zamierzają wracać do domów.  

Podchodzę do chłopaka w żółtej kamizelce. To Nazar – jest z Ukrainy, ale od kilku lat mieszka w Polsce, pracuje w szpitalu. Pytam o jego rodzinę – została w Ukrainie, nie planują wyjeżdżać. Na dworcu Nazar kieruje przyjezdnych do punktów informacyjnych,  pomaga kupić bilety, tłumaczy, gdzie wymienić walutę, a gdzie uzyskać pomoc medyczną. 

Ta wojna, która nas wszystkich tutaj spotkała i zaskoczyła, to jest ogromny ból, ogromne przeżycie, więc będąc Ukraińcami za granicą, staramy się pomagać, jak tylko możemy. Co nie znaczy, że tylko Ukraińcy pomagają, nie absolutnie, Polacy, Ukraińcy, wszyscy jednoczymy się w tej pomocy – mówi Nazar.

Fot.: Adrianna Smudzińska, U.TV

Kieruję się w stronę wolontariuszki, która rozdaje artykuły higieniczne. Czasu na rozmowę jest niewiele, bo właściwie bez przerwy pojawiają się kolejne osoby, które szukają szczoteczki do zębów czy żelu pod prysznic.  Wolontariuszka mówi, że choć kosmetyki dostarczane są do punktu na bieżąco, to znikają jeszcze szybciej. W poprzednich dniach moja rozmówczyni zajmowała się pokazywaniem drogi i rozdawaniem jedzenia. – Przyszłam na Dworzec i okazało się, że większość wolontariuszy nie zna ukraińskiego, ani rosyjskiego, a uchodźcy nie mówią zazwyczaj po polsku. Jestem więc tu potrzebna, by pomóc im się porozumieć, ale w zasadzie to robię wszystko – opowiada.  

 – Ja po prostu przyszłam, wzięłam kamizelkę i tak stałam się wolontariuszką – relacjonuje moja kolejna rozmówczyni.  Natalia pomaga w punkcie dla matek z dziećmi, który wygląda jak prowizoryczne przedszkole. Dzieci jest mnóstwo, niektóre biegają i puszczają bańki mydlane, inne są przerażone, płaczą i nie opuszczają rąk matek. Na ścianach wiszą kolorowe rysunki. Natalia opowiada o pomocy, która jest udzielana na Dworcu. – Są osoby, które oferują mieszkanie na jedną czy kilka nocy, więc staramy się łączyć je z tymi, które tego mieszkania potrzebują. Zbierają się także ludzie, którzy mają coś do zaoferowania, przynoszą jedzenie, kanapki, gorące zupy, musy owocowe dla dzieci – wyjaśnia. Wolontariuszka podkreśla, że warto pytać, co aktualnie jest potrzebne, ponieważ sytuacja jest bardzo dynamiczna i zapotrzebowanie na konkretne produkty zmienia się właściwie z godziny na godzinę.

Fot.: Adrianna Smudzińska, U.TV

Rozmawiam też z Moniką, która wraz z czterema innymi dziewczynami przygotowała około 200 kanapek do rozdania na Dworcu. Następnego dnia dziewczyny planują przygotować słodkości dla dzieci. Pytam, dlaczego zdecydowała się na akurat taką formą pomocy. – Myślę, że każdy jak przyjeżdża, jest wykończony, jest głodny, nie każdy zdążył zabrać wszystko ze sobą, więc jest to forma przywitania tych osób – odpowiada.

Spotykam również Antka, który pracuje w branży filmowej, a w związku z wojną ma mniej pracy. Nie ma możliwości przyjąć uchodźców u siebie, więc zdecydował się pomagać z transportem. Najpierw jeździł na granicę jednym samochodem, potem zorganizował znajomych, w tym momencie jest to już dwudziestu kierowców. Jeżdżą na zmianę sześcioma busami. Odwiedzają miejsca, w których przebywają aktualnie uchodźcy, takie jak Hrubieszowski Ośrodek Sportu i Rekreacji. – Podchodzimy, pytamy, czy potrzebują transportu do Warszawy, zazwyczaj oczywiście potrzebują tej pomocy. Zabieramy ich, dowiadujemy się, czy mają gdzie spać, jeżeli nie to używamy potęgi internetu i znajdujemy im lokum, chociaż na jedną czy dwie noce, żeby mogli jakkolwiek odpocząć, bo oni stoją po dwanaście, piętnaście godzin na przejściach – opowiada Antek.  – Podjeżdżam za Zachodnią, wychodzą ludzie z mojego busa, w pięć minut mam już kolejkę samych mężczyzn, pytających, czy mogę ich zawieźć na granicę – dodaje.

Fot.: Adrianna Smudzińska, U.TV

Form pomocy jest wiele, najważniejsze, by w obecnej sytuacji nie pozostawać biernym. Informacji o tym, gdzie aktualnie potrzebne jest wsparcie, można szukać w mediach społecznościowych, na przykład na facebookowej grupie ,,POMOC DLA UKRAINY- WARSZAWA”, która liczy już ponad trzynaście tysięcy członków. Regularnie pojawiają się tam informacje, o sytuacji na poszczególnych dworcach, można także skontaktować się z osobą, która jest na miejscu. Decydując się na wsparcie finansowe, należy pamiętać o zweryfikowaniu zbiórki. Warto wspierać sprawdzone organizacje, takie jak Polska Akcja Humanitarna (link: www.pah.org.pl/wplac/?form=ukraina), Unicef Polska (link: https://unicef.pl/chce-pomoc/nasze-akcje/pomoc-dla-ukrainy), czy SOS Wioski Dziecięce (link: https://wioskisos.org/pomoz/).

Paulina Borczak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s